Odszkodowanie za zadoscuczynienie od sprawcy z wlasnej kieszeni
Założył Bogusia230983, 9 grudnia 2013 · 364 wyświetlenia
Ja osobiście nie radze klientom występować o tzw. "nawiązkę" w trakcie sprawy karnej przeciwko sprawcy, jeśli miał w momencie spowodowania wypadku ważną polisę OC.
Dlaczego? A no dlatego, że po to jest właśnie polisa OC, żeby chronić sprawcę wypadku przed finansowymi konsekwencjami czynu.
Nie wiem, jaki status materialny ma sprawca wypadku, ale powiem Pani tak: lepiej mieć za dłużnika wypłacalną firmę ubezpieczeniową , niż przeciętnego "Kowalskiego", który Pani zapłaci zadośćuczynienie, albo nie (jeśli nie będzie posiadał żadnych dochodów lub majątku, który można spieniężyć przez komornika).
Natomiast chcę, żeby Pani miała świadomość, że otrzymanie od sprawcy wypadku zadośćuczynienia i równocześnie od firmy ubezpieczeniowej sprawcy, może być ryzykownym posunięciem, ponieważ jeśli sprawca orientuje się w temacie lub skorzysta z porady prawnej, dowie się, że na podstawie uchwały Sądu Najwyższego z 13.07.2011
"„Sprawca wypadku komunikacyjnego, wobec którego zastosowano środek karny polegający na obowiązku naprawienia szkody (art. 46 § 1 w związku z art. 39 pkt 5 k.k.), może domagać się od ubezpieczyciela – na podstawie umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów – zwrotu świadczenia zapłaconego na rzecz pokrzywdzonego.”
A to rodzi duże prawdopodobieństwo, że ubezpieczyciel potrąci sobie tą kwotę wypłaconą sprawcy od Pani zadośćuczynienia, które firma będzie zobowiązana Pani wypłacić.
Sprawa karna przeciwko sprawcy i likwidacja szkody przez Towarzystwo Ubezpieczeniowe, to 2 niezależne od siebie rzeczy.
Oczywiście może Pani być oskarżycielem posiłkowym w trakcie procesu i domagać się zadośćuczynienia bezpośrednio od sprawcy, ale to może mieć skutki takie jak napisałem powyżej. Może, ale nie musi. Pani wybór, czy zechce zaryzykować.
Natomiast ja bym się skupił na tym, co można wyciągnąć od TU sprawcy, Oprócz wspomnianego przez Panią zadośćuczynienia, należy się Pani odszkodowanie z tytułu utraconych dochodów (jeśli Pani pracowała), zwrot kosztów leczenia (w tym kosztów lekarstw, "naprawy" uzębienia itd), dojazdów do placówek medycznych, opieki (jeśli takowej Pani po wypadku wymagała, świadczonej nawet przez osoby bliskie). Musi Pani gromadzić wszelkie rachunki związane z leczeniem i wystąpić do TU o zwrot poniesionych kosztów.
Nikt tu Pani tego nie powie bez analizy dokumentacji medycznej. Poza tym proszę odróżniać zadośćuczynienie od odszkodowania. To są 2 różne rzeczy.
Zadośćuczynienie stanowi rekompensatę za szkodę niemajątkową, a jego celem jest złagodzenie cierpienia zarówno fizycznego, jak i psychicznego osoby poszkodowanej,
Odszkodowanie natomiast jest świadczeniem o charakterze kompensacyjnym, wskutek którego poszkodowany powinien uzyskać naprawienie szkody o charakterze majątkowym (utracone w wyniku wypadku mienie, utracone dochody, koszty leczenia itd.)
Także odszkodowania dostanie Pani tyle, jaka kwota będzie widniała na fakturach i rachunkach za leczenie, zniszczone ubrania itp., natomiast kwoty zadośćuczynienia nikt Pani nie poda, bo to jest kwestia indywidualna, na wysokość której mają wpływ rożne czynniki, takie jak: wiek, płeć poszkodowanego, cierpienia fizyczne i psychiczne, trwały uszczerbek na zdrowiu (np pozostałe blizny - dla kobiety to bardzo istotna sprawa przecież). Powinna Pani zbierać jak najszerszą dokumentację medyczną z leczenia po wypadku od różnych specjalistów, może Pani zwrócić się o pomoc do psychologa jeśli wypadek ma wpływ na Pani życie emocjonalne, każdy papierek w ostatecznym rozrachunku się liczy.