Jestem sprawcą wypadku, w którym najbardziej ucierpiał pasażer (trwały uszczerbek na zdrowiu). Samochód prowadziłem bez uprawnień (odszkodowanie z OC nie przysługuje), ale trzeźwy i nie byłem pod wpływem żadnych substancji. Pasażer sądownie wywalczył odszkodowanie 30tys., które spłacam.
Mam informację, że pasażer po spłacie całej kwoty będzie rościł o rentę. Jest to osoba, która do momentu wypadku nigdy nie pracowała (mimo 24 lat w dniu wypadku), nie ma wykształcenia (nawet nie ukończone gimnazjum) więc renta się nie należy, a pieniądze się przydadzą. Jest to człowiek, który nie dba o swoje zdrowie, pije i prawdopodobnie zażywa narkotyki.
Czy taka renta się należy? Dożywotnia? W jaki sposób może ta wysokość być wyliczona, procent z wypłaty czy istnieje pełna dowolność? W jaki sposób mogę się bronić?