Dnia 28 kwietnia 2015 r., będąc zatrudniony na stanowisku „pracownik magazynowy”, uległem wypadkowi przy pracy, skutkiem czego doszło do uszkodzenia (pęknięcia) łąkotki bocznej kolana lewego oraz zablokowania kolana. Z uwagi na powyższe, konieczne było przeprowadzenie zabiegu operacyjnego, mającego na celu usunięcie pękniętej łękotki oraz odblokowanie kolana.
Do zdarzenia doszło gdy przepakowywałem zawartość jednej palety na drugą, byłem wtedy w pozycji przykucniętej ponieważ podnosiłem coś ciężkiego (do 30kg) z dołu palety (dodam że przez 8h przepakowuję towar z jednej palety na drugą, średnio 20kg jedna paczka a takich jest z 200-300 na zmianę, wszystko ręcznie)
W czasie wyprostu kolano strzeliło, pojawił się ból a ja nie mogłem go do końca wyprostować.
Problem polega na tym że rok temu miałem już problem z tym kolanem a łąkotka była szyta operacyjnie + rehabilitacja przez pół roku.
Wszyscy lekarze dopuścili mnie do pracy bez żadnych zastrzeżeń/ograniczeń oraz jednogłośnie uważali że mogę dalej funkcjonować tak jak noga była by całkowicie zdrowa.
Jutro przyjedzie do mnie BHP-owiec z protokołem powypadkowym i już zapowiedział że nie uzna mi tego jako wypadek przy pracy ponieważ jest to uraz nawrotowy.
Jak najlepiej sie jutro odwołać w protokole od jego decyzji?
Zupełnie nie wiem jak się bronić w moim przypadku.
Na pewno będę składał odwołanie do sądu pracy.
Czy ta sprawa jest do wygrania czy są bardzo nikłe szanse jeśli już kiedyś były problemy z łąkotką (leczone operacyjnie i rehabilitacyjnie)?
PS. Ile mam czasu na odwołanie się do sądu z tym protokołem jak już otrzymam zatwierdzony i nieuznany wypadek?
Bardzo proszę Was o jak najszybszą pomoc, pozostało mi mało czasu.