Witam
Chcialbym sie dowiedziec jakie sa regulacje dotyczace sporzadzania kosztorysu naprawy przez TU i jak wyglada sprawa z czesciami typu "zamienniki" jesli takowe np wogole nie wystepuja?? Czy zgodne z prawem jest teoretyczne wyliczanie ich na zasadzie 50% ceny oryginalnej czesci? Np oryginalne fabryczne felgi danego producenta? Nikt przeciez nie produkuje takich zamiennikow...
W styczniu mialem kolizje drogowa, nie z mojej winy, wiec naprawa pokryta zostaje z OC sprawcy (Allianz). Podczas pierwszych ogledzin przyznano mi ~2500pln (kosztorys oparty na zamiennikach) Moje delikatne sugestie, ze nie zostaly policzone wszystkie czesci spelzly na niczym. Kilka dni pozniej wezwalem kolejnego rzeczoznawce na ogledziny uzupelniajace. Pan byl niezwykle mily i zapisywal wszystkie uszkodzone czesci rowniez te, ktorych nie widac bylo na pierwszy rzut oka. Sporzadzil kosztorys tym razem po cenach ASO (na poczatku sie zdziwilem, ale pozniej zrozumialem...) na kwote ~8300pln i wszystko byloby w porzadku, gdyby nie fakt, ze moj samochod w systemie wycen wart byl 5700pln. Oczywiscie szkoda calkowita i po obliczeniach, odszkodowanie w wysokosci 3100pln. Moj samochod to dosc nietypowy model, ktory na rzeczywistym rynku ma dwukrotnie wyzsza wartosc niz w systemie. Napisalem odwolanie, zmotywowalem dlaczego moje auto jest wiecej warte i dolaczylem kilka ogolnodostepnych ogloszen. Po 35 dniach od dostarczenia odwolania do TU (i to dopiero po mojej interwencji telefonicznej) przyznano mi racje i ustalono wartosc mojego samochodu na poziomie 9500PLN. W tym przypadku szkody calkowitej nie ma, ale nagle przedstawia mi sie kolejny kosztorys, tym razem na zamiennikach opiewajaca na kwote 4400PLN. Argumentujac to tym, ze poprzedni kosztorys jest obowiazujacy, ale jakbym chcial naprawiac auto na podstawie FV (zadnej takiej informacji z poprzednimi dokumentami nie dostalem, rowniez byl to wtedy jedyny kosztorys - w rozmowie tel. niesmialo poinformowano mnie, ze moze powinienem dostac 2 kosztorysy... i to na jego podstawie podjeto decyzje o szkodzie calkowitej). Niestety cala ta sytuacja mocno mnie oburzyla, bo gdyby od razu przedstawiono mi kosztorys na wartosc 4400PLN, to nawet przy poprzedniej wartosci auta (5700PLN) nie byloby mowy o szkodzie calkowitej. Najzwyczajniej w swiecie czuje sie robiony w "balona", a to manewrowanie kosztorysami jest dla mnie celowym i perfidnym dzialaniem TU. Przeczytalem Dz. U. nr 124, poz. 1152, ale niestety nie znalazlem tam informacji na temat sposobu sporzadzania kosztorysu naprawy przez TU... Mozliwe, ze przepisy dopuszczaja taka mozliwosc i takie traktowanie poszkodowanego przez ubezpieczalnie, ale jesli nie, to mam zamiar dochodzic swoich praw opierajac sie na przepisach prawnych (gdzie ich szukac?). Z gory dziekuje za pomoc.
PS. Jeszcze jedno pytanie juz zupelnie na marginesie... Czy po wypadku gdy do wymiany przysluguje jeden amortyzator (ujety w kosztorysie), a wiadomo ze takie elementy nalezy wymieniac parami na osi, bo inaczej jest to niebezpieczne... To czy za wymiane drugiego (teoretycznie sprawnego amortyzatora) musze zaplacic z wlasnej kieszeni? Czy jest to jakos regulowane czy moze wynikac jedynie z dobrej woli (a raczej jej braku) rzeczoznawcy?
Pozdrawiam
Miedzio