wypadek w pracy- smierć
Założył katarzyna1970, 14 stycznia 2012 · 2 014 wyświetleń · strona 3 z 3
konrad157 napisał(a):
Panie Szkoda, powinien Pan stanowczo z takimi praktykami walczyć.
Tak też właśnie czynię.
konrad157 napisał(a):
Tak, widziałem te dziwaczne wpisy. Dlatego stwierdziłem, że jest to prowokacja.
Wobec tego jest besporny dowód na to, że Pan konrad157- tak jak słusznie stwierdziłem- mówił o sobie chcą przypisać innej osobie swoje problemy.
konrad157 napisał(a):
Popieram Pana Szkodę, czytałem wpisy innych forumowiczów, za tymi wypowiedziami pod adresem Pana Szkody stoją niezdrowe emocje. Przyznam szczerze, że jestem rozczarowany, że Pan Saint przeniósł się i swoje praktyki na to forum, dotyczące wypadków przy pracy. Forumowicze powinni stanąć murem za Panem Szkodą, potępiając praktyki stosowne przez "Świętego"(Saint).
Ja akurat nie potrzebuję żadnych obrońców tutaj na forum i bez jakiegokolwiek problemu potrafię odeprzeć każdy atak bez wyjątku. Co więcej jest to również bardzo dobra praktyka w taktyce obrończej. Wręcz przeciwnie uważam, że należy skupiać się na pomocy osobom. Natomiast takie słowne ataki jak Pani behapówka czy też Pana Saint uważam jako rozywkę pomiędzy udzielaniem merytorycznych odowiedzi osobom poszkodowanym w wypadkach. Wobec tego ani trochę mnie takie zachowania pewnych osób nie dziwią. Zawsze znajdzie się ktoś komu nie będzie odpowiadała taka bezinteresowna postawa jak moja. Wynika to po prostu z tego, że człowiek atakowany przez madia negatywnymi informacjami (gdyż mało się mówi o dobrych zachowaniach) to jeśli jest słaby psychicznie, ma słaby charakter przesiąka tym i tak jak Pan Saint i Pani behapówka dostaje szoku, że ktoś może bezinteresownie pomagać. Co więcej niektóre osoby nie mają umiejętności godzenia się z bezspornymi faktami, że ktoś ma znacznie wyższą wiedzę, umiejętności i doświadczenie niż prawnicy w kancelariach.
W dniu dzisiejszym dostałam postanowienie o umorzeniu śledztwa. W uzasadnieniu czytam : kierowca(mój mąż) z nieustalonych przyczyn uderzył czołowo w przydrożne drzewo znajdujące się na poboczu po lewej stronie drogi. W wyniku zdarzenia kierujący doznał urazu i zmarł na miejscu. W sprawie tej wszczęto i przeprowadzono postępowanie przygotowawcze. W toku przeprowadzonych czynności ustalono, że sprawcą zdarzenia jest kierujący ( był trzeźwy) i do zaistnienia zdarzenia nie przyczyniły się inne osoby.
Jestem zdruzgotana tą opinią. W najbliższych dniach dostanę protokół powypadkowy od pracodawcy męża i teraz pytanie, czy z takim uzasadnieniem mogę starać się o odszkodowanie z ZUS-u za śmierć męża
katarzyna1970 napisał(a):
W dniu dzisiejszym dostałam postanowienie o umorzeniu śledztwa. W uzasadnieniu czytam : kierowca(mój mąż) z nieustalonych przyczyn uderzył czołowo w przydrożne drzewo znajdujące się na poboczu po lewej stronie drogi. W wyniku zdarzenia kierujący doznał urazu i zmarł na miejscu. W sprawie tej wszczęto i przeprowadzono postępowanie przygotowawcze. W toku przeprowadzonych czynności ustalono, że sprawcą zdarzenia jest kierujący ( był trzeźwy) i do zaistnienia zdarzenia nie przyczyniły się inne osoby.
Jestem zdruzgotana tą opinią. W najbliższych dniach dostanę protokół powypadkowy od pracodawcy męża i teraz pytanie, czy z takim uzasadnieniem mogę starać się o odszkodowanie z ZUS-u za śmierć męża
szkoda napisał(a):
katarzyna1970 napisał(a):
ustalono, że sprawcą zdarzenia jest kierujący ( był trzeźwy)
1) Tak- wyłącza wina Pani męża w tym rażące niedbalstwo oraz stan nietrzeźwości który w znacznym stopniu przyczynił się do zaistnienia wypadku .
Zmarły był trzeźwy.
Kancelaria Parus Lex napisał(a):
Zmarły był trzeźwy.
To tym bardziej rodzina może domagać się jednorazowego odszkodowania z ZUS chociaż owa kwestia nie ma większego znaczenia, jest prawnie obojętna i trudno rozpatrywać ową kwestią w takim kontekście. Zresztą nie wiemy jakie są ustalenia w protokole powypadkowym, a tak jak wskazałem wyłączna wina umyślna lub rażące niedbalstwo w tym stan nietrzeźwości, po użyciu środka odurzającego lub substancji psychotropowych w którym pracownik w sposób znaczny przyczynia się do zaistnienia wypadku nie wyłącza prawo do jednorazowego odszkodowania z ZUS dla rodziny. Zgodnie z wyrokiem S.N. z dn. 6 sierpnia 1976 r. III PRN 19/76 OSNCP 1977/3/55, wyrokiem S.N. z dnia 8 października 1987 r. II URN 220/87 (PiZS z 1 ZS z 1988 r., nr 6, s. 68) „Działanie z rażącym niedbalstwem - należy rozumieć takie sytuacje, w których poszkodowany pracownik zdaje sobie sprawę z grożącego mu niebezpieczeństwa, gdyż zwykle występuje ono w takich okolicznościach, że każdy przezorny człowiek ocenia je jako ewidentne, mimo tego z naruszeniem przepisów bezpieczeństwa bez potrzeby naraża się na to niebezpieczeństwo, ignorując następstwa własnego zachowania się”. Zgodnie z wyrokiem S.N. z dnia 10 czerwca 1999 r. II UKN 687/98 „Jeżeli wyłączną przyczyną wypadku drogowego pracownika kierującego pojazdem jest nieznajomość przepisów ruchu drogowego, to zachowanie pracownika stanowi rażące niedbalstwo i jest podstawą wyłączenia prawa do świadczeń z mocy art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 12 czerwca 1975 r. o świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (jednolity tekst: Dz.U. z 1983 r. Nr 30, poz. 144 ze zm.)”. Dalej w uzasadnieniu przedmiotowego wyroku S.N. pisze: „O ile w przypadku pieszych, którzy poruszają się z niewielką prędkością, kierowca pojazdu często ma możliwość wykonania manewru pozwalającego uniknąć kolizji, to nie ma takiej szansy w przypadku wymuszenia pierwszeństwa przez kierującego jakimkolwiek pojazdem. Naruszenie przez wnioskodawczynię przepisów o ruchu drogowym nie było spowodowane niespodziewaną sytuacją na drodze, wymagającą szybkiego podjęcia decyzji, co pozwalałoby zakwalifikować jej zachowanie jako zwykłe niedbalstwo. Wnioskodawczyni w zwykłych warunkach na drodze, którą uprzednio pokonywała wielokrotnie, nie zastosowała się do zasad włączania się do ruchu, nie wiedząc o tym, że narusza przepisy. Jeżeli wyłączną przyczyną spowodowania wypadku drogowego przez pracownika kierującego pojazdem jest nieznajomość przepisów ruchu drogowego, to takie zachowanie pracownika stanowi rażące niedbalstwo i jest podstawą do wyłączenia prawa do świadczeń z mocy art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 12 czerwca 1975 r. o świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych [...]”.
Tak się składa, że - pomimo, ze byłam tu jedną z pierwszych - ostatnio b. rzadko zaglądam na to forum.
Po przeczytaniu całej tej, żenującej dyskusji, zwłaszcza w wydaniu p. "szkoda" (czytając te posty, w stylu: " każdy wie, że mam pofesroską wiedzę, ogromny potencjał intelektulany, umiejęności i doświadczenie", mam nieodparte wspomnienie bajki z dzieciństwa... "Samochwała") - nie żałuję, że nie zaglądam tutaj.
Byłam chyba jedną z pierwszych osób, które kilka lat temu zostały poproszone przez adm. tego portalu o udzielanie porad w zakresie wypadków przy pracy.
Niedługo po mnie zawitała tu behapówka. I - choć częste były/są też między nami polemiki branżowe - zapewne trudno byłoby nam obu zliczyć osoby, które dzięki naszym radom i wskazówkom dopilnowały przestrzegania swoich praw pracowniczych, a niejednokrotnie wygrały sprawy sądowe.
POMIMO, że nasza pomoc jest zdalna. I nie jesteśmy prawnikami.
Prawo pracy bowiem to coś czego można nauczyć się w teorii, jednak bez stałego kontaktu z różnego rodzaju przypadkami/wypadkami i sytuacjami - sama znajomość teorii jest raczej kiepskim miernikiem fachowości.
Zwłaszcza wtedy, gdy konstrukcja tego prawa jest taka, że dowolność interpretacji pozwala na wyciąganie czasem diametralnie róznych wniosków. I tu b. często dobry (i w teorii i w praktyce), obeznany z orzecznictwem sądowym behapowiec jest o niebo lepszy od kiepskiego, "teoretycznego" prawnika, dla którego zagadnienia te są tylko kroplą w morzu prowadzonych przez niego spraw.....
Dlatego z zażenowaniem czytam tu krzywdzące i ogólnikowe wypowiedzi oceniające i potępiające "w czambuł" behapowców za ich wiedzę i umiejętności (a raczej ich brak).
Proszę Panów - nic nie jest tylko białe ani tylko czarne.
I - niestety - nie ujmując Waszej wiedzy mogę z pełną odpowiedzialnością potwierdzić to, co już wyżej pisała behapówka: znakomita część prawników jest beznadziejna, jeśli chodzi o praktyczne podejście do analizy wypadków w zatrudnieniu i umiejętności ich prawnej interpretacji.
Przypuszczam, ze to być może także dlatego, że sprawy te są mało intratne.... ?
Poza tym - jak czytam odpowiedzi/wypowiedzi p. "szkoda", będące swojego rodzaju elaboratami - ogarnia mnie czarna rozpacz. Przypuszczam, ze odbiorców tych odpowiedzi, a więc tych, ktorzy zadają tu swoje pytania - także.
Proszę Pana: ci ludzie potrzebują krótkiej, rzeczowej odpowiedzi, porady, wskazówki. KRÓTKIEJ i TREŚCIWEJ.
A nie popisywania się swoją erudycją i przepisywania aktów prawnych. Trudnych dla zrozumienia dla zwykłego człowieka
I własnie taką pomoc, rzeczową, krótką, dobrą i - co najwazniejsze - EFEKTYWNĄ, czyli skuteczną - pytający otrzymują i otrzymywali tu od nas, behapowców, jeszcze zanim nastali tu "wszchwiedzący" prawnicy, typu "szkoda".
I chyba - nomen omen - szkoda, że pojawił się tu "szkoda".....
Forum na tym nie zyskało. Nic a nic.
Pomimo, że - jak sam skromnie o sobie pisze - " każdy wie, że mam pofesroską wiedzę, ogromny potencjał intelektulany, umiejęności i doświadczenie. "
Panie "szkoda" - chyba jednak nie każdy to wie, a już na pewno - nikogo tutaj to nie obchodzi, zwłaszcza oczekujących krótkiej, rzeczowej odpowiedzi i rozwiązania swojego problemu.
Pozdrawiam.
PS.
Dla jasności: mimo, że jestem TYLKO "kimś od bhp", to prawo pracy mam w małym palcu. (To byłam ja. Też samochwała ;-)P
Aaa.... dowód braku fachowości prawniczej, czyli dowód na nieumiejętność rozróżnienia "karty wypadku W DRODZE (...)" od "karty wypadku" jako takiej, mamy tu: link zewnętrzny zablokowany
Oto reakcja prawnika "fachowca", na zwróconą grzecznie (przez fachowca, ale przeciez "tylko behapowca") uwagę, że się prawnik "szkoda" myli:
szkoda napisał(a):
Wszystko zostało z mojej strony należycie i rzetelnie wyjaśnione i wszelką polemikę w tym zakresie uznaję za całkowicie jałową nie zasługująca na uwzględnienie.behapówka napisał(a):
Pytanie dotyczyło wypadku w drodze do pracy. Nie bardzo rozumiem jaki jest cel mieszani tych dwóch wypadków, skoro procedury są inne.
To już zwykła bufonada. Szkoda......
Ewania napisał(a):
Aaa.... dowód braku fachowości prawniczej, czyli dowód na nieumiejętność rozróżnienia "karty wypadku W DRODZE (...)" od "karty wypadku" jako takiej, mamy tu: link zewnętrzny zablokowany
Oto reakcja prawnika "fachowca", na zwróconą grzecznie (przez fachowca, ale przeciez "tylko behapowca") uwagę, że się prawnik "szkoda" myli:Podczas, gdy ani "należycie" ani "rzetelnie"... 🙁szkoda napisał(a):
Wszystko zostało z mojej strony należycie i rzetelnie wyjaśnione i wszelką polemikę w tym zakresie uznaję za całkowicie jałową nie zasługująca na uwzględnienie.behapówka napisał(a):
Pytanie dotyczyło wypadku w drodze do pracy. Nie bardzo rozumiem jaki jest cel mieszani tych dwóch wypadków, skoro procedury są inne.
To już zwykła bufonada. Szkoda......
dyskusji na tematy budzące aktualnie zainteresowanie społeczne, co nie sprzyja ich wyważaniu". Na koniec pragnę dodać, że takie gołosłowne zarzuty, że rzekomo nie odróżniam wypadków przy pracy od wypadków w drodze do pracy i z pracy woła po prostu o "pomstę do nieba". A już tym bardziej, jeśli twierdzi się, że są na to dowody. Natomiast ów dowód to tylko gołosłowny zarzut, złośliwy wymysł osoby, która nie potrafi pogodzić się, że jestem najbardziej zasłużoną osobą m.in. na tym forum i pomogłem całkowicie bezinteresownie i skutecznie największej szerzy osób. Dowodem na złośliwości i gołosłowne wymysłu jest chociażby to, że w setkach czy tysiącach odpowiedzi na tym forum jakoś rozróżniałem wypadki przy pracy od wypadków w drodze do pracy i z pracy oraz wiedziałem kiedy sporządza się kartę wypadku, a kiedy protokół powypadkowy. Nie można nazwać to inaczej jak ogromną agresją i złośliwością jest pomijanie tegoż faktu i chęć aby na podstawie wyszukanego tematu gdzie jedynie błędnie odczytałem pytanie usiłowanie kwestionować moją wręcz profesorską wiedzę i dorobek na forum oraz poza nim. Co więcej wyrywanie z kontekstu moich de facto grzecznych zdań zresztą bazujących na formach sądów powszechnych i S.N., który właśnie w ten sposób ripostuje tego typu zarzuty co do omyłek i skrótów myślowych sędziów (co do tego, że wszystko rzetelnie wyjaśniłem- faktycznie później wyjaśniłem kwestię wypadku w drodze do pracy i z pracy i sporządzania karty wypadku) i próba zdyskredytowania mnie spełzła na niczym i przysporzy mi jeszcze większego zaufania, gdyż każdy rozsądny człowiek, użytkownik tegoż forum wybitnie zdaje sobie sprawę, że nikt z odpowiadających na forum nie jest w stanie sprostać mojej gigantycznej fachowości, wiedzy, umiejętnościom we wszystkich dziedzinach prawa oraz bezinteresownej pomocy innym osobom.
Ewania napisał(a):
Tak się składa, że - pomimo, ze byłam tu jedną z pierwszych - ostatnio b. rzadko zaglądam na to forum.
Po przeczytaniu całej tej, żenującej dyskusji, zwłaszcza w wydaniu p. "szkoda" (czytając te posty, w stylu: " każdy wie, że mam pofesroską wiedzę, ogromny potencjał intelektulany, umiejęności i doświadczenie", mam nieodparte wspomnienie bajki z dzieciństwa... "Samochwała") - nie żałuję, że nie zaglądam tutaj.
Byłam chyba jedną z pierwszych osób, które kilka lat temu zostały poproszone przez adm. tego portalu o udzielanie porad w zakresie wypadków przy pracy.
Niedługo po mnie zawitała tu behapówka. I - choć częste były/są też między nami polemiki branżowe - zapewne trudno byłoby nam obu zliczyć osoby, które dzięki naszym radom i wskazówkom dopilnowały przestrzegania swoich praw pracowniczych, a niejednokrotnie wygrały sprawy sądowe.
POMIMO, że nasza pomoc jest zdalna. I nie jesteśmy prawnikami.
Prawo pracy bowiem to coś czego można nauczyć się w teorii, jednak bez stałego kontaktu z różnego rodzaju przypadkami/wypadkami i sytuacjami - sama znajomość teorii jest raczej kiepskim miernikiem fachowości.
Zwłaszcza wtedy, gdy konstrukcja tego prawa jest taka, że dowolność interpretacji pozwala na wyciąganie czasem diametralnie róznych wniosków. I tu b. często dobry (i w teorii i w praktyce), obeznany z orzecznictwem sądowym behapowiec jest o niebo lepszy od kiepskiego, "teoretycznego" prawnika, dla którego zagadnienia te są tylko kroplą w morzu prowadzonych przez niego spraw.....
Dlatego z zażenowaniem czytam tu krzywdzące i ogólnikowe wypowiedzi oceniające i potępiające "w czambuł" behapowców za ich wiedzę i umiejętności (a raczej ich brak).
Proszę Panów - nic nie jest tylko białe ani tylko czarne.
I - niestety - nie ujmując Waszej wiedzy mogę z pełną odpowiedzialnością potwierdzić to, co już wyżej pisała behapówka: znakomita część prawników jest beznadziejna, jeśli chodzi o praktyczne podejście do analizy wypadków w zatrudnieniu i umiejętności ich prawnej interpretacji.
Przypuszczam, ze to być może także dlatego, że sprawy te są mało intratne.... ?
Poza tym - jak czytam odpowiedzi/wypowiedzi p. "szkoda", będące swojego rodzaju elaboratami - ogarnia mnie czarna rozpacz. Przypuszczam, ze odbiorców tych odpowiedzi, a więc tych, ktorzy zadają tu swoje pytania - także.
Proszę Pana: ci ludzie potrzebują krótkiej, rzeczowej odpowiedzi, porady, wskazówki. KRÓTKIEJ i TREŚCIWEJ.
A nie popisywania się swoją erudycją i przepisywania aktów prawnych. Trudnych dla zrozumienia dla zwykłego człowieka
I własnie taką pomoc, rzeczową, krótką, dobrą i - co najwazniejsze - EFEKTYWNĄ, czyli skuteczną - pytający otrzymują i otrzymywali tu od nas, behapowców, jeszcze zanim nastali tu "wszchwiedzący" prawnicy, typu "szkoda".
I chyba - nomen omen - szkoda, że pojawił się tu "szkoda".....
Forum na tym nie zyskało. Nic a nic.
Pomimo, że - jak sam skromnie o sobie pisze - " każdy wie, że mam pofesroską wiedzę, ogromny potencjał intelektulany, umiejęności i doświadczenie. "
Panie "szkoda" - chyba jednak nie każdy to wie, a już na pewno - nikogo tutaj to nie obchodzi, zwłaszcza oczekujących krótkiej, rzeczowej odpowiedzi i rozwiązania swojego problemu.
Pozdrawiam.
PS.
Dla jasności: mimo, że jestem TYLKO "kimś od bhp", to prawo pracy mam w małym palcu. (To byłam ja. Też samochwała ;-)P
1) link zewnętrzny zablokowany
konrad157 napisał(a):
Zatem, tak ważne jest, aby tą problematyką zajmowali się specjaliści pokroju właśnie Pana Szkody. Cóż, może doczekamy się na uniwersytetach polskich dyscypliny naukowej bezpieczeństwo pracy, a z niej wyodrębnią się katedry postępowania powypadkowego.
konrad157 napisał(a):
Ileż to wyroków sądowych uniewinniających zapadło w naszym kraju, w sprawach katastrof np. górniczych, w których sąd nawet nie próbował ustalić, kto był odpowiedzialny za monitorowanie por-aktywne poziomu ryzyka. Z przykrością trzeba przyznać, że pełnomocnicy rodzin poszkodowanych również nie byli przygotowani. Zatem, tak ważne jest, aby tą problematyką zajmowali się specjaliści pokroju właśnie Pana Szkody. Cóż, może doczekamy się na uniwersytetach polskich dyscypliny naukowej bezpieczeństwo pracy, a z niej wyodrębnią się katedry postępowania powypadkowego.
konrad157 napisał(a):
I tu mamy do czynienia z następującą sytuacja, otóż całą problematyką zajmują się w firmach tzw. behapowcy, którzy swoje umiejętności i certyfikaty uzyskali na studiach podyplomowych. Niestety praktyka pokazuje, że to za mało.
konrad157 napisał(a):
Przyznam szczerze, że nie znam kancelarii prawnej, która zajmując się wypadkami przy pracy, zatrudniałaby zespół osób specjalizujących się tą problematyką.
konrad157 napisał(a):
Pozwolę sobie wtrącić małą dygresję na temat wypadków przy pracy. Obecnie, pojawia się pewien problem, otóż ewidentnie cała problematyka wypadkowa dzieli się na dwa obszary: obszar prawny i obszar organizacyjny. I tu mamy do czynienia z następującą sytuacja, otóż całą problematyką zajmują się w firmach tzw. behapowcy, którzy swoje umiejętności i certyfikaty uzyskali na studiach podyplomowych. Niestety praktyka pokazuje, że to za mało. Natomiast, poszukiwanie pomocy u prawnika wiąże się z pewnym ryzykiem, chodzi głównie o fakt, iż trzeba trafić na takiego, który się w tym specjalizuje. Przyznam szczerze, że nie znam kancelarii prawnej, która zajmując się wypadkami przy pracy, zatrudniałaby zespół osób specjalizujących się tą problematyką.
konrad157 napisał(a):
Behapowcy obecnie nie są przygotowani do sprostania skali problemu. Ten problem został już zauważony w kilku dużych firmach w Polsce, które zatrudniają osoby zajmujące się weryfikacją całej dokumentacji powypadkowej, dokładając tym samym starań żeby ustrzec się np pomyłek, co może prowadzić do dość przykrych konsekwencji.
konrad157 napisał(a):
Behapowcy obecnie nie są przygotowani do sprostania skali problemu. Ten problem został już zauważony w kilku dużych firmach w Polsce, które zatrudniają osoby zajmujące się weryfikacją całej dokumentacji powypadkowej, dokładając tym samym starań żeby ustrzec się np pomyłek, co może prowadzić do dość przykrych konsekwencji. Ale mnie zastanawia coś innego, dlaczego obecnie na tak dużym rynku (ok 100 000 wypadków przy pracy rocznie), dział w sumie mało kancelarii lub firm specjalizujących się w tej tematyce. Ja prowadząc badania nad wypadkami przy pracy w latach 2000 - 2010, doszedłem do wniosku, że przynajmniej 25% z ogółu wypadków nadawałoby się do ponownego wyjaśnienia (oczywiście ustaleń poczynionych w protokole).
konrad157 napisał(a):
Myślę, że dobrze by Pan zrobił, gdyby bezpośrednio kontaktował się z Panem Szkodą, jego doświadczenie i znajomość prawa cywilnego jest na bardzo wysokim poziomie, wynika to wprost z udzielanych na tym forum porad.
konrad157 napisał(a):
(...) muszę w tym miejscu zauważyć, że obecnie uprawnieniami bhp po prostu się handluje rozdając je każdemu na prawo i lewo. I tak w praktyce mamy inżynierów od środowiska, inżynierów budownictwa (oczywiście nikogo nie obrażając), którzy nagle stają się specjalistami z prawa pracy, prawa administracyjnego, ubezpieczeniowego czy cywilnego. Po prostu uczestniczymy w pewnego rodzaju fikcji, która muszę przyznać to ze smutkiem, kreowana jest przez czołowe uniwersytety tego kraju.
konrad157 napisał(a):
Przyznam szczerze, że to ja chyba rzuciłem raz w którymś wpisie, że tzw. behapowcy nie są gotowi do rozwiązywania problemów zwłaszcza prawnych. Nie dotyczy to oczywiście Pani, ale muszę w tym miejscu zauważyć, że obecnie uprawnieniami bhp po prostu się handluje rozdając je każdemu na prawo i lewo. I tak w praktyce mamy inżynierów od środowiska, inżynierów budownictwa (oczywiście nikogo nie obrażając), którzy nagle stają się specjalistami z prawa pracy, prawa administracyjnego, ubezpieczeniowego czy cywilnego. Po prostu uczestniczymy w pewnego rodzaju fikcji, która muszę przyznać to ze smutkiem, kreowana jest przez czołowe uniwersytety tego kraju.
konrad157 napisał(a):
Ja może podam przykład z innej beczki, otóż jeżeli ukończyłem 5 letnie studia na wydziale prawa i administracji (pracę mgr napisałem z Prawa pracy) i dodatkowo czteroletnie studia doktoranckie w katedrze ubezpieczeń, i proszę sobie teraz wyobrazić gdybym miał możliwość zrobienia rocznego kursu w postaci studiów podyplomowych np z chemii, czy upoważniło by mnie to do tego abym był specjalistą chemikiem, czy w tym środowisku byłbym uważany za specjalistę?. Wiem, że ta tematyka jest rozszarpywana przez różne uczelnie zwłaszcza politechniki przywłaszczają sobie prawo do konstruowania coraz to nowszych metod oceny ryzyka zawodowego, to one lansują taki pogląd, iż bezpieczeństwo pracy powinno być pozostawione technikom. To w takim razie proszę zajrzeć na stronę PIP, CIOP - PIB i łaskawie policzyć artykuły poruszające tematykę czysto techniczną. Myślę, że nie znajdzie Pani takiego artykułu. Z drugiej strony proszę powiedzieć jak technik - behapowiec ma sprostać obecnym wymaganiom stawianym nowoczesnym przedsiębiorstwom, proszę mi powiedzieć, taki prosty przykład, jak sporządzić np. biznes plan systemu zarządzania bezpieczeństwem i higieną pracy w oparciu o regulamin organizacyjny spółki, chyba nikt nie ma wątpliwości, że prezentując zalety takiego systemu będziemy głównemu dyrektorowi opisywać aspekty techniczne maszyn i urządzeń przedsiębiorstwa. Jego będzie interesował koszt i procedura wdrożenia. Są to oczywiście przykłady, taki mały wycinek z ogromu problematyki, można się z nimi zgodzić lub też nie i mieć własne odrębne zdanie. Jestem zdania, że bezpieczeństwo pracy powinno być pozostawione osobom wykształconym kierunkowo w prawie pracy, a aspektami technicznymi powinni się zajmować technologowie wydziałowi (o ile tacy są zatrudnieni,).
konrad157 napisał(a):
Bardzo dziękuję Panie Szkoda. Szanuję Pana głównie za wysoki poziom wiedzy i za bezinteresowność, to dzisiaj bardzo rzadkie ....
szkoda napisał(a):
Co więcej moja gigantyczna wiedza i umiejętności
Pan wybaczy, ale nie pisałam po to, żeby wdawac się z Panem w polemikę.
Chciałam tylko uzmysłowić Panu, że uogólnień należy unikać - wśród behapowców są dobrzy i mniej dobrzy, podobnie jak wśród prawników są lepsi i gorsi.
Mój szacunek dla pozostałych forumowiczów jest zbyt duży, żeby narażać ich na czytanie Pana kolejnych peanów na swoją cześć, a mój czas z kolei zbyt cenny na to, żeby tracić go na czytanie Pana kolejnych elaboratów, z których nie wynika nic oprócz tego, że w swoich oczach jest Pan alfą i omegą.
Wolę swoje wolne od pracy chwile poświęcić na zdobywanie równie gigantycznej wiedzy, choć oczywiście wątpię, żeby mi się to udało. 🙂
Z mojej strony to by było tyle, proponuję nie wysilać się na kolejnego tasiemca, mogę go bowiem nie przeczytać zbyt szybko 😉
PS.
Tłumaczenia dotyczące braku umiejętności rozróżnienia rodzaju "kart", a więc wwd od wpp osoby nie będącej pracownikiem są jak na "genialnego prawnika" doprawdy żenujące, zwłaszcza, że Pana odpowiedź, odrzucająca wszelką polemikę z Pana błędną odpowiedzią, była już PO tym, jak zwrócono Panu na pomyłkę uwagę.
Ewania napisał(a):
Oj, znów się Panu ego rozbujało 🙂:D
Pan wybaczy, ale nie pisałam po to, żeby wdawac się z Panem w polemikę.
Chciałam tylko uzmysłowić Panu, że uogólnień należy unikać - wśród behapowców są dobrzy i mniej dobrzy, podobnie jak wśród prawników są lepsi i gorsi. Mój szacunek dla pozostałych forumowiczów jest zbyt duży, żeby narażać ich na czytanie Pana kolejnych peanów na swoją cześć, a mój czas z kolei zbyt cenny na to, żeby tracić go na czytanie Pana kolejnych elaboratów, z których nie wynika nic oprócz tego, że w swoich oczach jest Pan alfą i omegą.
Wolę swoje wolne od pracy chwile poświęcić na zdobywanie równie gigantycznej wiedzy, choć oczywiście wątpię, żeby mi się to udało. 🙂
Z mojej strony to by było tyle, proponuję nie wysilać się na kolejnego tasiemca, mogę go bowiem nie przeczytać zbyt szybko 😉
link zewnętrzny zablokowany
szkoda napisał(a):
Dziękuję za słowa uznania. Po prostu jestem bezapelacyjne najlepszym praktykiem w kraju we wszystkich dziedzinach prawa.domino_EL napisał(a):
Witam Wszystkich ,nie ukrywam, ze z niecierpliwoscia czekam na odpowiedz uzytkownika SZKODA , mam taka sama sytuacje o ktorej szczegoly pyta uzytkowniczka . Zmarnowalem caly weekend szukajac odpowiedzi na nurtujacy mnie problem , i po wielu przygodach z "przypadkowymi" poradami "znawcow" wszelkiej masci , nareszcie trafilem na to co chcialem ... Nie ten wiek , nie to podejscie do tematu , zadna chec wybronienia sie przed mandatem , zadna sciema, na prawde za sterami siedzial moj dyrektor regionalny , chce wiedziec co i jak by bylo dobrze . Wiec , od dzis ma Pan nastepnego czytelnika ! a Pani Marii, jak i wszystkim , zycze pozytywnego rozpatrzenia sprawy , prosze nas informowac na biezaco co i jak
pozdrawiam Dominik
Ewania napisał(a):
PS.
Tłumaczenia dotyczące braku umiejętności rozróżnienia rodzaju "kart", a więc wwd od wpp osoby nie będącej pracownikiem są jak na "genialnego prawnika" doprawdy żenujące, zwłaszcza, że Pana odpowiedź, odrzucająca wszelką polemikę z Pana błędną odpowiedzią, była już PO tym, jak zwrócono Panu na pomyłkę uwagę.