Dzisiaj miałam kolizję. Zatrzymalam się na światłach za kilkoma samochodami i po chwili pewien pan z inpetem wjechal mi w tyl auta, tak popychajac, ze uderzylam jeszcze w samochód przede mną. Moje auto prawdopodobnie do kasacji, bo i przód auta i tyl wniecione, +jakies uszlodzenia w srodku auta, więc nie wiem czy jest warte naprawy. Ofiar żadnych na szczęście nie było, jednak ja pod wpływem uderzenia, walnełam głowa w kierownicę i pobolewa mnie nos. Tata mówi, żebym poszła do lekarza, bo może akurat pomoże to jeszcze w odszkodowaniu, a nie wiadomo czy coś sie nie stało. Z kolei ja uważam, żepo takiej kolizji chyba obrażenia nie powinny być za duże, a nos boli, bo jednak walnęłam w kierownicę.
Czy rzeczywiście powinnam pójść do lekarza? A nawet gdyby nic mi nie było, można by bylo starac sie o odszkodowanie za sama wizyte?