Moja żona miała wypadek jadąc do pracy zatrzymała się za samochodem który próbował skręcać w lewo ,samochód za nią uderzył w tył mojego z taka siłą że wepchną mój samochód na stojący z przodu . nagle zjawiła się policja i 3 uczestników kolizji dostało mandat.czyli wszyscy są winni???
Samochód który uderzył w tył został skasowany a naprawa mojego kosztowała ponad 40 tys w salonie nissana. Towarzystwo Alians wypłaciło mi UWAGA 300 zł za utratę wartości pojazdu.
Nie mówię już o walkach za uszczerbek na zdrowiu mojej żony pzu zapłaciło wczoraj przelewem 2 tys bez żadnego powiadomienia o %,uzasadnieniu nic.
Tak naprawdę to walczę o odszkodowania z 4 źródeł;chyba z marnym skutkiem
1. Oc sprawcy.
2. Nnw.
3.Utrata wartości pojazdu.
4. Pzu grupowe żona była w drodze do pracy w szpitalu.
Żona doznała uszkodzenia kręgosłupa i leczy się u psychiatry (boi się jeździć samochodami) na zwolnieniu przebywała ponad 3 miesiące ,odbyła rehabilitacje i leczyła się u neurologa ,ortopedy.
Do tego dochodzą jeszcze jaja bo nie ma notatki kierowcy który pierwszy skręcał,Alianz próbował udowodnić że auto w momencie najechania na tył było już uszkodzone ,wypadek miał miejsce 13.06 a w bazie widniał z dnia 06.06 itp,itd koszmar normalnie.