Witam
Przytrafił mi się dość przykry incydent, a że sprawa jest dość skomplikowana i ciekawa, pozwolę sobie o niej napisać i poprosić o poradę.
Więc tak:
Jestem osobą fizyczną prowadzącą jednoosobową działalność gospodarczą.
Kupiłem samochód za kwotę 16.000 pln. (na taką też kwotę auto zostało ubezpieczone)
Na taką samą kwotę otrzymałem kredyt (samochodowy - na zakup tego właśnie auta)
Na początku czerwca samochód uległ kolizji - nie z mojej winy - była policja, sprawca przyznał się do winy więc szkoda jest likwidowana z polisy sprawcy.
Rzeczoznawca z Warty stwierdził szkodę całkowitą (koszt naprawy według niego przewyższa wartość auta - co do tego zgadzam się)
No i tu zaczynają się schody. Warta chce rozliczyć się ze mną metodą różnicową. Tu też nie byłoby kłopotu, gdyby nie cena, którą zaproponowali.
Miła Pani likwidator przekazała mi następujące informacje: wartość auta 11200pln!!!!!! - wartość wraku 2300pln. Do wypłaty 8900 brutto. Pani twierdzi iż w związku z tym iż jestem płatnikiem vat wypłacą mi odszkodowanie w kwocie netto tj. ok. 6900 pln!!!!
Dodam tylko, że wstępna wycena z mojego źródła - według Eurotaxglass's to 15200.
Co robić??? Spłaciłem dopiero 2 raty - przystając na warunki zaproponowane przez likwidatora zostaje mi do spłaty prawie 10000 pln!
Będę wdzięczny za udzielenie odpowiedzi na podane poniżej pytania i wątpliwości.
- na jakiej zasadzie mogę odwoływać się co do zasadności wycena auta przez likwidatora?
- z jakiej okazji chcą mi oddać kotę netto, jeśli auto było zakupione bez faktury vat - więc siłą rzeczy Vat nie był od tego auta odliczony?
- czy nie istnieje nigdzie (wg prawa) zapis umożliwiający mi staranie się o pokrycie kosztów pozostałego kredytu przez likwidatora?
edit:
- i czy muszę zabierać wrak? - czy mogę żądać wypłaty kwoty równej wartości wraku?
pozdrawiam i proszę o pomoc.
ruli