Witam postaram sie opisac moja sytuacje:
w piątek rano przypadło szczepienie mojego syna mial wtedy 4 miesiące (bylo to szczepienie obowiązkowe)
na wizycie powiedziałam lekarzowi ze syna rano raz zakaszlo,w gabinecie zakaszlało go jeszcze raz lekarz go zbadał i powiedział : "co będziesz dwa razy jeździła zaszczepimy go".-(mam na to swiadka byla ze mna mama.pomyślałam ze skoro tak mówi to nie widzi żadnych przeciwwskazań syn został zaszczepiony wróciliśmy do domu syn zasnął
syn przez noc dość dziwnie oddychał.
Rano w sobotę udaliśmy sie do tego samego lekarza co Nas szczepił na wizytę lekarską syn dostał duszności został mu przepisany Eucorton.
Podawaliśmy mu go zgodnie z zaleceniami ale jego satan sie nie poprawiał wręcz przeciwnie.pogarszał sie.
Od samego rana w niedzieli wydawało mi sie cos jest nie tak syn sie dziwnie zachowywał,charczł...
kolo godz 13 udalismy sie na kolejna wizytę do innego lekarza,ktory natychmiast skierowal nas prosto do szpitala,syn sie poprostu żywcem dusił🙁 pojechalismy prosto do szpitala,jak zajechaliśmy do szpitala usilowalo go zbadać paru lerzarzy nie byli w stanie mial taki silny obkurcz płuc została mu podana dość wyskoka dawka sterydów która spowodowała rozkurcz płuc i była możliwość ponownego badania.które potwierdziło poszczepienne obustronne zapalenie płuc spedzilismy w szpitalu 10dni.po-czym syn złapał bakterie clostridium i zostaliśmy przewiezieni do drugiego szpitala na kolejne 3 doby.
Po powrocie ze szpitala jak poszlismy wtedy na ostatnia wizytę do tego lekarza jak mu powiedziałam co nas spotkało odpowiedział mi : "miałaś pecha na kogoś musiało trafić"
Gdyby nie to szczepienie nigdy bt do tego nie doszło
Uczulam wszystkich rodziców przed takimi diagnozami lekarzy
Czy ktoś jest mi wstanie pomóc w tej sprawie??? co z tym zrobić? gdzie go skarżyć ? czego sie domagać?