Witam wszytskich, rok temu mialem bardzo traumatyczne przezyciea mianowicie, potracilem czlowieka na AUTOSTRADZIE, w skutach obrazen zmarl. czekalem pol roku na jakiekolwiek informacje o sprawie w sadzie, ale nic nie przyszlo wkoncu poszedlem do adwokata ktory sie dowiedzial dla mnie ze sprawa zostala UMOZONA PRAWOMOCNIE, zadnych nawet nigdy akt do wgladu nie mialem od poczatku do konca bylem w charakterze swiadka, raz po wypadku zlozytlem zeznanie z zajscia i tyle .....
Skoro wiem ze jestem niewinny bo tak ozekli biegli moge sie starac o jakies ZADOSCUCZYNIENIE ? chlopak nie zyje oni z mojego ubezpieczenia wzieli odszkodowanie(rodzina chlopaka) -wplynelo chyba do ubezpieczyciela 13 papierow od 13 czlonkow rodziny o odszkodowanie, ja za auto ani za siebie za to co przezywalem nic nie dostalem, do tej pory nie wiem kto prowadzil ich pojazd byla to 3 osobowa gropa mlodych ludzi ktorzy spowodowali sami sobie wypadek i zamiqast cokolwiek zabezpieczyc stali jak debile za przeproszeniem w ocy na autostradzie i mysleli bog wie o czym....
ktos mi powie czy mam szanse na cokolwiek mam isc do adwokata zeby ruszyl ta sprawe ?
opisywac jak sie czulem przez rok i do dtej pory nie bede w kazdym badz razie mimo ze jestem silnym czlowiek odcisnelo na mnie to wszytsko swoje pietno....