Już prawie 5 lat od wypadku (X. 2012) - wieloodłamowe złamanie trzonu prawej
kości piszczelowej. Zastosowano leczenie - zamknieta repozycja i stabilizacja złamania pretem śródszpikowym Synthes (pod kontrolą monitora rtg). Całkowity zrost nastąpił dopiero po 2 latach! Wówczas prowadzący lekarz zapisał mnie *w kolejkę* do operacji. Niestety nikt się do mnie nie odzywał. W styczniu tego roku sama zadzwoniłam do szpitala i pani natychmiast umówiła mnie na wizytę niestety do innego lekarza niż ten co operował. Twierdzi, ze właściwie to można zostawić. Poszłam do operatora, który nagle też uważa, ze można tego nie ruszać
smileys/surprise.gif
O co chodzi...czy to prawda. Moje kolano nadal jet=est jak nie moje i ukleknać nie dam rady. Wstanie z tak zawanych kucków tez nie jest proste. Do kogo się udać, czy faktycznie mam ten pret zostawić bez konsekwencji na przyszłość?