Na początek witam wszystkich
Moja batalia z ubezpieczalniami rozpoczęła się w kwietniu tego roku. Jechałem sobie prawidłowo do pracy, a tu nagle z naprzeciwka pewna starsza pani wpadła w poślizg i uderzyła w mój samochód.
Na szczęście ucierpiały tylko samochody, na nieszczęście jestem 30 tyś w plecy bo ubezpieczalnia wg mnie sprawcy czyli pani, która wjechała odmówiła mi wypłaty odszkodowania, oraz odbiła piłeczkę do DSDiK, które również odmówiło wypłaty. Dodatkowo ubezpieczalnia upomina się o zwrot kosztów za samochód zastępczy ponad 6 tyś zł, z którego korzystałem.
Teraz garść informacji:
Prędkość dopuszczalna na tym odcinku drogi 40 km/h w tym dniu drogowcy zaczynali remont i prędkość została ograniczona do 30 km/h i tu pojawia się pierwszy rozjazd gdyż DSDiK i ubezpieczalnia mają rozjazd co do ustawienia znaku(w tym przypadku jest istotna każda godzina). Policja już na miejscu (i tu moja wina bo nie zażądałem ustalenia winnego zdarzenia, ale człowiek w szoku po wypadku), stwierdziła, że winny jest stan nawierzchni. Nie została mi przedstawiona żadna notatka na miejscu kolizji. Notatka była sporządzona w sposób bardzo enigmatyczny zawierała jedynie informacje o uczestnikach zdarzenia nie wskazując winy. Kierująca drugim pojazdem nie została ukarana mandatem karnym (z rozmowy z policjantami widać było ewidentnie, że się znają). Dopiero po mojej interwencji na KPP notatka została poprawiona, tzn o uwagi, w których było wskazane, że w wyniku najechania na substancję oleistą na drodze wpadła w poślizg i uderzyła w mój samochód
Co mnie najbardziej dziwi to zwykle w takich sytuacjach policja pierwsze co robi to pakuje "niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze".
Po zdarzeniu samochody stały w odległości ok 25 m od siebie, do tego samochód kierującej znajdował się obrócony o 180 stopni. Co by wskazywało, że prędkość nie była na poziomie 40 km/h.
Co w tej sytuacji mogę zrobić, żeby z jednej strony uzyskać odszkodowanie, a z drugiej nie być obciążony kosztami samochodu zastępczego?
Jaka jest i czy w ogóle szansa na uzyskanie odszkodowania?
Czy jest sens zaskarżać decyzję policji ?
Czy powoływać biegłego na własny koszt, czy zwrócić się z wnioskiem do policji o ustalenie przyczyn tego zdarzenia i powołanie biegłego, który ustali czy niezależnie od prędkości kierująca nie byłaby w stanie uniknąć zdarzenia ?
Czy może od razu iść do sądu i żądać wypłaty za poniesione szkody od kierującej ?
Pozdrawiam
Mariusz