witam,
wczoraj podczas godziny nauki jazdy, prowadząc samochód, doszło do stłuczki, nie z mojej winy.
oczywiście miałam zapięte pasy, jednak mimo tego odskoczyłam gwałtownie do przodu i w wyniku tego bolał mnie kark i głowa.
Instruktor przystąpił do spisania umowy, przy czym nie musiałam być, a ja postanowiłam nie czekać i od razu udałam się do szpitala, w celu zbadania.
stwierdzono uraz skrętu kręgosłupa, noszenie kołnierza i zwolnienie do dwóch tygodni w pracy, nie wspominając oczywiście o przepisanych lekach.
instruktor jak dotąd pytał tylko o stan mojego zdrowia i o to jak się czuję, ani słowa o odszkodowaniu.
stąd moje pytanie.. czy starać się? i jakie podjąć kolejne kroki?