Witam
Jestem poszkodowanym i około 10 tygodni temu miałem wypadek jadąc autem. W moje auto na prostej drodze uderzył inny pojazd, auto dachowało. Na miejscu była Policja, straż pożarna oraz karetka, doznałem poważnych uszkodzeń kręgosłupa, klatki piersiowej i złamania nogi. Sprawcy zostało zabrane prawo jazdy.
Sprawa została została zgłoszona do TU sprawcy .... po kilku dniach był rzeczoznawca, miałem nadzieje iż sprawa z autem szybko się zakończy, trwa już 10 tygodni !
Po 2 tygodniach ciągnęli mnie obolałego w kołnierzu ortopedycznym i nogą w gipsie na oględziny miejsce wypadku bo jak twierdziło TU to konieczność i inaczej z mojej winy nie będą mogli wypłacić mi odszkodowania... Na tych oględzinach 2 facetów w tym podobno jeden były policjant zadawali mnóstwo zbędnych pytań, nawet takich które nie maja związku z wypadkiem i próbowali mi wmówić czy czasem nie wyglądało to inaczej niż podaje bo dla nich to dziwne ze facet we mnie uderzył....
Po 28 dniach dostałem pismo że trwają jeszcze czynności wyjaśniające okoliczności wypadku...
Dzwonie piszę i nic, trwa to już 75 dni, sprawca wypadku z tego co wiem wyjechał za granicę, czy mam rozumieć że nie dostanę żadnego odszkodowania od TU ?
Auto było warte ponad 70 tys a teraz jest złomem wartym kilka tysięcy, nie mogę pracować, przez wypadek mam również problemy rodzinne...
Czy ktoś może mi poradzić ja z nimi rozmawiać, za każdym razem gdy dzwonie słyszę że trwają czynności wyjaśniające... Byłem na Policji, jak dla nich sprawa jest ewidentna i w 100 % winy za wypadek ponosi sprawca jednak nie wiedzą dlaczego to tyle trwa bo oni nie są od tego...
Mam wrażenie że w ubezpieczalni ktoś robi sobie ze mnie żarty.
Pomoże ktoś ?