Dzień dobry .
Szukam pomocy lub jakiejkolwiek porady na temat sposobu postępowania w moim przypadku gdzie poniosłem szkodę materialną
Sytuacja wygląda następująco : Na mój samochód zaparkowany na posesji znajomego przewróciło się drzewo rosnące na sąsiedniej działce należącej do miasta . Drzewo było zgłoszone 10 dni wcześniej do urzędu przez właściciela posesji na którą się przechyliło i naciskało na betonowe ogrodzenie które zaczęło pękać. W urzędzie skierowano pismo do wydziału ochrony środowiska jako właściwego do wydania pozwolenia na wycięcie drzewa mimo że na wniosku było jasno napisane że zagraża przewróceniem się .
Straty są spore bo drzewo wysokości około 25m całe powaliło się na mojego amerykańskiego pickupa a wezwany rzeczoznawca wycenił szkodę na prawie 30 tyś zł . Na miejsce wezwana straż miejska sporządziła jedynie notatkę i wezwała straż pożarną do usunięcia rzewa . 6 chłopa prawie 3 godziny cieli kolosa .
W/g porady rzeczoznawcy wystąpiłem do miasta z wnioskiem o wypłatę odszkodowania załączając kopie opini rzeczoznawcy , dokumentów ze straży miejskiej , pożarnej i wniosku o wycięcie drzewa.
Od początku jestem zbywany od wydziału do wydziału i żadnej konkretnej odpowiedzi . Podobno radcy prawni urzędu mają wydać opinię o konieczności wypłaty odszkodowania a decyzje ma podjąć zwołane kolegium . Tylko ile to wszystko potrwa ...
Czy mam prawo inaczej dochodzić swoich praw ?
Czy może zlecić adwokatowi wniesienie sprawy do sądu ?
Proszę o wasze opinię na ten temat