Jump to content
Forum Odszkodowania

Złamanie na myjni samochodowej - odszkodowanie za wypadek


patrycja300
 Share

Recommended Posts

Witam. Mam pytanie w zwiąku złamania ręki na myjni samochodowej . Do złamania doszło 5marca 2012 (2dni temu ). Z boku myjni było bardzo ślisko i doszło do upadku. Czy mogę ubiegaść się o odszkodowanie od myjni samochodowej . Gdzie się mam udać i czy moge ich zaskarżyć ? Dziekuje pozdrawiam Patrycja
Link to comment
Share on other sites

Witam,

ubieganie się o odszkodowanie w takich sytuacjach jest dość trudne dlatego od razu polecam skorzystanie z pomocy profesjonalisty.

Na początek trzeba zebrać dowody na to, że doszło do zdarzenia właśnie w tym miejscu, czyli należy skompletować zeznania świadków, zdjęcia, nagrania monitoringu etc. Następnie należy ustalić OC myjni, bądź zarządcy terenu, na którym myjnia się znajduje. Kolejnym krokiem będzie zgłoszenie roszczenia i udowodnienie, że to właśnie dany podmiot jest odpowiedzialny za wypadek. Przy formułowaniu roszczenia należy uwzględnić wszystkie komplikacje wynikłe ze zdarzenia oraz wyliczyć koszty leczenia (proszę na razie zbierać rachunki za wszelkie koszty wynikłe z upadku). Dochodzenie odszkodowań w takich wpadkach jest trudne z tego względu, że ciężko jest przypisać winę i ustalić zobowiązanego do naprawienia szkody, dlatego jak na wstępie proponuję profesjonalną pomoc. Kontakt poniżej.

Link to comment
Share on other sites

 

patrycja300 wrote:

Witam. Mam pytanie w zwiąku złamania ręki na myjni samochodowej . Do złamania doszło 5marca 2012 (2dni temu ). Z boku myjni było bardzo ślisko i doszło do upadku. Czy mogę ubiegaść się o odszkodowanie od myjni samochodowej . Gdzie się mam udać i czy moge ich zaskarżyć ? Dziekuje pozdrawiam Patrycja

Rozumiem, że wypadek wydarzyl się w środku pomieszczenia myjni dlatego proszę napisać co Pani robiła w środku jeżeli myjnia jest w pełni automatyczna?? Czy istnieją tam znaki zabraniające wychodzernia z samochodu?? Możliwości może być bardzo dużo dlatego proszę o rozwinięcie faktu zdarzenia podając więcej szczegółów..

Link to comment
Share on other sites

to jest myjnia samoobsługowa lód było pokryty obok tej maszyny do wrzucania pieniedzy oraz przed wejsciem do myjni mam wszystkie zdjecia oraz mam swiadka . Szukalam w mojej okolicy firmy swiadczacej pomoc w uzyskaniu odszkodowania niestety bez skutku , naprawde nie wiem gdzie sie udać
Link to comment
Share on other sites

W mojej ocenie jest to sprawa bardzo ciężka i finał znajdzie z pewnością w sądzie, Gdyż TU nie przyjmie odpowiedzialności za zdarzenie kwalifikując to jako Pani nieuwagę.. Pomimo tego życzę jak najlepiej. Z wyborem firmy nie jest ważna rejonizacja. Pośrednik może być nawet z drgiego krańca Polski.
Link to comment
Share on other sites

 

patrycja300 wrote:

to jest myjnia samoobsługowa lód było pokryty obok tej maszyny do wrzucania pieniedzy oraz przed wejsciem do myjni mam wszystkie zdjecia oraz mam swiadka . Szukalam w mojej okolicy firmy swiadczacej pomoc w uzyskaniu odszkodowania niestety bez skutku , naprawde nie wiem gdzie sie udać

W mojej ocenie wobec tego może wchodzić w grę odpowiedzialność ubezpieczyciela myjni za zaistniałą szkodę. Jednak może wchodzić w grę tutaj znaczne przyczynienie się do powstania szkody w wyniku nie zachowania należytej ostrożności. Ma znacznie też czy były tak odpowiednie oznakowania ostrzegające.

Link to comment
Share on other sites

Witam,

miałem przyjemność prowadzić podobną sprawę i przyznam szczerze, że nie należała do najprostszych. Ważne jest, aby zeznanie świadka jasno wskazywało stan myjni oraz jego bezpośredni związek z Pani wypadkiem. Najlepiej jest skorzystać z pomocy pełnomocnika z uwagi na fakt, iż zakłady ubezpieczeń w większości przypadków odmawiają wypłaty odszkodowania w takich sytuacjach. Wzory roszczeń może Pani znaleźć na stronie Rzecznika Ubezpieczonych w zakładce serwis prawny, roszczenie należy skierować do właściciela myjni wskazując, iż może uwolnić się od odpowiedzialności podają informacje dotyczące swojego ubezpieczyciela OC.

 

W razie pytań służę pomocą.

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Lokalizacja firmy świadczącej pomoc w odszkodowaniach nie ma znaczenia, dlatego zapraszam do skorzystania z baneru poniżej.

Najważniejsze jest, że ma Pani zdjęcia i świadka- to już połowa sukcesu. Kolejnym krokiem będzie umiejętne zastosowanie tych dowodów, żeby nie spalić sprawy na samym początku. Formułowanie roszczenia zostawiłabym do czasu, kiedy ureguluje Pani kwestie odpowiedzialności. W roszczeniu podsumowuje się koszty leczenia oraz wycenia doznaną krzywdę.

Link to comment
Share on other sites

Może wchodzić w grę również kwestia przyczynia się do zaistnienia szkody poprzez np. niezachowanie należytej ostrożności. Trzeba też udowodnić związek przyczynowo- skutkowy tj. że to wyłącznie oblodzenie spowodowało upadek. Nie wystarczy, że było oblodzenie, które mogło spowodować upadek i uraz ale właśnie trzeba wykazać, że właśnie to było przyczyną upadku i urazu. Dlatego też takie sprawy są bardzo trudne. Co więcej gdy nie ma pogotowania, policji to zachodzi potrzeba większej siły dowodu. Samo wówczas zdjęcie oblodzenia to za mało. Zgodnie z art. 244 § 1 k.c. dokumenty urzędowe, sporządzone w przepisanej formie przez powołane do tego organy władzy publicznej i inne organy państwowe w zakresie ich działania, stanowią dowód tego, co zostało w nich urzędowo zaświadczone. W myśl § 2 tego przepisu § 1 stosuje się odpowiednio do dokumentów urzędowych sporządzonych przez organizacje zawodowe, samorządowe, spółdzielcze i inne organizacje społeczne w zakresie zleconych im przez ustawę spraw z dziedziny administracji publicznej. Zgodnie zaś z art. 245 k.c. dokument prywatny stanowi dowód tego, że osoba, która go podpisała, złożyła oświadczenie zawarte w dokumencie. Wobec tego gołym okiem widać, że zdarzeniom opisanym w dokumentach urzędowych daje się wiarę jakoby z urzędu stawia się je automatycznie za bezsporny fakt i nie trzeba tutaj wykazać się innymi środkami dowodowymi. Natomiast zdarzenia opisane w dokumentach prywatnych nie daje się wiary automatycznie i zwykle trzeba wykazać się środkami dowodowymi na potwierdzenie opisanych faktów. Dokument prywatny stanowi tylko dowód, że osoba prywatna złożyła oświadczenie woli. Bardzo istotne jest wykazanie, że miejsce zdarzenia było zaniedbane np. oblodzone. Nie wystarczy udowodnić tylko ogólnie zły stan chodnika. Dlatego też konieczne są mocne dowody w postaci zdjęć z konkretnego miejsca chodnika, jezdni etc. którego fatalny stan spowodował zaistnienia wypadku i szkodę. Czasami przydaje się dowód z instytutu meteorologicznego. Zgodnie z art. 429 k.c. kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności. Wobec tego zarządca chodnika może powierzyć utrzymywanie stanu chodnika profesjonalnej spółce która w zakresie swej działalności zawodowej trudni się wykonywaniem takich czynności i wówczas nie ponosi odpowiedzialności za szkodę.
Link to comment
Share on other sites

Każda sprawa jest inna, ale zazwyczaj jest tak, że jeżeli już dochodzi do przyjęcia odpowiedzialności w takich przypadkach to kwestia przyczynienia nie jest poruszana. Kwestia przyczynienia jest brana pod uwagę jeżeli dochodzi do sytuacji niemal jednoznacznego przyczynienia, kiedy np poszkodowany był po spożyciu alkoholu albo innych środków odurzających, a chodnik był oblodzony. Najważniejsze jest umiejętne opisanie zdarzenia i poparcie odpowiednimi dowodami.

Przyczynienie też trzeba udowodnić, a znając życie jeżeli właściciel myjni się uprze to znajdzie świadka, który zezna, że była Pani nieuważna czy robiła pięć rzeczy na raz itp, byle by nie przyjąć odpowiedzialności i nie wypłacić odszkodowania.

Link to comment
Share on other sites

Faktycznie z przyczynieniem się do zaistnienia szkody bywa różnie. Ale spotkać się można było choćby z wypadkami przy pracy, gdzie owe przyczynienie się wynikało jakoby z samego zapisu protokołu powypadkowego, gdzie jako przyczynę wpisano np. odśnieżony teren, ale oblodzony (nie posypany) i nie zachowanie należytej ostrożności przez pracownika.
Link to comment
Share on other sites

Jeżeli chodzi o oc pracodawcy to protokoły wypadkowe są tak konstruowane, że pracownicy nie mogą zazwyczaj ubiegać się o odszkodowanie z oc, a jeśli próbują to kończy się to zazwyczaj rozwiązaniem umowy przez jedną lub drugą stronę.
Link to comment
Share on other sites

Zgadza się- można zauważyć taką regułę, zasadę postępowania pracodawcę. Oczywiście jak wszędzie można znaleźć wyjątki od tej zasady. Problem ten wynika z wielu przyczyn m.in. unikanie przez pracodawców odpowiedzialności i negatywnych statystyk wypadkowych z winy pracodawcy lub współwiny, obawa przed odpowiedzialnością karnoprawną za wykroczenie jako naruszenia przepisów prawa pracy, w tym przepisów bhp, mierna wiedza pracowników, którzy nie potrafią samodzielnie sformułować uwag i zastrzeżeń do protokołu powypadkowego, obawa pracownika przez zwolnieniem z pracy gdy będą domagać się swoich elementarnych praw, kiepski dostęp społeczeństwa (pracownika) do prawników specjalizujących się w wypadkach przy pracy wynikający z tego, że w kraju nie ma kancelarii prawnych w tej dziedzinie, zaś pozostali zazwyczaj nie mają na tyle chęci, samozaparcia i nie widzą ekonomicznego uzasadnienia w żmudnej walce z pracodawcę (w szczególności gdy chodzi o wypadki mniejsze wagi pomijając wypadki śmiertelne. Jednak tutaj zgodnie ze spójną judykaturą S.N. nawet wyłączna wina pracownika nie wyłącza zasadności świadczeń pieniężnych dla osób najbliższych w postaci jednorazowego odszkodowania i renty rodzinnej- wyrok z dnia 5 marca 2003 r. II UK 194/02). W tym miejscu pozwolę sobie przytoczyć podobne zdanie Pana Konrad157- człowieka, prawnika bardzo dobrze wykształconego tj.ukończył 5 letnie studia na wydziale prawa i administracji (pracę mgr napisał z Prawa pracy) i dodatkowo ukończył czteroletnie studia doktoranckie w katedrze ubezpieczeń. Pomimo tego jednak uznał moją wyższość i profesorską wiedzę i umiejętności prawnicze, gdzie porównał mnie niczym do katedry postępowania powypadkowego na uniwersytecie oraz podkreślił moją doskonałą umiejętność kreowania optymalnej strategii działania i zaniechania na etapie polubownym i jurysdykcyjnym. Wprost stwierdził, że pełnomocnicy poszkodowanych nawet w największym katastrofach nie są odpowiednio, należycie przygotowani do postępowań likwidacji szkód i właśnie takimi sprawami najwyższej wagi, rangi powinni zajmować się takie osoby jak ja pisząc: „Zatem, tak ważne jest, aby tą problematyką zajmowali się specjaliści pokroju właśnie Pana Szkody”. Co więcej to Pan konrad157 wprost napisał, że mam znacznie wyższą wiedzę, umiejętności i doświadczenie od tzw. behapowców, którzy swoje umiejętności i certyfikaty uzyskali na studiach podyplomowych tu cytuję: „I tu mamy do czynienia z następującą sytuacja, otóż całą problematyką zajmują się w firmach tzw. behapowcy, którzy swoje umiejętności ii certyfikaty uzyskali na studiach podyplomowych. Niestety praktyka pokazuje, że to za mało”. Dalej w innym wątku napisał: „Myślę, że dobrze by Pan zrobił, gdyby bezpośrednio kontaktował się z Panem Szkodą, jego doświadczenie i znajomość prawa cywilnego jest na bardzo wysokim poziomie, wynika to wprost z udzielanych na tym forum porad”.

 

1) http://www.odzyskaj.info/viewtopic.php?id=7809

konrad157 wrote:
Zatem, tak ważne jest, aby tą problematyką zajmowali się specjaliści pokroju właśnie Pana Szkody. Cóż, może doczekamy się na uniwersytetach polskich dyscypliny naukowej bezpieczeństwo pracy, a z niej wyodrębnią się katedry postępowania powypadkowego.
konrad157 wrote:
Ileż to wyroków sądowych uniewinniających zapadło w naszym kraju, w sprawach katastrof np. górniczych, w których sąd nawet nie próbował ustalić, kto był odpowiedzialny za monitorowanie por-aktywne poziomu ryzyka. Z przykrością trzeba przyznać, że pełnomocnicy rodzin poszkodowanych również nie byli przygotowani. Zatem, tak ważne jest, aby tą problematyką zajmowali się specjaliści pokroju właśnie Pana Szkody. Cóż, może doczekamy się na uniwersytetach polskich dyscypliny naukowej bezpieczeństwo pracy, a z niej wyodrębnią się katedry postępowania powypadkowego.
2) http://www.odzyskaj.info/viewtopic.php?id=8234

konrad157 wrote:
I tu mamy do czynienia z następującą sytuacja, otóż całą problematyką zajmują się w firmach tzw. behapowcy, którzy swoje umiejętności i certyfikaty uzyskali na studiach podyplomowych. Niestety praktyka pokazuje, że to za mało.
konrad157 wrote:
Przyznam szczerze, że nie znam kancelarii prawnej, która zajmując się wypadkami przy pracy, zatrudniałaby zespół osób specjalizujących się tą problematyką.
konrad157 wrote:
Pozwolę sobie wtrącić małą dygresję na temat wypadków przy pracy. Obecnie, pojawia się pewien problem, otóż ewidentnie cała problematyka wypadkowa dzieli się na dwa obszary: obszar prawny i obszar organizacyjny. I tu mamy do czynienia z następującą sytuacja, otóż całą problematyką zajmują się w firmach tzw. behapowcy, którzy swoje umiejętności i certyfikaty uzyskali na studiach podyplomowych. Niestety praktyka pokazuje, że to za mało. Natomiast, poszukiwanie pomocy u prawnika wiąże się z pewnym ryzykiem, chodzi głównie o fakt, iż trzeba trafić na takiego, który się w tym specjalizuje. Przyznam szczerze, że nie znam kancelarii prawnej, która zajmując się wypadkami przy pracy, zatrudniałaby zespół osób specjalizujących się tą problematyką.
konrad157 wrote:
Behapowcy obecnie nie są przygotowani do sprostania skali problemu. Ten problem został już zauważony w kilku dużych firmach w Polsce, które zatrudniają osoby zajmujące się weryfikacją całej dokumentacji powypadkowej, dokładając tym samym starań żeby ustrzec się np pomyłek, co może prowadzić do dość przykrych konsekwencji.
konrad157 wrote:
Behapowcy obecnie nie są przygotowani do sprostania skali problemu. Ten problem został już zauważony w kilku dużych firmach w Polsce, które zatrudniają osoby zajmujące się weryfikacją całej dokumentacji powypadkowej, dokładając tym samym starań żeby ustrzec się np pomyłek, co może prowadzić do dość przykrych konsekwencji. Ale mnie zastanawia coś innego, dlaczego obecnie na tak dużym rynku (ok 100 000 wypadków przy pracy rocznie), dział w sumie mało kancelarii lub firm specjalizujących się w tej tematyce. Ja prowadząc badania nad wypadkami przy pracy w latach 2000 - 2010, doszedłem do wniosku, że przynajmniej 25% z ogółu wypadków nadawałoby się do ponownego wyjaśnienia (oczywiście ustaleń poczynionych w protokole).
3) http://www.odzyskaj.info/viewtopic.php?id=7666

konrad157 wrote:
Myślę, że dobrze by Pan zrobił, gdyby bezpośrednio kontaktował się z Panem Szkodą, jego doświadczenie i znajomość prawa cywilnego jest na bardzo wysokim poziomie, wynika to wprost z udzielanych na tym forum porad.
4) http://www.odzyskaj.info/viewtopic.php?id=8469

konrad157 wrote:
(...) muszę w tym miejscu zauważyć, że obecnie uprawnieniami bhp po prostu się handluje rozdając je każdemu na prawo i lewo. I tak w praktyce mamy inżynierów od środowiska, inżynierów budownictwa (oczywiście nikogo nie obrażając), którzy nagle stają się specjalistami z prawa pracy, prawa administracyjnego, ubezpieczeniowego czy cywilnego. Po prostu uczestniczymy w pewnego rodzaju fikcji, która muszę przyznać to ze smutkiem, kreowana jest przez czołowe uniwersytety tego kraju.
konrad157 wrote:
Przyznam szczerze, że to ja chyba rzuciłem raz w którymś wpisie, że tzw. behapowcy nie są gotowi do rozwiązywania problemów zwłaszcza prawnych. Nie dotyczy to oczywiście Pani, ale muszę w tym miejscu zauważyć, że obecnie uprawnieniami bhp po prostu się handluje rozdając je każdemu na prawo i lewo. I tak w praktyce mamy inżynierów od środowiska, inżynierów budownictwa (oczywiście nikogo nie obrażając), którzy nagle stają się specjalistami z prawa pracy, prawa administracyjnego, ubezpieczeniowego czy cywilnego. Po prostu uczestniczymy w pewnego rodzaju fikcji, która muszę przyznać to ze smutkiem, kreowana jest przez czołowe uniwersytety tego kraju.
konrad157 wrote:
Ja może podam przykład z innej beczki, otóż jeżeli ukończyłem 5 letnie studia na wydziale prawa i administracji (pracę mgr napisałem z Prawa pracy) i dodatkowo czteroletnie studia doktoranckie w katedrze ubezpieczeń, i proszę sobie teraz wyobrazić gdybym miał możliwość zrobienia rocznego kursu w postaci studiów podyplomowych np z chemii, czy upoważniło by mnie to do tego abym był specjalistą chemikiem, czy w tym środowisku byłbym uważany za specjalistę?. Wiem, że ta tematyka jest rozszarpywana przez różne uczelnie zwłaszcza politechniki przywłaszczają sobie prawo do konstruowania coraz to nowszych metod oceny ryzyka zawodowego, to one lansują taki pogląd, iż bezpieczeństwo pracy powinno być pozostawione technikom. To w takim razie proszę zajrzeć na stronę PIP, CIOP - PIB i łaskawie policzyć artykuły poruszające tematykę czysto techniczną. Myślę, że nie znajdzie Pani takiego artykułu. Z drugiej strony proszę powiedzieć jak technik - behapowiec ma sprostać obecnym wymaganiom stawianym nowoczesnym przedsiębiorstwom, proszę mi powiedzieć, taki prosty przykład, jak sporządzić np. biznes plan systemu zarządzania bezpieczeństwem i higieną pracy w oparciu o regulamin organizacyjny spółki, chyba nikt nie ma wątpliwości, że prezentując zalety takiego systemu będziemy głównemu dyrektorowi opisywać aspekty techniczne maszyn i urządzeń przedsiębiorstwa. Jego będzie interesował koszt i procedura wdrożenia. Są to oczywiście przykłady, taki mały wycinek z ogromu problematyki, można się z nimi zgodzić lub też nie i mieć własne odrębne zdanie. Jestem zdania, że bezpieczeństwo pracy powinno być pozostawione osobom wykształconym kierunkowo w prawie pracy, a aspektami technicznymi powinni się zajmować technologowie wydziałowi (o ile tacy są zatrudnieni,).
konrad157 wrote:
Bardzo dziękuję Panie Szkoda. Szanuję Pana głównie za wysoki poziom wiedzy i za bezinteresowność, to dzisiaj bardzo rzadkie ....
Potwierdzenie Panu konrad157 posiadanej gigantycznej wiedzy, umiejętności i doświadczenia

 

1) http://www.odzyskaj.info/viewtopic.php?id=7809

szkoda wrote:
Potwierdzam, że mam gigantyczną wiedzę z problematyki postępowania powypadkowego, a w szczególności kompleksowej likwidacji szkody z ubezpieczeń społecznych i gospodarczych. Nie mam żadnych, najmniejszych wątpliwości, że jestem najlepszym praktykiem w kraju z dziedziny karnistyki oraz bardzo dobrze, doskonale znam wiele dziedzin prawa. Natomiast mam taki cel aby być w sposób niekwestionowany najlepszym w kraju we wszystkich dziedzinach prawa. Posiadam doskonałe umiejętności praktycznego, profesjonalnego doradztwa prawnego, kreowania optymalnej strategii działania i zaniechania na etapie polubownym i jurysdykcyjnym, przywoływania doktryny, piśmiennictwa i judykatury S.N, dokonywania wykładni przepisów prawnych kodeksowych i pozakodeksowych zamieszczanych w ustawach normujących wyodrębniony obszar działalności budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów, sporządzania projektów aktów normatywnych, komentarzy do aktów prawnych, profesjonalnych pism administracyjnych i procesowych- doskonała znajomość m.in. karnistyki, prawa pracy, własności intelektualnej, postępowania cywilnego oraz prawa cywilnego z naciskiem na procedurę likwidacji szkód osobowych i rzeczowych, prawa ubezpieczeń, prawa własności przemysłowej, prawa gospodarczego i handlowego.
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...