Jump to content
Forum Odszkodowania

Wygrałem w Sądzie z InterRisk !!!!!!


Recommended Posts

Ku pokrzepieniu wszystkich, którzy walczą w nierównej walce z bezczelnością ubezpieczycieli. Z ubezpieczalniami da się wygrać, sam też zachęcony podobnym postem podjąłem walkę i powtórzę: trzeba dużo cierpliwości ale ........ są też plusy, np. odsetki. W telegraficznym skrócie: po kolejnych odwołaniach, mimo otrzymania oficjalnych (na piśmie) przeprosin, firma InterRisk nie wypłaciła mi odszkodowania, na podstawie tzw raportu detektywa (Uwaga na firmę GWARANT-pisanie głupot na zamówienie). Założyłem sprawę cywilną, którą firma IR "zatrzymała" zgłoszeniem do Prokuratury i Policji, zawiadomieniem o próbie wyłudzenia odszkodowania. Przez rok obie te instytucje wzywały świadków, biegłych, ...itd - oddalono to zgłoszenie. Ruszyła sprawa cywilna, gdzie wszystko rozpoczęło się od nowa: świadkowie, biegli, ...itd. Firma InterRisk zrobiła wszystko, żeby znaleźć haczyk: sprawdzili samochód zagranicą, w jakim stanie przyjechał do Polski, za ile był odprawiony, ilu miał właścicieli, do końca opierano się na ustaleniach "detektywów", mimo zeznań 6 świadków, sugerowano "wszelkie plagi egipskie, czyli w kolejności: że wypadku nie było w tym dniu i godzinie, że zamieniono auta, że sprowadzono do Polski złom, że zaniżono wartość, itd, itd Kiedy kolejne wymysły upadały, podnoszono inne, łącznie z przeprowadzeniem mechanoskopia numerów nadwozia. Kiedy wygrałem w I instancji, oczywiście założono apelację. Dziś Sąd podtrzymał wyrok i wygrałem po trzech latach!!! Doszły oczywiście odsetki, koszty Sądowe, zapłata dla adwokatów, biegłych,.......ale co to jest dla "cwaniaków" z Inter Risk. Dzięki mnie awansowała do Centrali pani Dyrektor oddziału. "Szczerze gratuluję-szkoda, że moim kosztem". Dziś jestem zadowolony i szczerze odradzam jakikolwiek kontakt czy ubezpieczenie w tej firmie. Po szczegóły odsyłam do postu: InterRisk kiedyś Cigna, najgorsza ubezpieczalnia. Pozdrawiam wszystkich "pokrzywdzonych" i głowa do góry !!!!!

http://www.odzyskaj.info/viewtopic.php?id=1747

Link to comment
Share on other sites

Chłopie dla mnie jesteś wielki, nawet się specjalnie zarejestrowałem, żeby to napisać. Śledzę Twoje poczynania od pewnego czasu i byłem ciekawy ile miesięcy jeszcze ten cyrk będzie trwał. Wchodzę dziś i taka miła niespodzienka. Gratuluję wygranej!
Link to comment
Share on other sites

Niestety, z przykrością stwierdzam, że całą swoją sprawę odebrałem jako wredną i cyniczną szykanę za, to , że już w pierwszym etapie zarzuciłem likwidatorowi niedbałość, stronniczość oraz rzeczy ocierające się o celowe działania, próby fałszowania dokumentacji i złą wolę. Niestety na moje uwagi, pani Dyrektor oddziału Szczecin, odpowiedziała konsekwentnym uporem. Kiedy sprawa trafiła do Dyrekcji w Warszawie po długiej dyskusji przyznano mi rację i przysłano pismo z przeprosinami. Jednak spowodowało, to wizytę tzw. "detektywa" (GWARANT) , który "na zlecenie" wykonuje taki raport, że można w nim znaleźć plotki i takie ustalenia, że w późniejszym etapie biegli sądowi albo łapią się za głowę albo akcentują "przesadną stronniczość". Gość który, to pisze, "podpiera swoje opinie "telefonicznymi konsultacjami" bo sam nie ma uprawnień do takich czynności, czy badań. Wszystko, to jest obliczone na "wyczerpanie pokrzywdzonego", który widząc odmowę plus kilkustronicowy raport z kilkoma efektownymi pieczątkami (detektyw, specjalista, ....itp) bije głową w mur, kiedy wmawia mu się, że nie miał żadnej kolizji. U mnie pierwotnie otrzymałem odmowę bo jakoby nie dostarczyłem wszystkich dokumentów (chodziło głównie o kartę pojazdu), o dziwo odmowę otrzymałem wcześniej , niż wezwanie do dostarczenia karty pojazdu. Nawet nie zadbali o zmianę chociaż daty na wcześniejszą niż w piśmie o odmowie, wtedy mogliby zrzucić winę na pocztę. Później po odwołaniu stwierdzono, że wypadku nie było, auta się nie zderzyły, po prostu, tego dnia i o tej godzinie nie było takiego zdarzenia, a osiem osób miało "zbiorową fatamorganę". Kiedy założyłem sprawę cywilną, poczekali, aż wyznaczono termin i w dniu rozprawy, przybył wynajęty radca, który zawiadomił o złożeniu (dzień wcześniej) zawiadomienia o próbie wyłudzenia odszkodowania, co automatycznie zatrzymuje rozpatrzenie sprawy przez Sąd Cywilny. Zostaje zawieszona. Potem przez rok Policja na zlecenie Prokuratury bada sprawę, przesłuchuje świadków, itd. Jednak mimo sprawdzenia przez takie organy nie ma, to jakiegokolwiek wpływu na przebieg wypadków. Prokuratura oddala zawiadomienie i rusza sprawa w Sądzie Cywilnym. Wszystko, to jest obliczone na możliwie najdłuższe przeciąganie sprawy. W Cywilnym radca po kolei, konsekwentnie przedłuża sprawę. Najpierw wniosek, że np nie jesteśmy stroną w sprawie (auto w kredycie-według nich, to bank, powinien się z nimi sądzić, później, że pęknięty kierunkowskaz na zdjęciu do polisy, świadczy o fałszerstwie, bo to ewidentny dowód na , to że auto nie jest bezwypadkowe, a ubezpieczający i agent ubezpieczalni (!!!!!) tak określili, to w polisie. Wszystko , to jest robione po to, żeby firma miała czas na sprawdzenie zagranicą historii auta, dokumentów samochodu, czy też faktury w urzędzie celnym lub skarbowym. Wystarczy mały haczyk aby uznać, że auto sprowadzono do Polski z "wadą prawną", co zrzuca z ubezpieczalni obowiązek wypłaty odszkodowania. Doszło do tego, że kiedy przesłuchano kilku świadków oraz powołanych biegłych, którzy potwierdzili przebieg zdarzenia, zażądano ....... mechanoskopii numerów nadwozia i sprawdzenia auta bo jakoby , to "ulep, szczep, i bóg wie jeszcze co" Kiedy wygrałem w Sądzie Rejonowym, oczywiście odwołano się (apelacja) do Sądu Okręgowego. Tam z braku kolejnych pomysłów zażądano kolejnych oględzin, ponieważ do pierwszych ........ nikt od nich nie przyjechał, przez co złamano "ich prawa".

Teraz po trzech latach mogę napisać jedno: trzeba mieć skórę słonia, cierpliwość i wytrzymałość masochisty. Jedyną nagrodą są odsetki i świadomość, że wygrało się z ................. (wpisać dowolne obelgi). Nauczka albo morał jest taki: NIE MA CO PATRZEĆ, ŻEBY BYŁO TANIEJ - LEPIEJ DROŻEJ NIŻ U ..... DZIADÓW !!!!!! NIGDY WIĘCEJ INTER RISK.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
Przy okazji takie spostrzeżenie dotyczące firm "pomagających" odzyskiwać odszkodowania. Na początku swojego sporu szukałem takich firm w internecie i innych możliwych mediach i przykrością stwierdzam, z zastrzeżeniem, że może tak akurat trafiałem, ale firmy tego typu nie podejmują się spraw "trudniejszych". Dla nich najlepiej, żeby szkoda była z tytułu OC, głównie szkoda na zdrowiu, Policja, itd. Krótko mówiąc-pisząc prawie wszystko czarno-na białym, jest winny, pasuje im jak jest jakiś ubytek na zdrowiu, itp. Jak widzą, że ubezpieczalnia "uruchomiła już maszynę uporu i odmowy" odpuszczają. Oczywiście chętnie napiszą wezwanie do zapłaty, z kilkoma pieczątkami, ale ............. Umiesz liczyć - LICZ NA SIEBIE !!!!
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
Witam, gratulacje z wygranej. Oby więcej spraw kończyło się właśnie takimi powodzeniami. Mam podobnie, tyle że ja walczę z HESTIĄ. Mam pytanie, czy do spraw sądowych korzystałeś z pomocy prawników, czy starałeś się wszystko załatwiać samemu. Rzecznik raczej rady nie da, więc sąd jest następną instancją, stąd moje pytanie. pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję. ps. ewentualnie czy możesz kogoś polecić (prawników)?
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
Tak naprawdę, to przekonałem się, że jak, to w Polsce, w sądach bywa, sprawę prowadzi pani sędzina, która tak naprawdę dba o prawidłowy przebieg procesu i o bardziej zaawansowanych sprawach w zakresie motoryzacji nie ma pojęcia. Praktycznie, to jeżeli zeznania ewentualnych świadków "trzymają się kupy", to ostatecznym rozstrzygnięciem jest opinia biegłego, powołanego podczas procesu. Oczywiście ubezpieczalnie przedstawiają opinie "swoich detektywów, specjalistów i biegłych" ale tak naprawdę opinia biegłego rozstrzyga sprawę. Ja, przed rozpoczęciem rozprawy zleciłem wykonanie ekspertyzy przez biegłego (w każdym sądzie jest lista, w moim przypadku chciałem najlepszego, to wybrałem policjanta, z komendy wojewódzkiej, specjalizacja rekonstrukcja wypadków), ale okazało się, że mimo, że jego obiektywna ocena była miażdżąca dla "wypocin" specjalistów z ubezpieczalni i w pełni potwierdzała opisywany przebieg zdarzenia, to i tak nie jest, to absolutnie wiążące dla Sądu. Dlatego nie warto tak naprawdę szarpać się na jakieś super kancelarie, czy opinie z "NASA". Wystarczy sprawny adwokat i dużo, dużo, dużo ...... cierpliwości.
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...