Skocz do zawartości
Forum Odszkodowania

Weteran-pojazd historyczny, a odszkodowanie z OC sprawcy


Rekomendowane odpowiedzi

Znalazłem się w sytuacji, w której mój Junak rocznik 1962 czeka na wycenę szkód przez rzeczoznawcę z Generali.

Mam więc pytanie: na podstawie czego bedą wyceniane szkody?

Nie znam sie na tym, ale raczej wątpie aby w tym wypadku kozystano z jakiejś aplikacji.

Co do wartosci rynkowej, to różnica w cenie między różnymi motocyklami tej samej marki modelu i rocznika może być nawet dwudziestokrotna.

 

Ja wiem co ile kosztuje, pytanie tylko czy to co ja będę na ten temat sądził ma jakie kolwiek znaczenie dla ubezpieczyciela.

Czy warto próbować uzyskać wycenę przez niezależnego rzeczoznawcę bardziej obeznanego w temacie pojazdów zabytkowych? Czy koszty takiej wyceny zwróci mi ubezpieczyciel?

 

 

Na marginesie - czy miał ktoś do czynienia z TU Generali?

Jak wyglada ich "polityka" wypłat odszkodowań?

Czy bardzo robią "pod górkę"?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Doczekałem się w końcu oględzin "rzeczoznawcy".

W Generali dowiedziałem się, że odwiedzi mnie pan z PZMotu. Pomyslałem, że super, bo to bedzie ktoś kto się zna. Tym bardziej zabolała mnie brutalna rzeczywistość.

 

Pierwsze wrażenie - gość spóźnił się na umówione spotkanie 2 godziny ( a ja specjalnie zwolniłem się wcześniej z pracy).

Starszy pan przywitał się, spojrzał na motocykl i jego pierwszym pytaniem było: "Jak nazywa się ten pojazd..."

Zaniemówiłem...

Nawet "Mietki" pod sklepem nigdy się nie pomyliły. Nie wiem co mnie bardziej zszokowało: niewiedza, czy ignorancja, bo przecież wszystkie dane motocykla facet miał wypisane w papierach, które ze sobą przywiózł - nawet w nie nie spojrzał.

Nie odpowiedziałem nic, tylko pokazałem mu napis na zbiorniku.

Co do samego opisu uszkodzeń, to długo mógłbym się rozpisywać...

Facet nie miał nawet pojęcia jak nazywają się uszkodzone części - np. kiedy powiedziałem mu, że przestawiona jest główka ramy, zapytał "co to jest główka ramy". Pęknietą felgę wpisał jako"uszkodzona tarcza koła"

Strasznie się obruszył jak zacząłem go poprawiać.

Zrobił wielkie oczy jak pokazałem mu uszkodzone ciuchy i kask.

Jednym słowem totalny brak kompetencji.

Tym bardziej ciekawiło mnie na jakiej podstawie dokona wyceny. "Rzeczoznawca" nie potrafił mi na to pytanie odpowiedzieć. Stwierdził, że tym zajmą się w Generali (tam wczesniej powiedziano mi coś zupełnie odwrotnego).

Jednak najbardziej zirytował mnie gdy stwierdził, żebym nie liczył że za odszkodowanie zrobię całkowity remont, bo dostanę grosze

 

W zwiazku z tym mam pytania:

Kto w końcu jest odpowiedzialny za wykonanie wyceny uszkodzeń?

Bo jeśli ten ignorant z PZMotu, to na 100% bedzie ona wykonana nierzetelnie.

Czy mogę domagać się przedstawienia źródeł z jakich kożystano przy wycenie i czy wykonujacy ją ma obowiązek udzielić mi takiej informacji?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Musisz pamietać, że nie ma ludzi znających się na wszystkim. Jak jesteś pasjonatem motocykli to wiesz na ich temat dużo, ale jak będziesz musiał zająć się ciężarówką to możesz mieć problemy nawet z nazewnictwem, mimo, że z grubsza wiesz "jak działa". To że gościu nie wie, że gmole to te rury osłaniające, a pokrywa silnika jest w rzeczywistości pokrywą alternatora, nie oznacza jeszcze, że kwalifikacja uszkodzeń przez niego sporządzona będzie niewłaściwa, choć oczywiście nie można tego wykluczyć ;) A o nazewnictwo pytał pewnie dlatego, żeby jednoznacznie określić elementy uszkodzone, zamisat pisać opisowo.

 

Możesz oczywiście zażądać źródeł wyceny, ale odpowiedź będzie ogólnikowa, w stylu "na podstawie cen giełdowych, ogłoszeń prasowych i internetowych", bo w gruncie rzeczy tak to będzie. Baz wartości "staruszków" nikt nie tworzy, bo jak słusznie zauważyłeś, cena wynika wyłącznie ze stanu technicznego i wizualnego, a w Twoim przypadku może jeszcze liczby oryginalnych części itp. Obawiam się, że tego "leśny dziadek" nie weźmie pod uwagę, wtedy sporządzisz własną wycenę

 

PS. Tarcza koła to polskie określenie zapożyczonej nazwy felga, więc tu nie możesz mieć pretensji :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tak, tylko w motocyklu taka część nie występuje ( nazywa sie to "obręcz koła" ), tak samo z resztą jak "hak boczny", który został wpisany do opisu szkody - do tej pory nie wiem "co autor miał na myśli". Dla tego obawiam sie o prawidłowość wyceny, jeżeli wykonujący ją nie wie jak nazywaja się uszkodzone elementy. Jak ma szukać cen rynkowych elementów nie znajac ich nazwy?

 

Czy do sporządzenia własnej wyceny muszę powoływać innego rzeczoznawcę, czy mogę ją wykonać samemu opierając się np. cenami usług, ofertami z internetu i (nielicznych) sklepów prowadzących sprzedaż części do pojazdów zabytkowych?

Jak ubezpieczyciel, i jak ew. sąd odniósł by sie do tak sporządzonej wyceny?

 

Mam jeszcze pytanie trochę z innej beczki:

Jaka jest najlepsza forma komunikacji z TU? Czy wybarać e-mail z potwierdzeniem czy może list polecony?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

dla ubezpieczalni wystarczy sporządzona przez Ciebie, sprawdzą ją tak samo jak sporządzoną przez kogoś z zewnątrz. Niewątpliwie jednak taka sporządzona przez rzeczoznawcę (pomimo, że sam masz już pogląd jak w rzeczywistości wygląda taka "niezależna wycena") ułatwia dalszą walkę, zwłaszcza w sądzie. Możesz jednak wykonać listę uszkdozonych pozycji dać ją do zaprzyjaźnionego sklepu czy warsztatu i niech Ci uzupełnią, albo chociaż podbiją uzupełnioną o ceny części. Taka wycena ma takją samą wagę nawet w sądzie, bo przecież przedmiotem sporu nie jest zakres uszkodzeń. Co do wyceny wartości motocykla to też możesz się posiłkować własną listą np. ofert na allegro albo kserem z gazety motocyklowej itp. W przypadku sporu sądowego i tak Sąd będzie musiał zlecić wykonanie kolejnej.

Tarcza koła, obręcz koła - obie te nazwy występują równolegle, choć nie są popularne, a hak boczny, to może jakaś nóżka? Tylko że to poboczne problemy nie wpływające na ostateczną wycenę, myślę, że rzeczoznawca będzie dążył do roliczenia metodą szkody całkowitej, wtedy pojedyncze elementy, nawet jesli ich cena będzie wyssana z palca, nie wpływa na ostateczne rozliczenie. Tu trzeba się skupić na prawidłowej wycenie motocykla

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dziękuję za pomoc.

 

Mam jeszcze pytanie odnośnie formy komunikacji z TU. Czy lepsza jest korespondencja "papierowa" (polecony lub osobiście z potwierdzeniem odbioru), czy mailowa?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...

W piątek dostałem informację na temat wyceny sporzadzonej przez pana z PZMotu.

Wycenił szkodę na... 400zł (!!!), gdzie rzeczywiste szkody są co najmniej 10 razy większe ( i to tylko przy założeniu, że wszystko będę naprawiał wlasnorecznie ). Wartosć pojazdu przed wypadkiem zanizona została aż pieciokrotnie (!!!).

Jak najskuteczniej odwołać się od tak rażąco zanizonej wyceny.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się

Komentowanie zawartości tej strony możliwe jest po zalogowaniu



Zaloguj się
 Udostępnij

×
×
  • Dodaj nową pozycję...