Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 235 z 977
korel napisał(a):
Jak dobrze pójdzie, to jeszcze przed urodzeniem Żelazanego Alfreda zobaczysz co zezna Agula. Ona chyba już urodziła swojego gwoździa, no i może pokaże jakąś fotkę ze swoimi szwami 🙂pgb1979 napisał(a):
Witajcie staruchy 😉agula napisał(a):
albo rączki jakiejś urodziwej pielęgniarki...
Będzie cesarka, nie zamierzam skakac z 2. piętra. Prawdopodobnie 11.03 to mój dzień, wtedy narodzi się... Żelazny Alfred - bo tak nazwałem mojego gwoździka 😉
Pamiętaj, żeby tym razem zabrać ze sobą zestaw śrubokrętów 😉 Może też jakieś imadło i kleszcze ... 🙂 No i siekierkę, jakby gwoździa nie dało się wyciągnąć z nogi 🙂
Słyszałem, że ze względu na kryzys takie operacje robią teraz bez znieczulenia ... 😉
strasz ich bardziej to zostawią sobie metal na amen 🙂 ...i dla innych nie będzie 😉 😉 😉
ja słyszałam tylko o braku leków wybudzających 😉 więc ewentualnie dłuuuugi sen 😉
pgb1979, Po wyjęciu złomu musiałam oszczędzać nogę do wyjęcia szwów tj ok 14 dni Po operacji w szpitalu kicałam na zdrowej nodze przy pomocy balkonika. Póżniej z jedna kulą jak wychodziłam na ulicę ale wtedy był jeszcze śnieg i było ślisko. Nie biegam jeszcze dzisiaj, chociaż usuwanie złomu miałam 28.01. Ja cały czas muszę oszczędzać nogę, bo zrobił mi się krwiak i cały czas sączy mi się z blizny. Czekam teraz na rehabilitację wyjazdową z ZUS a w maju do pracy. Co do biegania to jeszcze Ci powiem, że boję się , bo ta kość jest taka podziurkowana. Jednak bardzo się cieszę, że ten metal nie zespala już mojej kości i wiem , że teraz już będzie coraz lepiej. Już wkrótce i Ty będziesz miał to za sobą i poczujesz ulgę, że nie musisz liczyć na żadne wspomagacze.
Pozdrawiam wszystkich i życzę szybkiego powrotu do normalności.
korel napisał(a):
Czy Cię dobrze poskręcali to zobaczysz na dobrym zdjęciu. Przy następnym RTG np. za 2 m-ce powinny być praktycznie wszędzie wokół pęknięć choć minimalne ślady kostniny, czy jakiejś mgiełki wokół złamania.qzdee napisał(a):
korel jesli mi wiadomo to lekarz powiedzieli ze sam sie mam rehabilitowac 🙂 tzn zginac w kolanie , stopa przod tyl robic napinac miesien itp. u mnie pod zadnym pozorem nie mozna obciarzac stopy nawet minimalniekorel napisał(a):
Jeśli qzdee ma dobrze poskładane, podociskane i poskręcane odłamy razem do kupy, to rzeczywiście za pół roku będzie widać jakiś efekt. Ale jeśli ma tam jakieś większe szczeliny między odłamami, to rzeczywiście cierpliwości potrzebuje moc !
A rehabilitację i tak trzeba zacząć jak najwcześniej !
byłem operowany w otwocku jest to jedna z lepszych z tego co sie orientuje klinik orotpedycznych w polse wiec mniejmy nadzieje ze mnie tam dobrze poskrecali 🙂:D
Na pewno możesz "rysować" w powietrzu alfabet wyprostowaną nogą , leżąc czy nawet siedząc. Robi się to łatwiej niż nudne 10 razy w górę, 10 razy w bok, itd. 🙂 Zawsze to jakiś wysiłek dla mięśni. A bez wysiłku mięśni i bez uruchomienia tzw. pompy mięśniowej, trudno o zrosty. W końcu one pojawiają się dzięki temu, że krew z całą tą resztą krąży wokół złamań. Dlatego najgorsze są złamania piszczeli bliżej kostki, bo to "ziemia niczyja", słabo ukrwiona i kiepsko zasilana krwią z góry (od stony uda i kolana) i kiepsko zasilana z dołu (od strony stopy).
Możesz też chyba leżąc dociskać nogę w kolanie do podłoża. Na pewno musisz uruchomić pompę mięśniową 🙂
Masowanie (głaskanie, szczypanie) i szczotkowanie- w kierunku: do serca. Świetne są też takie "banały" jak zwijanie bandaża palcami stopy i toczenie stopą piłeczki kolczatki (takiej małej dla psiaków np) 🙂 Szczególnie w przypadku kostek te ostatnie robią cuda ale kolanka też to lubią 😉
Kto by nie lubił takich pieszczot..... 😉 😉 😉
agula napisał(a):
heja
z koszmaru jakiegoś.ale od początku...
lekarzem operatem okazał się młody człowiek któremu rok temu dałam do zrozumienia że jest
a. za młody
b. niedouczony
c. tępy
wiec jak mnie ujrzał od razu wyjechał że nie muszę się zgodzić na jego obecność na sali z młotkiem w reku.ale ja naiwna - zgodziłam się.
okazało się że znieczulenie w kręgosłup było za słabe bo czułam jak mnie obsmarowywał tym pomarańczowym świństwem więc dali mi tableteczki dodatkowe.operacja zamiast 20 minut trwała godzinę bo pan młotkowy nie mógł zlokalizować śrubki na dole która złośliwie wrosła się w kość a strzałka skutecznie ją zasłoniła....dodatkowo straciłam dużo krwi i rozrabiałam podczas snu-podobno gestykulowałam rekami wkładając je np w instrumenty do operacji.dodam że dzięki pani anestezjolog zamiast leżeć bez ruchu absolutnie unikając kręcenia głową po znieczuleniu w kręgosłup, ja barwnie i trzykrotnie malowałam pawie...
drugi dzień minął spokojnie ale ze względu na powyższe postanowili mnie wypisać dopiero dzisiaj.więc już w domciu jestem od godziny - głowa mi pęka i boli bardziej niż noga ale spiesze sie by Wam to opisać.
ps. pgb mam nadzieje że Cie nie zraziłam moją balladą...na odchodne lekarz młotkowy wyraził tylko nadzieje że nie podam go do sądu...
co do zaleceń:
mam clexane na 5 dni, antybiotyk augmentin i refastin.do tego oszczędny tryb do czasu zdjęcia szwów.po tych cięciach nie jestem w stanie postawic nogi i tak i tak
Później nic nie dziłało p/bólowo i z bólu wiłam się i kręciłam we wszystkie strony swiata. Efekt był taki, że zamiast doby leżałam płasko tydzień bo każde uniesienie głowy skutkowało...wiesz czym 😠
Teraz(wyciągali cały szrot) było 100 razy lepiej i bez takich "wartości dodanych" 🙂 Jednak za wcześnie się cieszyłam bo od przedwczoraj wieczorem znowu jadę na ketonalu forte i chyba i mnie łapie jakieś koszmarne zniechęcenie. Szwy mnie ciągną bo te poprzednie blizny mi wycieli i zszyli teraz na nowo. Małe to one nie są: z jednej strony kostki ok 6cm a z drugiej jakieś 12cm.
Aaa jeszcze ta ruchomość w stawie...wróciłam do początków 🙁 a taka byłam dumna ze swojej pracy...
biedna nóżka 🙁
LillaKorn napisał(a):
Marchewko i Jagno dzięki za słowa otuchy!
Mago69 nie daj się trudnościom dnia codziennego i tak masz wszystko z głowy - pozostaje Ci tylko działać jako NCD czyli Najważniejsze Centrum Dowodzenia! Synusiem się nie przejmuj daj mu czas na dorośnięcie -chłopaki tak mają, a córki są gotowe do obowiązków wcześniej. Pozdrawiam pa
teraz czekam z niecierpliwoscia na poneidzialkowa wizyte u chirurga, aby mi powiedzial, ze w koncu moge sie wykapac!!!rany...ilez mozna sie nie kapac?
ech...pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko!!
Korel, mnie ciagle boli kolano i w miejscu zlamania, pod koniec marca kontrola ciekawe czy szczelina sie zarosła chociaz troche, od wczoraj chodze na siłke:)czuje ze zyje, poszłam do pracy miesiaac temu...i nawet nie martwie sie noga bo teraz wiecej stresu dostarcza mi praca i iedźmowata przełozona. Takiej ***** drugiej nie znam, rozwazam złozenie wypowiedzenia bo wykonczy mnie psychiczni a złamanie nauczyło mnie, ze zdrowie jest najwazniejsze...🙁
Korel tak sie zastanawiam kiedy mi wyjmą złom, cos czuje ze po ślubie, bo niby jak będę klęczec ze swiezymi ranami i tanczyc bez gwozdzika:)
mago69 napisał(a):
dzieki LillaKorn za pocieszenie.Cie zko jednak tak przejsc nad tym do porzadku dziennego...od pol godziny czekam, czy ktos przyniesie mi moja kromke, bo swoje kolacje ,ktore im zrobilam, to juz zjedli...LillaKorn napisał(a):
Marchewko i Jagno dzięki za słowa otuchy!
Mago69 nie daj się trudnościom dnia codziennego i tak masz wszystko z głowy - pozostaje Ci tylko działać jako NCD czyli Najważniejsze Centrum Dowodzenia! Synusiem się nie przejmuj daj mu czas na dorośnięcie -chłopaki tak mają, a córki są gotowe do obowiązków wcześniej. Pozdrawiam pa
teraz czekam z niecierpliwoscia na poneidzialkowa wizyte u chirurga, aby mi powiedzial, ze w koncu moge sie wykapac!!!rany...ilez mozna sie nie kapac?
ech...pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko!!
albo może trzeba im wyłożyć teorię metodą łopatologii?
Co do kąpieli po takiej długiej przerwie..mmmmm....sama przyjemność
Trzymaj się mocno
pozdrowionka
anita napisał(a):
Korel, mnie ciagle boli kolano i w miejscu zlamania, pod koniec marca kontrola ciekawe czy szczelina sie zarosła chociaz troche, od wczoraj chodze na siłke:)czuje ze zyje, poszłam do pracy miesiaac temu...i nawet nie martwie sie noga bo teraz wiecej stresu dostarcza mi praca i iedźmowata przełozona. Takiej ***** drugiej nie znam, rozwazam złozenie wypowiedzenia bo wykonczy mnie psychiczni a złamanie nauczyło mnie, ze zdrowie jest najwazniejsze...🙁
Korel tak sie zastanawiam kiedy mi wyjmą złom, cos czuje ze po ślubie, bo niby jak będę klęczec ze swiezymi ranami i tanczyc bez gwozdzika:)
faktycznie z tym ślubem i świeżymi ranami to tak trochę...mało fajnie 🙁 Tym bardziej, że nie masz gwarancji, że nie będzie jakiś problemów "po". Oczywiście trzymam kciuki aby wszystko było ok ale wiesz...życie bywa przekorne.
A kiedy dokładnie masz ten ślub a kiedy planowane wyciąganie złomu?
blackpanther napisał(a):
mago69 obawiam się,że albo musisz zastrajkować i ogłosić głodówkę domową- Ty i tak nie jesz 😉 sorki- głupi żartmago69 napisał(a):
dzieki LillaKorn za pocieszenie.Cie zko jednak tak przejsc nad tym do porzadku dziennego...od pol godziny czekam, czy ktos przyniesie mi moja kromke, bo swoje kolacje ,ktore im zrobilam, to juz zjedli...LillaKorn napisał(a):
Marchewko i Jagno dzięki za słowa otuchy!
Mago69 nie daj się trudnościom dnia codziennego i tak masz wszystko z głowy - pozostaje Ci tylko działać jako NCD czyli Najważniejsze Centrum Dowodzenia! Synusiem się nie przejmuj daj mu czas na dorośnięcie -chłopaki tak mają, a córki są gotowe do obowiązków wcześniej. Pozdrawiam pa
teraz czekam z niecierpliwoscia na poneidzialkowa wizyte u chirurga, aby mi powiedzial, ze w koncu moge sie wykapac!!!rany...ilez mozna sie nie kapac?
ech...pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko!!
albo może trzeba im wyłożyć teorię metodą łopatologii?
Co do kąpieli po takiej długiej przerwie..mmmmm....sama przyjemność
Trzymaj się mocno
pozdrowionka
agula napisał(a):
heja
z koszmaru jakiegoś.ale od początku...
lekarzem operatem okazał się młody człowiek któremu rok temu dałam do zrozumienia że jest
a. za młody
b. niedouczony
c. tępy
wiec jak mnie ujrzał od razu wyjechał że nie muszę się zgodzić na jego obecność na sali z młotkiem w reku.ale ja naiwna - zgodziłam się.
okazało się że znieczulenie w kręgosłup było za słabe bo czułam jak mnie obsmarowywał tym pomarańczowym świństwem więc dali mi tableteczki dodatkowe.operacja zamiast 20 minut trwała godzinę bo pan młotkowy nie mógł zlokalizować śrubki na dole która złośliwie wrosła się w kość a strzałka skutecznie ją zasłoniła....dodatkowo straciłam dużo krwi i rozrabiałam podczas snu-podobno gestykulowałam rekami wkładając je np w instrumenty do operacji.dodam że dzięki pani anestezjolog zamiast leżeć bez ruchu absolutnie unikając kręcenia głową po znieczuleniu w kręgosłup, ja barwnie i trzykrotnie malowałam pawie...
drugi dzień minął spokojnie ale ze względu na powyższe postanowili mnie wypisać dopiero dzisiaj.więc już w domciu jestem od godziny - głowa mi pęka i boli bardziej niż noga ale spiesze sie by Wam to opisać.
ps. pgb mam nadzieje że Cie nie zraziłam moją balladą...na odchodne lekarz młotkowy wyraził tylko nadzieje że nie podam go do sądu...
co do zaleceń:
mam clexane na 5 dni, antybiotyk augmentin i refastin.do tego oszczędny tryb do czasu zdjęcia szwów.po tych cięciach nie jestem w stanie postawic nogi i tak i tak
blackpanther napisał(a):
anitaanita napisał(a):
Korel, mnie ciagle boli kolano i w miejscu zlamania, pod koniec marca kontrola ciekawe czy szczelina sie zarosła chociaz troche, od wczoraj chodze na siłke:)czuje ze zyje, poszłam do pracy miesiaac temu...i nawet nie martwie sie noga bo teraz wiecej stresu dostarcza mi praca i iedźmowata przełozona. Takiej ***** drugiej nie znam, rozwazam złozenie wypowiedzenia bo wykonczy mnie psychiczni a złamanie nauczyło mnie, ze zdrowie jest najwazniejsze...🙁
Korel tak sie zastanawiam kiedy mi wyjmą złom, cos czuje ze po ślubie, bo niby jak będę klęczec ze swiezymi ranami i tanczyc bez gwozdzika:)
faktycznie z tym ślubem i świeżymi ranami to tak trochę...mało fajnie 🙁 Tym bardziej, że nie masz gwarancji, że nie będzie jakiś problemów "po". Oczywiście trzymam kciuki aby wszystko było ok ale wiesz...życie bywa przekorne.
A kiedy dokładnie masz ten ślub a kiedy planowane wyciąganie złomu?
blackpanther ty tez jestes z wrocławia?🙂
korel napisał(a):
Agula !!! Ty żyjesz ?!!! 🙂🙂🙂agula napisał(a):
heja
z koszmaru jakiegoś.ale od początku...
lekarzem operatem okazał się młody człowiek któremu rok temu dałam do zrozumienia że jest
a. za młody
b. niedouczony
c. tępy
wiec jak mnie ujrzał od razu wyjechał że nie muszę się zgodzić na jego obecność na sali z młotkiem w reku.ale ja naiwna - zgodziłam się.
okazało się że znieczulenie w kręgosłup było za słabe bo czułam jak mnie obsmarowywał tym pomarańczowym świństwem więc dali mi tableteczki dodatkowe.operacja zamiast 20 minut trwała godzinę bo pan młotkowy nie mógł zlokalizować śrubki na dole która złośliwie wrosła się w kość a strzałka skutecznie ją zasłoniła....dodatkowo straciłam dużo krwi i rozrabiałam podczas snu-podobno gestykulowałam rekami wkładając je np w instrumenty do operacji.dodam że dzięki pani anestezjolog zamiast leżeć bez ruchu absolutnie unikając kręcenia głową po znieczuleniu w kręgosłup, ja barwnie i trzykrotnie malowałam pawie...
drugi dzień minął spokojnie ale ze względu na powyższe postanowili mnie wypisać dopiero dzisiaj.więc już w domciu jestem od godziny - głowa mi pęka i boli bardziej niż noga ale spiesze sie by Wam to opisać.
ps. pgb mam nadzieje że Cie nie zraziłam moją balladą...na odchodne lekarz młotkowy wyraził tylko nadzieje że nie podam go do sądu...
co do zaleceń:
mam clexane na 5 dni, antybiotyk augmentin i refastin.do tego oszczędny tryb do czasu zdjęcia szwów.po tych cięciach nie jestem w stanie postawic nogi i tak i tak
anita napisał(a):
Żyje a wraz z nią jej nieocenione poczucie humoru:)Agula mnie dynamizowali młodzi lekarze, ale milo wspominam, przynajmniej sie starali:)moze z czasem naucza sie ladniej szyc;/, ale tragedii nie ma.korel napisał(a):
Agula !!! Ty żyjesz ?!!! 🙂🙂🙂agula napisał(a):
heja
z koszmaru jakiegoś.ale od początku...
lekarzem operatem okazał się młody człowiek któremu rok temu dałam do zrozumienia że jest
a. za młody
b. niedouczony
c. tępy
wiec jak mnie ujrzał od razu wyjechał że nie muszę się zgodzić na jego obecność na sali z młotkiem w reku.ale ja naiwna - zgodziłam się.
okazało się że znieczulenie w kręgosłup było za słabe bo czułam jak mnie obsmarowywał tym pomarańczowym świństwem więc dali mi tableteczki dodatkowe.operacja zamiast 20 minut trwała godzinę bo pan młotkowy nie mógł zlokalizować śrubki na dole która złośliwie wrosła się w kość a strzałka skutecznie ją zasłoniła....dodatkowo straciłam dużo krwi i rozrabiałam podczas snu-podobno gestykulowałam rekami wkładając je np w instrumenty do operacji.dodam że dzięki pani anestezjolog zamiast leżeć bez ruchu absolutnie unikając kręcenia głową po znieczuleniu w kręgosłup, ja barwnie i trzykrotnie malowałam pawie...
drugi dzień minął spokojnie ale ze względu na powyższe postanowili mnie wypisać dopiero dzisiaj.więc już w domciu jestem od godziny - głowa mi pęka i boli bardziej niż noga ale spiesze sie by Wam to opisać.
ps. pgb mam nadzieje że Cie nie zraziłam moją balladą...na odchodne lekarz młotkowy wyraził tylko nadzieje że nie podam go do sądu...
co do zaleceń:
mam clexane na 5 dni, antybiotyk augmentin i refastin.do tego oszczędny tryb do czasu zdjęcia szwów.po tych cięciach nie jestem w stanie postawic nogi i tak i tak
LillaKorn napisał(a):
Cynamonie! Choć wiem, że Twoje złamanie to inny przypadek (moje- złamana piszczel ok. 5 cm nad kostką o strzałce ni wspomnę, bo to podobno pikuś) powiedz ile czasu chodziłaś z kulami po zdjęciu gipsu i ile czasu w sumie (w gipsie udowym i w gipsie do kolana ) byłaś zakuta w gipsię? Pozdrowionka
Gips zdjęłam 28 stycznia, no i 6 tygodni po zdjęciu mogę chodzić bez kul, ale kuleję 🙁 Ruchomość w stawie kolanowym jakieś 90 stopni.
korel napisał(a):
anita napisał(a):
korel napisał(a):
Agula !!! Ty żyjesz ?!!! 🙂🙂🙂
Żyje a wraz z nią jej nieocenione poczucie humoru:)Agula mnie dynamizowali młodzi lekarze, ale milo wspominam, przynajmniej sie starali:)moze z czasem naucza sie ladniej szyc;/, ale tragedii nie ma.
Następnym razem niech Ci ranę obrzucą overlockiem 🙂 wyjdzie równiej.
albo jakis ładny hafcik:)
anita napisał(a):
albo jakis ładny hafcik:)korel napisał(a):
Następnym razem niech Ci ranę obrzucą overlockiem 🙂 wyjdzie równiej.anita napisał(a):
Żyje a wraz z nią jej nieocenione poczucie humoru:)Agula mnie dynamizowali młodzi lekarze, ale milo wspominam, przynajmniej sie starali:)moze z czasem naucza sie ladniej szyc;/, ale tragedii nie ma.
żyję żyję ale czuję się jak po niezłych turbulencjach ale nózia grzeczna-sina gorąca ale nie boli i już dzięki drobnym ćwiczeniom zginam kolano 🙂
blackpanther napisał(a):
korelkorel napisał(a):
Jak dobrze pójdzie, to jeszcze przed urodzeniem Żelazanego Alfreda zobaczysz co zezna Agula. Ona chyba już urodziła swojego gwoździa, no i może pokaże jakąś fotkę ze swoimi szwami 🙂pgb1979 napisał(a):
Witajcie staruchy 😉
Będzie cesarka, nie zamierzam skakac z 2. piętra. Prawdopodobnie 11.03 to mój dzień, wtedy narodzi się... Żelazny Alfred - bo tak nazwałem mojego gwoździka 😉
Pamiętaj, żeby tym razem zabrać ze sobą zestaw śrubokrętów 😉 Może też jakieś imadło i kleszcze ... 🙂 No i siekierkę, jakby gwoździa nie dało się wyciągnąć z nogi 🙂
Słyszałem, że ze względu na kryzys takie operacje robią teraz bez znieczulenia ... 😉
strasz ich bardziej to zostawią sobie metal na amen 🙂 ...i dla innych nie będzie 😉 😉 😉
ja słyszałam tylko o braku leków wybudzających 😉 więc ewentualnie dłuuuugi sen 😉
W Zakopanem po prostu straszą pacjentów żeby ich wybudzić. Inna metoda na oddziale kobiecym i inna na męskim. Kobitkom po operacji mówią że je zaszyli całkowicie 😉 a facetom że ich amputowali totalnie 😉
Wyobrażasz sobie ten wrzask pacjentów przy przebudzeniu 🙂
anita napisał(a):
korel napisał(a):
anita napisał(a):
Żyje a wraz z nią jej nieocenione poczucie humoru:)Agula mnie dynamizowali młodzi lekarze, ale milo wspominam, przynajmniej sie starali:)moze z czasem naucza sie ladniej szyc;/, ale tragedii nie ma.
Następnym razem niech Ci ranę obrzucą overlockiem 🙂 wyjdzie równiej.
albo jakis ładny hafcik:)
W Zakopcu wyszywają parzenice 😉
anita napisał(a):
18 lipiec ślub, wstepnie lekarz cos mówil o wiośnie ale jak widac na zdjeciach szczeline miałam fest wiec zanim sie zarosnie to troche wody upłynie:) wiec tak mysle ze pewnie po ślubie jak juz, zreszta wszysrtko sie wyjasni pod koniec marca mam nadzieje, ze po wyciagnieciu złomu bedzie wszystko ok, bo nie zniese tego dłużej;) 😛blackpanther napisał(a):
anitaanita napisał(a):
Korel, mnie ciagle boli kolano i w miejscu zlamania, pod koniec marca kontrola ciekawe czy szczelina sie zarosła chociaz troche, od wczoraj chodze na siłke:)czuje ze zyje, poszłam do pracy miesiaac temu...i nawet nie martwie sie noga bo teraz wiecej stresu dostarcza mi praca i iedźmowata przełozona. Takiej ***** drugiej nie znam, rozwazam złozenie wypowiedzenia bo wykonczy mnie psychiczni a złamanie nauczyło mnie, ze zdrowie jest najwazniejsze...🙁
Korel tak sie zastanawiam kiedy mi wyjmą złom, cos czuje ze po ślubie, bo niby jak będę klęczec ze swiezymi ranami i tanczyc bez gwozdzika:)
faktycznie z tym ślubem i świeżymi ranami to tak trochę...mało fajnie 🙁 Tym bardziej, że nie masz gwarancji, że nie będzie jakiś problemów "po". Oczywiście trzymam kciuki aby wszystko było ok ale wiesz...życie bywa przekorne.
A kiedy dokładnie masz ten ślub a kiedy planowane wyciąganie złomu?
blackpanther ty tez jestes z wrocławia?🙂
Mnie ciągle ten złom utrzymuje w pionie. Zanim taka szczelina się zaleje, upłynie sporo... kostniny 😠
Ślub z żelastwem przeżyjesz, bo jeśli tam Ci się jeszcze nie zalało, to bez żelastwa będzie krucho ... dosłownie 🙂 Lepiej przeczekać, poradzisz sobie 🙂🙂🙂
Jak nie, jak tak 🙂
anita napisał(a):
a co to??ja nieznaju
A portki to spodnie tyle że pochodzące ze wsi 🙂
cynamon napisał(a):
Dokładnie 3 miesiące ( w tygodniach 13 tyg.) Cały czas gips udowy po samą pachwinę. Najpierw 5 tygodni zwykły biały, ciężki, a w niego wgipsowana klamra zapietowa od wyciągu, żeby kość na maksa rozciągnąć (ratowali staw kolanowy w ten sposób). Później 8 tygodni żywiczny lekki, nieco lepiej ale nie aż tak znacząco.LillaKorn napisał(a):
Cynamonie! Choć wiem, że Twoje złamanie to inny przypadek (moje- złamana piszczel ok. 5 cm nad kostką o strzałce ni wspomnę, bo to podobno pikuś) powiedz ile czasu chodziłaś z kulami po zdjęciu gipsu i ile czasu w sumie (w gipsie udowym i w gipsie do kolana ) byłaś zakuta w gipsię? Pozdrowionka
Gips zdjęłam 28 stycznia, no i 6 tygodni po zdjęciu mogę chodzić bez kul, ale kuleję 🙁 Ruchomość w stawie kolanowym jakieś 90 stopni.
agula napisał(a):
tylko nie hafcik...pawie podobno to zły omen 🙂anita napisał(a):
albo jakis ładny hafcik:)korel napisał(a):
Następnym razem niech Ci ranę obrzucą overlockiem 🙂 wyjdzie równiej.
żyję żyję ale czuję się jak po niezłych turbulencjach ale nózia grzeczna-sina gorąca ale nie boli i już dzięki drobnym ćwiczeniom zginam kolano 🙂
korel napisał(a):
Parzenice to takie hafty (mowa o tych krawieckich haftach) na góralskich portkach.anita napisał(a):
a co to??ja nieznaju
A portki to spodnie tyle że pochodzące ze wsi 🙂
cynamon napisał(a):
Dokładnie 3 miesiące ( w tygodniach 13 tyg.) Cały czas gips udowy po samą pachwinę. Najpierw 5 tygodni zwykły biały, ciężki, a w niego wgipsowana klamra zapietowa od wyciągu, żeby kość na maksa rozciągnąć (ratowali staw kolanowy w ten sposób). Później 8 tygodni żywiczny lekki, nieco lepiej ale nie aż tak znacząco.LillaKorn napisał(a):
Cynamonie! Choć wiem, że Twoje złamanie to inny przypadek (moje- złamana piszczel ok. 5 cm nad kostką o strzałce ni wspomnę, bo to podobno pikuś) powiedz ile czasu chodziłaś z kulami po zdjęciu gipsu i ile czasu w sumie (w gipsie udowym i w gipsie do kolana ) byłaś zakuta w gipsię? Pozdrowionka
Gips zdjęłam 28 stycznia, no i 6 tygodni po zdjęciu mogę chodzić bez kul, ale kuleję 🙁 Ruchomość w stawie kolanowym jakieś 90 stopni.
korel napisał(a):
Zuch kobitka 🙂agula napisał(a):
tylko nie hafcik...pawie podobno to zły omen 🙂anita napisał(a):
albo jakis ładny hafcik:)
żyję żyję ale czuję się jak po niezłych turbulencjach ale nózia grzeczna-sina gorąca ale nie boli i już dzięki drobnym ćwiczeniom zginam kolano 🙂
korel napisał(a):
Ja kuleję już w sumie rok i miesiąc od wypadku, takie przypadłości jak nasze kuruje się wiele miesięcy i tylko rehabilitacja może przywrócić sprawnośćcynamon napisał(a):
Dokładnie 3 miesiące ( w tygodniach 13 tyg.) Cały czas gips udowy po samą pachwinę. Najpierw 5 tygodni zwykły biały, ciężki, a w niego wgipsowana klamra zapietowa od wyciągu, żeby kość na maksa rozciągnąć (ratowali staw kolanowy w ten sposób). Później 8 tygodni żywiczny lekki, nieco lepiej ale nie aż tak znacząco.LillaKorn napisał(a):
Cynamonie! Choć wiem, że Twoje złamanie to inny przypadek (moje- złamana piszczel ok. 5 cm nad kostką o strzałce ni wspomnę, bo to podobno pikuś) powiedz ile czasu chodziłaś z kulami po zdjęciu gipsu i ile czasu w sumie (w gipsie udowym i w gipsie do kolana ) byłaś zakuta w gipsię? Pozdrowionka
Gips zdjęłam 28 stycznia, no i 6 tygodni po zdjęciu mogę chodzić bez kul, ale kuleję 🙁 Ruchomość w stawie kolanowym jakieś 90 stopni.