witam,
sprawa wyglada nastepujaco...w pazdzierniku mialem stluczke...zjezdzalem z ronda, gdy nagle wjechal we mnie samochod osobowy. W wyniku kolizji mam zniszczone tylne drzwi, czesc przednich i wgiety slupek. Poczatkowo sprawca przyznal sie do winy, jednak pozniej wycofal sie z tego wiec sprawa zostala zgloszona na policje. Troche to trwalo, jednak w wyniku postepowania zostalem uznany za pokrzywdzonego, sprawca przyznal sie do winy, zostal ukarany mandatem karnym. Nadmienie, ze sam zostalem ukarany mandatem za wjadz na rondo ze zlego pasa ruchu (nowe rondo, nowe oznakowania), jednak w rozmowach z kilkoma policjantami zostalem zapewniony, ze moje wykroczenie nie ma wplywu na kolizje, ktora miala miejsce przy wyjezdzie z ronda. TU oczywiscie ustalilo szkode calkowita, jednak uznalo mnie za wspolwinnego zdarzenia, pomimo pisma z policji i wyplacilo mi 50% odszkodowania. Moje pytanie brzmi czy mialo takie prawo i czy ustalenie winnego przez policje i co wiecej przyznanie sie tej osoby do winy jest wg PZU bez znaczenia?