Witam,
dziś miałem stłuczkę. W tył mojej Skody Felicji z 87 roku uderzyło Audii ubezpieczone w PZU.
Po odwiedzeniu PZU i pierwszych oględzinach stwierdzono u mnie szkodę całkowitą i wyceniono koszt naprawy na 3 800zł. Wartość rynkową samochodu na 4 800zł.
Auto ma jeszcze oglądać drugi rzeczoznawca jak już postawie je do serwisu samochodowego i wtedy dokonać dodatkowych korekt w kwocie ubezpieczenia.
Jak w większości takich przypadków samochód wystawili mi na aukcję.
Moje pytanie to czy szkoda całkowita oznacza to, że jeszcze może okazać się, że będę musiał dopłacać do tego interesu ponieważ PZU wyceni mi naprawę na określoną kwotę a w rzeczywistości będzie ona wynosiła więcej? Jak dokładnie wygląda ta sprawa teraz? Co mam najlepiej zrobić, aby samochód został naprawiony bez ponoszenia przeze mnie żadnych kosztów?
Bardzo proszę o pomoc, gdyż nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z takimi sprawami.