Witam, w grudniu 2006 miałam wypadek samochodowy nie z mojej winy. Była policja, sprawca dostał mandat... Przez 2 miesiące chodziłam w kołnierzu, byłam na zwolnieniu przez 2,5 miesiąca. Po zdjęciu kołnierza chodziłam na rehabilitację przez miesiąc. Teraz nadal trochę jeszcze jakieś dolegliwości dokuczają, irytująco częste bóle głowy, przy zmianach pogody czuję dokładnie gdzie dostałam zagłówkiem w szyję 😉 i takie tam wnerwiające drobnostki. Przez ten wypadek przesunęły mi się o dwa miesiące moje plany związane z otwarciem swojej firmy... W tym miesiącu byłam na dwóch komisjach lekarskich (neurolog i ortopeda) jeśli to wogóle można nazwać komisjami lekarskimi...
No i dziś ubezpieczyciel zaproponował mi 4 tysiące odszkodowania, z czego przynajmniej połowa to kasa, którą straciłam w związku z tym, iż byłam na L4. Nie jest to za mało? Może mi ktoś powiedzieć ile mniej więcej powinni mi wypłacić? Bo 4 tysiące to nawet za to że 2 miesiące chodziłam w kołnierzu przez jakiegoś głupka za kierownica to niezbyt dużo jak dla mnie...