Witam w tamtym roku w sierpniu uleglem wypadkowi w pracy czyli rana szarpana nadgarstka prawego z uszkodzeniem ścięgnien prostownika i odwodziciela kciuka. 182 dni na L4, 9miesięcy zasiłek rehabilitacyjny. 1. Operacja zszycie rany (świeżo po urazie, 2. operacja rekonstrukcja ścięgnien, 3 operacja rekonstrukcja ścięgnien. Dzisiaj byłem na komisji dot.przedłużenia zasiłku rehabilitacyjnego "mila" dr oczywiście nie przedłużyła zasiłku stwierdziła że jestem zdolny do pracy. Tylko zaświadczenia od lekarzy mam że daslej utrzymuje mi się dysfunkcja kciuka i nadgarsta w maju mam kolejny termin operacji na kciuka (dalej nim nie ruszam tak jak powinno być, brak chwytu.) Wcześniej jak byłam na komisji dali mi na 4 miesiące i w październiku miałem jechać na rehabilitacje prewencyjną z zusu ale zlamalem nogę mialem operacje i musiałem zrezygnować.
Złożyłem sprzeciw co do pracy Pani Dr i teraz czeka mnie komisja trzy osobowa.Wiem że zazwyczaj utrzymują decyzję z pierwszej komisji, dlatego poradzcie co zrobić.
Czy najpierw starać się o rente z tyt.wypadku w pracy czy o odszkodowanie. Może ktoś mial podobny przypadek i podzieli się ile % dostał ze zusu. Renty zapewnie też nie dostanę ale warto spróbować. Czy może macie jakieś inne wyjscie co z tym zrobic.