Witam,
w lutym tego roku, mój tata przechodząc na przejściu dla pieszych (bez świateł) został potrącony przez samochód.
Cała szyba w samochodzie stłuczona i maska do wymiany. Siła uderzenia była o tyle duża, że tata "przeleciał" ok. 6 m w powietrzu. Samego wypadku nie pamięta.
Skutkiem tego trafił do szpitala z rozciętą głową, połamanymi żebrami i złamaną nogą. W szpitalu leżał 13 dni. W międzyczasie złożyłam wniosek o wydanie notatki policyjnej. Niestety dostaliśmy odmowę, tłumaczeniem było dobro śledztwa i stwierdzenie, że tata nie jest stroną w sprawie.
Po krótkim czasie, dostaliśmy zawiadomienie z policji o wszczęciu dochodzenia pod nadzorem prokuratora przeciwko kierującej pojazdem.
Po wyjściu ze szpitala tata został przesłuchany.
Dziś dowiedzieliśmy się, że sprawa została umorzona a tata jest sprawcą- nie memy tego jeszcze na piśmie. Czterech świadków zgodnie zeznało, że tata był w połowie pasów w momencie uderzenia. Policja próbowała wymusić na świadkach, żeby przyznali, że tata wtargnął na pasy (tak jak zeznała kierująca pojazdem), a same pytania były mocno tendencyjne i sugerowały odpowiedzi na niekorzyść taty.
Sprawdzaliśmy na stronie Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego numery rejestracyjne auta- okazuje się , że nie widnieje w rejestrze.
Według mnie kierująca ma kogoś w policji albo wyżej (ale to tylko moje domysły). Jak potoczyć dalej sprawę, żeby wróciła do ponownego rozpatrzenia ? Czy możemy złożyć odwołanie i wniosek o przeniesienie sprawy do komendy wojewódzkiej?
Proszę o pomoc.