Witam
Mój wypadek polegał na tym, że ślimak ze żmijki wciągnął mi dłoń. Karetka wstępnie opatrzyła rękę, ale wezwała helikopter bo ręka wyglądała dość poważnie. Helikopterem zostałem transportowany do szpitala. Tam mialem jedna operacje, a za kilka dni drugą. Palce mam, ale jest zmiażdzona, poszarpana, zerwane sciegno, kilka zlaman i uszkodzone nerwy. Minął miesiąc jeszcze mam gipsy i slabe ruchy i czucie palców. Jestem ubezpieczony w KRUS.
Ktoś wie jak ta sprawa odszkodowania może się toczyć ?
Pozdrawiam