Szanowni Państwo proszę o wsparcie w kwestii dotyczącej ostatniego wydarzenia jakie przytrafiło się mojej osobie w drodze do domu. Wracając rowerem jak codzień z pracy zostało na mnie wymuszone pierwszeństwo na drodze rowerowej. Całe wydarzenie trwało sekundę. Przeleciałem przez kierownicę i gdyby nie kask, zapewne ucierpiałbym bardziej. Wezwano policję. Nie wzywano pogotowia. Kierowca prowadzący pojazd po przyjeździe policji został ukarany mandatem oraz pkt karnymi. Zostałem poinformowany o możliwości otrzymania odszkodowania na rzecz uszkodzonego roweru. Na początku zlekceważyłem całe wydarzenie oraz moje zdrowie. W ten sam dzień byłem zmuszony pojechać do szpitala z okropnym bólem głowy. Po 8 h badań spędziłem noc na kozetce w szpitalu z braku miejsc. Wyniki badań nie wskazały na poważniejsze problemy ze zdrowiem, lecz zalecili obserwacje oraz zminimalizowanie ruchu fizycznego do minimu (wcześniej czynnie uprawiałem sport, teraz nie mogę przez zalecenia lekarza). Z braku miejsca w szpitalu zostałem zwolniony do domu z zaleceniami odpoczynku oraz obserwacją stanu zdrowia. W domu odczułem dodatkowo bóle kolana oraz uda, ale zapewne jest, to tylko stłuczenie. Od jakiegoś czasu mam problemy z spokojnym snem. Nie mam też zamiaru wsiadać na rower, choć wcześniej jeździłem w dzień w dzień do pracy.
Czy mogę domagać się odszkodowania za spędzony czas w szpitalu, w tym transport do niego oraz odpoczynek w domu po powrocie. Pracuję na umowę zlecenie i nie przysługuje mi L4, a w domu byłem 3 dni w ramach zaleceń lekarza. Nie zgłosiłem nadal do ubezpieczyciela napraw związanych z rowerem. Nie są, to duże uszkodzenia. Prócz tego uszkodzona została moja garderoba (rękawice rowerowe, plecak, bluza sportowa oraz okulary przecisłoneczne). Proszę o informacje czy w takiej sytuacji mogę otrzymać zwrot poniesionych kosztów?