Witam...
kilka dni temu mialem wypadek. W szybim skrócie; jadac motocyklem, pani w samochodzie wlaczajac sie do ruchu- prawdopodobnie nie spojrzała w lusterko wyjezdzajac idealnie przede mną. Przyznala sie do winy itp itd.
Moto uległo zniszczeniu tj. lagi, pułki, czacha, ogon, bok, sety, odważniki, kierownica, bak, felga, tylne swiatlo...
motocykl z 2003r marki Yamaha R1. Cena rynkowa mniej wiecej cos kolo 13tys. zł
dzwonilem do ASO i koszt naprawy wycenili na mniej wiecej ok. 34tys
wiadomo... ja na swoich czesciach itp bym moto zrobil za ok. 4- 5 tys.
ale wg. zasad PZU na 1000000% bedzie szkoda calkowita.
i tu moje pytanie. Czy przy szkodzie calkowitej moge oddac motocykl do ASO i zeby oni tam zrobili?
czy bd. musial sie zadowolic marnym hajsem ktory dadzą za wrak?
pozdrawiam.