Witam-opiszę sytuację-w pracy (na dole pracuję jako elektryk) było zdarzenie w postaci takiej, że schodząc z drzewa usypanego na przejściu (takie warunki dołowe) stanąłem nogą w błoto gdzie nie widziałem był kamień i skręciłem nogę. Silny ból minął po 5 minutach i w sumie przestało mnie boleć (mam świadków na to zdarzenie) Niestety nie pamiętam kiedy to było dokładnie. Po kilku miesiącach wstając z krzesła już w domu poczułem silny ból-udałem się do ortopedy i po usg wyszło, że miałem skręconą nogę jakiś czas temu i na jednej z kości mam narośl która powoduje ból przy zgięciu nogi i trzeba to operować.
Siedzę na L4 od 7 października. Miałem prowadzoną rehabilitację przez 6 tygodni. Wypadku w pracy nie zgłosiłem bo w sumie trochę się wystraszyłem konsekwencjami że wypadek jest z mojej winy. Nie wiem co mam zrobić-zgłosić? Czy tonie za późno?
Sporo tracę siedząc na zwykłym zwolnieniu. Całe leczenie kosztowało mnie już (łacznie z zabiegiem, który mam jutro) 7000. Czy mam szansę na zwrot poniesionych kosztów? Proszę o pomoc.