Witam
w 1997 roku 30 lipca mialam wypadek komunikacyjny. Pijany kierowca potrącił mnie i zbiegł z miejsca wypadku. Został zlapany i skazany. Wtedy miałam 14 lat i ze względu , że szłam złą stroną drogi ( droga wiejska) dostałam 50% odszkodowania. Odszkodowanie zostało wypłacone w 3 ratach w 1998 roku 2 raty oraz w 2002 roku 3 rata. Moi rodzice wtedy nie zwracali uwagi na to czy było to sluszne czy nie , poniewaz najwazniejsza sprawa bylo przywrocenie mnie do zdrowia.
Niestety cały czas mam problemy ze stawami kolanowymi. Od 2003 roku przebylam wiele operacji i zabiegów. Nadal mnie czeka rekonstrukcja drugiego kolana.
W pażdzierniku 2011 roku wystapilam do PZU o wznowienie sprawy , poniewaz koszty leczenia są bardzo duze a mnie najzwyczajniej na to nie stać. Złozylam wniosek oraz wszystkie dokumenty że sie leczyłam i ze to trwa nadal. Nie dostałam pisma , że sprawa jest przedawniona lecz , że nie widza podstaw do wznowienia sprawy. Okazało sie ze mieli blad systemu i moje dokumenty potwierdzajace moj stan zdrowia nie przeszły. Dostałam informacje na maila ze mam znowu je dosłac i to zrobiłam. Minął juz ponad miesiac a ja nadal nie mam żadnej odpowiedzi. Wysłałam kolejny wniosek , aby udostepnili mi wszystkie dokumenty w mojej sprawie, ponieważ dowiedziałam się , że mogę się domagać wyrównania odszkodowania. Jednak nadal jest cisza.
Bardzo porszę o pomoc jak mam na PZU wpłynąć aby mi przesłali informację odnośnie mojej sprawy?
Czy w przepisach obowiązuje cos takiego , ze po 30 dniach , jezeli nie ustosunkuja sie do mojego pisam to sie zgadzają na wypłate roszczenia przezemnie wysłanego?