*proszę przenieść do właściwego działu (pomyłka)
Jakiś czas temu pojechałem do serwisu założyć komplet niemalże nowych opon w celu ich przetestowania.
Po ok 2 tygodniach pojechałem zdjąć do tego samego Serwisu opony i założyć inne, ponieważ oczekiwałem na inny komplet felg.
Serwis podczas usługi demontażu uszkodził wszystkie felgi (typu run flat). Obdarli ranty. Kilkunastocentymetrowe kawały gumy odpadały na moich oczach.
Wściekły właściciel z bólem serca napisał oświadczenie, w którym opisał, że uszkodzili opony podczas usługi. Za usługę zapłaciłem, aby mieć dowód jej wykonania.
Szkodę zgłosiłem z OC sprawcy, Rzeczoznawca oszacował zużycie opon na poziomie 10%.
Po ok miesiącu przyjechało do mnie dwóch Panów z ubezpieczalni w celu spisania dodatkowego protokołu.
Okazało się, że sprawca nie odesłał potwierdzenia uszkodzenia mienia, o które wystąpił ubezpieczyciel. Dodatkowo złożył fałszywe zeznanie pracownikom mobilnym, w którym bezczelnie wskazał, że to ja dostarczyłem uszkodzone opony.
Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, a ja zostałem z oponami, które nie nadają się do niczego.
Mam zdjęcia po zakupie, po pierwszym montażu oraz w trakcie demontażu jak pierwsze gumy zdejmowali w kawałkach, jak się później okazało posługując się maszyną nieprzystosowaną do demontażu tego typu opon.
Mam też świadków, którzy ze mną byli bezpośrednio przed wizytą w serwisie.
Ubezpieczyciel ma w głębokim poważaniu całą stertę dowodów, jakie posiadam, zdjęcia opon, oświadczenie sprawcy.
Dodam, że zgodziłem się na spisanie oświadczenia, inaczej wezwałbym policję będąc na gorąco w serwisie.
Co teraz....? Czy ubezpieczyciel ma prawo ignorować oświadczenie sprawcy? Czy mam zgłosić sprawę do Sądu, sprawcę do Prokuratury? Ew. od kogo w tej sytuacji rościć zwrotu pieniędzy? Ubezpieczalni, czy sprawcy?
Normalnie parodia!