Dzień dobry
Na początek opiszę sytuację, która mnie spotkała.
Wysiadająca z taksówki kobieta otwarła tylne lewe drzwi, które uderzyły w mój samochód, którym się poruszałam.
Zgłosiłam szkodę w ubezpieczalni właściciela taksówki. Po ponad roku od zdarzenia i czterech rozsprawach sądowych, sąd wydał wyrok, w którym skazał pasażerkę taksówki.
Kobieta nie posiada prawa jazdy.
Z ubezpieczalni, w której zgłosiłam szkodę wycenili szkody na 2180 zł (zamienniki). Szkody w moim samochodzie - Reault Clio II 2002 r - reflektor, błotnik i maska do wymiany oraz zderzak do malowania. Wydaje mi się, że jest to kwota dość zaniżona.
Oczywiście Hestia nie podjęła się wypłacenia odszkodowania, dlatego muszę teraz wezwać do zapłaty osobę skazaną.
Co mogę zrobić, aby kosztorys przestawiał faktyczne ceny naprawy mojego samochodu, a częsci były oryginalne. Jestem ubezpieczona w PZU, nie mam AC. Czy za rzeczoznawcę w PZU muszę zapłacić? Cz mogę żądać zwrotu gotówki od osoby oskarżonej?
Jakie inne kroki mogę podjąć aby załatwić sprawę szybko i nie być poszkodowaną?
Dziękuję za odpowiedź.