Witam.
8 marca tego roku w kolizji, która nie wynikła z mojej winy, doznałem urazu skręcenia odcinka szyjnego kręgosłupa.Przez jakieś 4 tygodnie leczyłem się u ortopedy.Przy ostatniej wizycie ortopeda stwierdził, że jeżeli ból nadal nie ustąpi to mam zapisać się do neurologa.Najbliższy termin do neurologa był dopiero na 5 maja, więc lekarz rodzinny dalej ciągnął mi L4 do tej daty.Wczoraj byłem u neurologa, który zapisał mi na recepcie, że żadnych uszkodzeń nerwów nie ma itp i powiedział iż dalszy ból mam leczyć poprzez rehabilitację na co dostałem skierowanie.L4 nie dał.Najbliższy termin do poradni rehabilitacyjnej z kolei jest dopiero za 2 miesiące...
Teraz mam pytanie, jak wygląda sprawa z odszkodowaniem?Czy muszę zakończyć rehabilitacje żeby starać się o odszkodowanie czy lepiej doznać nagłego, cudownego ozdrowienia i zakończyć samodzielnie leczenie już teraz.A może mogę już starać się o odszkodowanie a rehabilitacje kontynuować za 2 miesiące?Na jakie pieniążki można liczyć?Warto samemu walczyć o odszkodowanie w tym wypadku czy lepiej zatrudnić jakąś firmę?