miesiac temu mialem kolizje prowadzacy pojazdem jest ubezpieczony w MTU
kilka dni po kolizji był rzeczoznawca, który wycenił wstepnie szkodę na około 30tys zł. ( o czym w cale nie musial mnie informowac) wycenil elementy widoczne po kolizji takie jak blacharka, swiatla itp.
po kilku dniach zadzwonilem do ubezpieczyciela w celu zlikwidowania szkody odebrała miła pani i stwierdziła ze ich likwidator wycenił szkodę na 3188zł po czym stwierdziłem, ze chyba się pomyliła o jedno "zero" i poprosiłem o ponowną wizyte rzeczoznawcy, który przybył i wycenił to wszystko czego wcześniej nie było widac t.j elementy znajdujące się pod blachrką t.j chłodnice, podłużnice itp.
Z obawy na zanizoną wartość szkody myślę o udaniu się do serwisu o wycenę kosztów naprawy, ale jeśli przedstawię wycenę z serwisu to pani w telefonie powiedziała mi ze podstawą do wypłacenia odszkodowania będzie F-vat a ja chce to sam naprawic
i tu się rodzą moje pytania
czy ubezpieczalnia moze narzucic mi taką sytuację, ze mam wybor zgodzic się na ich zanizona wycene, albo naprawiac w serwisie?
czy w przypadku szkody calkowitej musze meczyc sie z wrakiem jak on do niczego nie bedzie mi potrzebny?
jest to wersja limitowana coupe i szkoda jest na granicy szkody calkowitej jesli zlece wycene naprawy serwisowi jest to moj pierwszy wypadek w zyciu a nie chce byc wykolegowany, i co zrobie jesli wartos wraku wycenia mi na 28tys zl gdzie wartosc pojazdu wynosi około 30tys. czy dostane 2 -3 tys zl i wrak dla mnie? i co ja bede mial z tym zrobic? czy moge zarzadac aby wrak zabrali i mi wyplacili odszkodowanie za niego?
bardzo prosze o pomoc
pozdrawiam
Jack