Mialem kolizje, sprawca wjechal mi w tyl auta, ubezpieczony byl w PZU. Spisalismy oswiadczenie bez policji, pierwsze ogledziny po tygodniu, wycena, drugie ogledziny po 2 tygodniach i pismo, ze likwidacja szkody moze przekroczyc wartosc auta i dlatego proponuja wrak (14tys) plus wyplate do kwoty 20tys, bo tyle wg nich bylo warte auto w dniu zdarzenia. Dodam, ze 2 dni wczesniej ubezpieczalem auto w PZU (pakiet) i wycenili je na 26tys i od takiej kwoty licza skladki. Co mam teraz zrobic? Jak moga mi tak zanizyc wartosc auta przy wyliczaniu szkody? Czy moge zazadac zeby wypacili mi 14tys, bo taki bedzie koszt naprawy (nie w serwisie, w serwisie koszt naprawy rzeczywiscie moze przekroczyc wartos auta). Co ze spadkiem wartosci auta po stluczce? Moge domagac sie rekompensaty? Jak wymoc na nich zeby zaplacili mi za naprawe, chce jezdzic tym autem, ale nie bede kupowal czesci w serwisie.
Dodam, ze minelo 30dni od zgloszenia szkody i nic PZU jeszcze mi nie wyplacilo, podobno jakies 700pln wyslali, ale nie doszlo jeszcze. A co z 30 dniowym terminem likwidacji szkody?