Witam,
Sprawa wygladala tak:
Jechalem droga glowna okolo 70km/h, rozpoczalem manewr wyprzedania tira jeszcze gdy byla przerywana, tir zaslonil mi znak o skryzowaniu, passach. W momencie gdy bylem na lewym pasie, juz byla ciagla, z lewej strony wyjechala mi babka skrecajac w prawo. Nie ustapila mi pierwszenstwa. W wypadku ucierpialem ja i kolega, w 2 pojedie nikt nie ucierpial.
Policja umorzyla postepowanie z kk,kpk na podstawie art 17ust 1 pkt 2 - wobec znamion czynu zabronionego.
Bezposrednio po wypadku zatrymano mi prawo jazdy, argumentujac to razacym wykroczeniem. Po okolo 2 miesiachach gdy toczylo sie jeszcze postepowanie wyjasniajace udalem sie na komende, policjant prowadzacy sprawe nie potrafil mi wyjasnic czemu prawo jazdy zostalo mi zatrzymane i znajduje sie w starostwie. Prawko odebralem. Ciekawi mnie czy mogli to zrobic?
Mam pytanie odnosnie tego jak wyglada zaalenie/odwolanie na ktore mam 7 dni? Czy wtedy sprawa zajmuje sie prokurator i on kieruje to do sadu/ zostaje powolany nowy biegly. Prosilbym o odpowied w tej sprawie. Nie chce chodzic po sadach bo to wjaze sie z kosztami procesu. Czy moge prosic o powolanie bieglego i miane prowadzacego?
Moze troche chaotycznie ale 1 raz mi sie cos takiego przytrafilo.