Witam,mam pytanie odnośnie sprawy która wydarzyła się w mojej rodzinie,mianowicie chodzi i mojego ojca.
W 2021 r ojciec zgłosił się do szpitala ,wraz z moją mamą i siostra w celu zgłoszenia,że jest w bardzo złym stanie,(duszności,zawroty głowy, wysoka temperatura,bezsilnosc),osoba która znajdowalasie w rejestracji oddelegowała ojca do NPL ,po czym ojciec udał się do lekarza,który akurat miał dyzur(miala),gdy lekarka przyjęła ojca ,badała go mechanicznie,I bardzo nie dokładnie,mianowicie gdy lekarka badał ojca stetoskopem,od niechcenia,powiedziała że ojciec jest zdrowy i żeby wykupił leki które ona mu wypisała i odpoczywał,po wizycie moja mama udała się do apteki w celu wykupienia zalecanych leków,w aptece farmaceutka powiedziała,że te leki są na receptę i nie może ich sprzedać,bo nie mają recepty.gdy moja mama wróciła ,żeby pani lekarz wypisała receptę,to warknęła i powiedział,żeby sobie elektrolity wykupić,to jest bez recepty,po czym nie wypisała recepty.gdy mój ojciec wrocil do domu i wraz z zaleceniami lekarza wziął te witaminy,i poszedł spać,ale na drugi dzień już było bardzo źle,ojciec zaczął majaczyć,I się trząść po czym moja mama wezwała karetkę,gdy przyjechała karetka. I po wstępnym badaniu przez ratownika,powiedział,że stan jest krytyczny gdy zabrano ojca do szpitala po jakiś 2 h zmarl(90%płuca były zalane ropa,sekcja zwłok wykazała to samo płuca zalane ropa,posocznica itp)
Po tej sytuacji w rodzinie założyliśmy sprawę w sądzi,dla szpitala i dla lekarki o błąd medyczny ,po kilku rozprawach ,niestety sędzia nie uznał winny lekarza i zqkmnal sprawę.
I teraz moje pytanie brzmi,czy jest szansa wygrać taka sprawę?na drodze cywilnej?czy to jest walka z wiatrakami?