Witam,
Moja żona miała wypadek samochodem służbowym. Ponieważ poduszka powietrzna, która wystrzeliła w chwili uderzenia spowodowała u niej obrażenia (poparzenie I/II stopnia obu przedramion), a w dodatku okoliczności towarzyszące eksplozji były co najmniej zastanawiające (czarny proch/pył/dym "wydmuchany" z poduszki), mam podejrzenia, że poduszka była wadliwa. Z mojej prywatnej nie-eksperckiej analizy montowanych w samochodach poduszek powietrznych wynika jednoznacznie, że poduszka zawiera jedynie skrobie kukurydzianą i talk, które zabezpieczają ją przed ewentualnym "sklejeniem" w kierownicy. Podczas otwarcia poduszki "puder" ten wydobywa się z niej w pierwotnej, białej postaci otworami wylotowymi z tyłu poduszki i w żadnym stopniu nie ulega spaleniu.
Oczywiście żona będzie ubiegać się o odszkodowanie z polisy sprawcy wypadku, jednak pozostaje jeszcze kwestia zadośćuczynienia od producenta samochodu, w przypadku gdyby okazało się, że zamontowana w nim poduszka była wadliwa.
Być może ktoś z Was zetknął się już z podobnym przypadkiem i wie jak należy w tej sytuacji działać.
- czy żona powinna na własną rękę wykonać ekspertyzę biegłego? (ile taka ekspertyza może kosztować?)
- czy próbować załatwić sprawę polubownie z producentem auta, a jeśli tak to w jaki sposób to zrobić (tę opcję polecał nam rzecznik praw obywatelskich)
- czy też może od razu skierować sprawę z powództwa cywilnego składając jednocześnie wniosek do sądu o wykonanie ekspertyzy (nie wiem czy istnieje taka praktyka...)
Na zakończenie dodam tylko, że pasażerka bez poduszki nie doznała żadnych obrażeń, a auto zostało skierowane do kasacji (stąd też może się okazać, że jest niewiele czasu na wykonanie ewentualnej ekspertyzy przez biegłego).
Proszę o pomoc, odpowiedzi, wskazówki.
Pozdrawiam