Na wstępie pragnę się przywitać, zatem witam. 🙂
Dość późno wpadłem na pomysł zweryfikowania swojego kłopotu, nad którym rozmyślam od roku, do rzeczy.
Około roku temu miałem taką sytuację, iż jechałem samochodem na dość mało uczęszczanej drodze - dojazdowe od posesji czy takie "znad jeziorka". Sprawa polega na tym, że jechałem przepisowo, na 70 miałem 75 i włączający się do ruchu pojazd skręcając w prawo na swój pas - ja jechałem swoim moim prawym pasem także nie było możliwości kontaktu Kierowca zagapił się i wjechał delikatnie na mój pas więc odruchowo (dobrze, czy nie) nie chciałem w niego wjechać, poniosło mnie do rowu i uszkodziłem tylne lewe nadkole. Generalnie uznałem, że ciężko dociekać kto jest winny i rozwiązałem sprawę gotówkowo i bez świadomości jeszcze wtedy ile taka naprawa może kosztować. Polak mądry po szkodzie, ale na przyszłość - czy w takiej sytuacji, gdzie kierowca przyznaje się do takiego zaniechania na drodze może napisać oświadczenie iż uczestniczył w kolizji, w której on nawet nie dotknął auta poszkodowanego? Czy konieczna jest notatka policji?
Wdzięczny będę za podstawę prawną, bo nie ukrywam że mogłem coś przeoczyć.