Witam , nie jestem pewna czy na dobre forum trafiłam ale może mi ktoś poradzi co zrobić.
Otóż w niedzielę mieliśmy jechać z chłopakiem jego samochodem do kina i kiedy dosłownie ruszyliśmy i skręciliśmy w jedną uliczkę (jechaliśmy może ze 30km/h) zauważyliśmy dosłownie toczącą się taksówkę. Z normalnym odstępem się poruszaliśmy, wąska droga więc o wyprzedzeniu nie było mowy. Nagle silnik taksówki siadł po czym zaraz kierowca zachamował i mój chłopak nie zdąrzył zareagować i przywalił mu w tył. Efektem była rozwalona maska ale temu z przodu dosłownie nic się nie stało z samochodem. Ogólnie to była pierwsza stłuczka mojego chłopaka i był w takim szoku że podpisał się pod totalną bzdurą że niby on spowodował wypadek , że niby w poślizg wpadliśmy (ten taryfiarz mu dyktował co ma pisać, mój niestety mu nazbyt zaufał heh). Taksówkarz już nie powiem jak brzydko bym go nazwała jeszcze dzisiaj to zgłosił i nie wiem skąd wyszło mu 1000 złotych odszkodowania .. Czy można coś z tym zrobić? Błagam pomocy bo nie wiemy co zrobić. Na oświadczeniu nie numerów dowodów czy to może być podstawą jakąś żeby ten świstek był nie ważny?? Kurcze nie wiem co robić.