Witam
W zeszłym roku zostałem potrącony na drodze rowerowej (obudziłem się w karetce pogotowia, był szpital-3 dni, miesiąc L4 i kilka miesięcy dochodzenia do siebie, plus jakieś obawy przed wsiadaniem na rower). Jestem w trakcie pisania pisma odszkodowawczego. Poniżej opisałem wszystkie szkody, które przyszły mi do głowy. Jeżeli coś Wam przyjdzie do głowy, proszę o dopisanie.
Odszkodowanie:
-rower (sądzicie, że poprzez powołanie się na mikropęknięcia mogę oczekiwać zwroty całej kwoty za rower, nie jest ona duża, około 1500 zł), na ten rower wolałbym jednak już nie wsiadać (teoretycznie po włożeniu około 500-600 zł nadawałby się do użytku). Jednak dużo osób zwraca uwagę, że rower może mieć niewidoczne gołym okiem pęknięcia, które eliminują rower z jazdy.
-ubranie (porwane, zakrwiawione)
-wizyty u psychologa
-koszty użytkowania auta (w sensie, że wcześniej poruszałem się rowerem, teraz muszę autem)
Zadośćuczynienie:
-pobyt w szpitalu
-kilkumiesięczne dochodzenie do zdrowia
-zadośćuczynienie natury psychologicznej (lęki, obawa przed rowerem)
-koszt opieki przez żonę (która sama jest chorą osobą)
-koszt związany z brakiem aktywności sportowej ( w sensie że do momentu wypadku jeździłem na rowerze oraz biegałem i przygotowywałem się do maratonu-czasy w miesiącu poprzedzającym wypadek były "życiówkami").
Nie mam żadnego widocznego uszczerbku na zdrowiu, poza małą blizną nad okiem (łuk brwiowy)
Proszę o opinię na powyższy temat, oczywiście w piśmie każdy punkt mam rozpisany co najmniej na kilka zdań.
Kierowca został ukarany, 500 zł i pół roku bez prawa jazdy, ewidentnie jego wina.