Dobry wieczór wszystkim.
W zeszłym tygodniu uczestniczyłem w małej kolizji. Jechałem samochodem jako pasażer na lokalnej drodze pomiedzy miejscowościami. Przed nami jechał samochód dostawczy ford. w pewnym momencie na przewężeniu drogi auto przed nami sie zatrzymało i my równiez za nim, auto nagle zaczeło cofac aby przepuscic samochod jadacy z naprzeciwka, tym samym najechał na nas tyłem swojego samochodu a dokłądniej hakiem holowniczym, niwecząc zderzak, maske, belke przednia, lampe itd. Pan przyznał sie do winy, napisał oswiadczenie itd. W momencie wypadku ani mi ani kierowcy nic nie dolegało, żwawo rozmawialismy ze sprawca itd. nic nie bołało, nic nie dolegało, nawet na mysl by nie przyszło mi by taka mała kolizja miała ujemny wpływ na zdrowie. Jednak po dobie od zdarzenia obudziłem sie w nocy z bardzo silnym bólem karku i zdrętwiałym kciukiem(?!) Wstałem i rozruszałem szyje jak i reke, na drugi dzien szyja i kark bołała mocno, postanowiłem zgłosić sie do lekarza POZ. Opowiedziałęm lekarzowi historię i objawy, powiedział,ze nie wiadomo co zaszło,ze trzeba zrobic rtg szyi, ale,ze nie musi byc złamań, a kciuk mogl byc przypadkiem, bo nieraz konczyny w nocy dretwieja.
Za dwa dni bylem umowiony na rtg szyi, jednak rano budzac sie znow poczulem zdretwiały kciuk, jak wstałem poczułem rowniez dziwne uczucie zdretwiałej jakby skóry pomiedzy łopatkami(ciezko to opisać, dziwne uczucie)
Po jakims czasie przeszło.Kolejnej doby zrobilem zdjecie, wynik mial byc po znow kolejnej dobie, był wieczór gdy wracałem z rentgena, wystraszony i zniecierpliwiony troche sytuacja postanowilem odwiedzic lekarza POZ nocnej opieki medycznej. Kolejny raz opowiedzialem historie, powiedzial,ze takie sprawy maja niekiedy miejsce,ze wcale nie musza wyjsc złamania w zdjeciu rtg szyjnego kregosłupa, moga byc mikrourazy albo naciagniecia miesni lub sciegien , które nie wyjda na rtg lub malutki obrzek by takie sprawy mialy miejsce. Przypisał leki przeciwzapalne, rozkurczowe oraz witamine b complex, mowil,ze niekiedy uraz pojawia sie po czasie wlasnie z racji,ze takie mikrourazy maja to do siebie oraz,ze na pierwszy moment po wypadku działa adrenalina.
Leki biore od wczoraj, ciezko mowic o poprawie. Dziś odebrałem wynik rtg, niby opisane jako "kregosłup szyjny bez zmian"
I teraz mam kilka pytan:
1)Czy pomimo,ze taki jest wynik rtg szyjnego to jest mozliwe ze sa jakieś urazy czesci szyjnej kregosłupa, które powoduja takie mocne bóle oraz problemy neurologiczne, jak mrowienia czy dretwienia?Jak to mozliwe,ze cos tam jest nie tak a na rtg wszystko jest ok?
2) Czy możliwe faktycznie jest,by od takiej delikatnej kolizji wystapił uraz miesni czy sciegien kregosłupa szyjnego(nadmieniam,ze po kolizji nie mialem zadnych oznak zdrowotnych, bólowych itd)
3) Co dalej robic jesli leki rozkurczowe i przeciwzapalne nie beda czasem działac? Czy jakies inne zdjecie lub badania szyi itd?(boli mnie kark, promieniuje do tylnej czesci glowy, mam tez mocny szczekoscisk , najbardziej w nocy, boli az pod uszami gdzieś w środku, no i czasem ten kciuk jakby obcy i dretwy oraz ta skora miedzy łopatkami taka tkliwa)
4)Czy jesli zgłosze to do OC sprawcy to oni nie podwaza zasadnosci tego zdarzenia? Że np było to za słabe uderzenie by spowodowac uraz bolacego karku itd?(auto bylo malutkie, fiat cinguecento)
5)Czy jest sens to zgłaszac i czy moge liczyc na jakies odszkodowanie mimo,ze wynik zdjecia rtg jest OK?
6) Nie było NNW wiec w droge wchodzi tylko oc, pytanie czy mnie nie wysmieja,ze taka lekka kolizja a ja odczuwam takie dolegliwosci. Kierowcy nic nie jest, tylko mi dolega to co powyzej. Szczerze boje sie i te noce w ktorych dokuczyły mi te paralize kciuka przyprawiały mnie o panike, nie chce sie jednak denerwowac, by sobie jakos nie nakrecac dodatkowo objawow stresem, nie bardzo wiem co robić.
Dzieki wielki z góry za pomoc.
Krokus