mialam miesiac temu drobna kolizje.uderzyl we mnie autobus,przy czym to ja wymusilam pierwszenstwo skretu. poniewaz nie przyznawalam sie do calkowitej winy z mojej str(oboje jechalismy na czerwonym swietle) facet wezwal policje. przyjechali, wlepili mi mandat 200zl i 6 punktow, i powiedzieli, ze pan nie roszczy podpisania mojej winy czy jak to sie nazywa bo jemu sie nic nie stalo (drobna rysa na starym autobusie) wiec sie rozjechalismy. zaznacze ze to ja mam rozwalony zderzak i reflektor. po czym dostaje dzis list od mojego ubezpieczyciela ze facet zglosil szkode i chce zadoscuczynienia.
co ja mam w tej sytuacji zrobic? czy policja ma jakis raport z tego wyppadku?przeciez on teraz to moze sobie napisac ze niewiadomo co bylo uszkodzone. zaznacze ze zadnego oswiadczenia nie pisalismy o winie. nie wiem co ja mam teraz zrobic. to byla moja pierwsza kolizja.prosze pomozcie.