Witam
Niestety kolejny raz trafiam na sprawce ubezpieczonego w Allianzie czyli tragedia w czystej postaci ale sprawa wyglada następujaco
Złózylam wszystkie wymagane dokumenty, dostałam od zarzadu dóg info iz przyznają ze to ich wina dziura byla itp no i teraz sie zaczyna droga przez mekę Przyjechał pseudo likwidator szkody tzn zgłaszlam ze uszkodzone mam zawieszenie peknięta felge, opny przebite itp a on na ogledzinach mierzył mi miedzy innymi grubośc lakieru co dporowadzało mnie do pasji a poza tym to nic nie mógł stwierdzic i kazał sie udac po ekspertyze do stacji kontroli pojazdów - chodzi o zawieszenie, i ekspertyze felgi ze sie nie nadaje do naprawy.
To pytam po co on przyjechał i to jeszcze z warszawy do Krakowa
Umowienie na jego wizyte trwało 3 tygodnie bo ciagle cos im wypadało.
a teraz czekam już ponad miesiac na wycene.
Jakim mają czas i ile mogą tak mataczyc?
Dostarczyłam im ekspertyzy itp