Powitac ...
Pod koniec lutego mialem stluczke. Ja kierowca auta ktore jechalo prosta droga wojewodzka, widzialem z daleka dostawczaka chlodnie, ktory bedac 50 metrow przedemna stwierdzil ze sie zmiesci skrecic w lewo, przecinajqc moj pas. Pani sie nie udalo, wpakowalem jej sie w bok i skasowalem cale auto. Kolega pasazer trafil do szpitala dlatego sprawa nie jest wyjasniona.
Kobieta ewidentnie wymusila pierszenstwo, ale ja przekraczalem predkosc o ok 30/40 km.
Chcial bym dowiedziec sie czyja byla wina. Czy moja predkosc nie moze byc dla ewentualnego bieglego przyczyna wypadku? Czy moge przyjac mandat za predkosc podczas gdy ona byla sprawca?
Moge dodac ze kobieta prowadzila auto bez waznego badania technicznego ...
Zalezy mi na czasie bo prowadze firme a chcialbym wziac auto z wypozyczalni na oc sprawcy, z tym ze mam obawy co do tego kto rzeczywiscie moze byc uznany w tej sytuacji za sprawce i poszkodanego.
Od czlowieka pracujacego dla PZU uslyszalem ze nawet gdybym jechal 190 ona jest sprawca a ja moge dostac mandat za przekroczenie predkosci. Mial racje ... ?
Pozdrawiam