Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 977 z 977

Aurora

alawpr napisał(a):

prazynka napisał(a):

alawpr napisał(a):

Okaże sie ,ze gips to pikus w porównaniu ze stawem skokowym jak go trzeba będzie rozruszac ;-(

mam mieszane uczucia, bo u mnie te intensywniejsze manipulacje obróciły się przeciw mnie i jednak preferuję wolniejsze tempo a mniejszy ból

U mnie czeste cwiczenia ,bez bólu zadziałały bardzo dobrze.Rehabilitant sie smiał ,że musze by bardzo zawzieta ,bo widac ,ze cwicze w domu często.Ale ze stawem skokowym tak łatwo pewnie nie bedzie ;-(. Ja palce w nodze w gipsie mam bardzo dobrze zozcwiczone ,macham nimi nawet na boki.Do góry podnosze je lepiej niz w zdrowej. Ale co ma byc to bedzie.

Wszyscy mi na rehabilitacji zawsze powtarzali, że lepiej ćwiczyć krócej, a częściej. To podobno daje najlepsze efekty.

alawpr
No i własnie mój czas na cwiczenia. Lecę jak szalona na łózio cwiczyc 😉
Aurora

alawpr napisał(a):

Aurora napisał(a):

prazynka napisał(a):

rozwiń proszę temat

Kupiłam w aptece plastry - pastę borowinową, którymi przez 15 dni się obkładałam (macza się je najpierw w ciepłej wodzie - ok 40 stopni - przez 15 minut), to mi bardzo dużo pomogło, jeśli chodzi o ból i ruchomość stawu i stopy. Od wczoraj znów zaczęłam tę kurację. A tu jest link o borowinie:
link zewnętrzny zablokowany
To ja je sobie kupię już! wysle męża do apteki.Będę miała na zaś.....
Będzie to wszystko kosztować około 33 zł (1 pudełko za ok. 11 zł zawiera 5 plastrów, a potrzeba 15 plastrów), nie jest kłopotliwe, a pomaga. Siedzisz sobie z takim okładzikiem, sama przyjemność ...
Aurora

prazynka napisał(a):

alawpr napisał(a):

Prazynko, zaraz bedziesz miała wizyte u lekarza,i jakies mam przeczucie ,ze on cię doprowadzi do stanu fantastycznego.😉

Oby Alawpr, oby, bo nawet silny ból jest niczym gdy to, czego pragniesz na świecie to sen a taka noga nie pozwala Ci zmrużyć oka, to jak na przesłuchaniu, gdy trzymają ludzi kilkanaście godzin bez snu i żarówa prosto w oczy, a nawet gorsze, bo to ciepło i pozycja horyzontalna, cisza i ciemność sprzyjają odpływaniu do świata Morfeusza i jeszcze bardziej męczy 🙁

Szczerze współczuję tych męczarni...

prazynka

alawpr napisał(a):

Aurora napisał(a):

prazynka napisał(a):

rozwiń proszę temat

Kupiłam w aptece plastry - pastę borowinową, którymi przez 15 dni się obkładałam (macza się je najpierw w ciepłej wodzie - ok 40 stopni - przez 15 minut), to mi bardzo dużo pomogło, jeśli chodzi o ból i ruchomość stawu i stopy. Od wczoraj znów zaczęłam tę kurację. A tu jest link o borowinie:
link zewnętrzny zablokowany
To ja je sobie kupię już! wysle męża do apteki.Będę miała na zaś.....
Też się zaopatrzę
prazynka

alawpr napisał(a):

prazynka napisał(a):

alawpr napisał(a):

Prazynko, zaraz bedziesz miała wizyte u lekarza,i jakies mam przeczucie ,ze on cię doprowadzi do stanu fantastycznego.😉

Oby Alawpr, oby, bo nawet silny ból jest niczym gdy to, czego pragniesz na świecie to sen a taka noga nie pozwala Ci zmrużyć oka, to jak na przesłuchaniu, gdy trzymają ludzi kilkanaście godzin bez snu i żarówa prosto w oczy, a nawet gorsze, bo to ciepło i pozycja horyzontalna, cisza i ciemność sprzyjają odpływaniu do świata Morfeusza i jeszcze bardziej męczy 🙁

Uwazam ,że ta wizyta moze byc przełamem w twych zmaganiach.To bardzo dobry specjalista .Polecany na róznych forach 😉

Dzięki za dobre słowo, bo już zdołowałam się do podziemi

zabka

prazynka napisał(a):

alawpr napisał(a):

Prazynko ,jak dzisiejsza noc?

Lepiej nie mówić, wzięłam pół tabl bo i tak byłam śpiąca, nie mogłam zasnąć, wzięłam kolejne pół i czekałam na sen a ta skubana noga no tak wariowała jak rzadko, masowałam ją, chodziłam, nawet siedząc nie miałam spokoju 🙁 i nie wiem jak długo to potrwa ale czuję, że już wariuję bo nadzieja umiera ostatnia a moja zdechła już dawno temu 🙁. W środku nocy jakoś trochę było spokoju a nad ranem znów, jestem nieprzytomna, udało mi się zdrzemnąć na półtorej godziny w ciągu dnia ale już drżę na myśl o wieczorze i nocy. Wczoraj miałam tą rehabilitację i brałam kalcytoninę, już mnie tak nie trzepie jak wcześniej, to był ostatni zastrzyk, leki na krążenie biorę kilka tygodni, chodzę, a i tak mi ta noga wariuje, jestem taka bezsilna 🙁 zaczynam myśleć aby się spić, może na nietrzeźwo da mi ta franca spokój

Opij ją Prazynko! Jeszcze trochę ,może Profesory z Krakowa Ci pomogą,

prazynka

Aurora napisał(a):

Będzie to wszystko kosztować około 33 zł (1 pudełko za ok. 11 zł zawiera 5 plastrów, a potrzeba 15 plastrów), nie jest kłopotliwe, a pomaga. Siedzisz sobie z takim okładzikiem, sama przyjemność ...

15 na ile okładów, raz?

alawpr

prazynka napisał(a):

Aurora napisał(a):

Będzie to wszystko kosztować około 33 zł (1 pudełko za ok. 11 zł zawiera 5 plastrów, a potrzeba 15 plastrów), nie jest kłopotliwe, a pomaga. Siedzisz sobie z takim okładzikiem, sama przyjemność ...

15 na ile okładów, raz?

Aurora napisała ,ze przez 15 dni sie nimi okładała ,więc jeden dziennie 😉

alawpr
Moje drogie ,jakies lumbago w kręgosłupie spacyfikowało mi przyjaciółkę ;-( Cos dzwignęła i juz tak została w pozycji chińskiego dzień dobry!! Własnie jest w szpitalu!! Chyba sie zaszyje w domu ,bo moze jakiegos diabelnego pecha przynoszę ludziom??
prazynka

alawpr napisał(a):

Moje drogie ,jakies lumbago w kręgosłupie spacyfikowało mi przyjaciółkę ;-( Cos dzwignęła i juz tak została w pozycji chińskiego dzień dobry!! Własnie jest w szpitalu!! Chyba sie zaszyje w domu ,bo moze jakiegos diabelnego pecha przynoszę ludziom??

Nie daj się zwariować 🙂

marchewka

Aurora napisał(a):

Kasiek, dlaczego tak brutalnie, czyż nie powinno się ćwczyć do granicy bólu? Kiedyś słyszałam w TV, że rehabilitacja nie powinna boleć...

u mnie też do granicy bólu, ale mój skokowy też przekraczał tę granicę...to samemu trzeba kontrolować

alawpr
Marchewko jak twoja nózia,przyjazna czy zbuntowana?
alawpr
Prazynko jak samopoczucie twojej złosnicy?
marchewka

alawpr napisał(a):

Aurora napisał(a):

alawpr napisał(a):

Ja własnie o tym pomyślałam co ty. Czytalam bardzo duży artykuł na ten temat.Rehabilitacja do granicy bólu.Dobrze ,że ci w szpitalu tak robią ,bo inaczej gatki pełne.

Ja po swoim przypadku mogę jedynie powiedzieć, że więcej dały u mnie małe kroczki niż pójście na całość (na początku popełniłam ten błąd co przypłaciłam wielkim bólem), potem rehabilitantka mnie uświadomiła, że mniejsze ruchy więcej rozciągają staw niż takie wykonywane na maksa. I u mnie się to potwierdziło. Ale każdy ma inaczej, inne metody i sposoby...

U mnie nastawiono sie na intensywnośc ,często do granic bólu.I zebralam tego efekty.Jest gitara z kolanowym.A przypominam że kolano było w gipsie prawie 5 miesiecy.Teraz mam 120 stopni i mój rehabilitant bardzo głaszcze mnie po główce 😉

a czy Wam szanownym zwycięzcom z kolanem wszystko wróciło do stanu sprzed unieruchomienia? bo ja mam zgięcie i wyprost, nawet są lepsze niz w zdrowej nodze, ale za to mi strzyka niemilosiernie i rzepka lata, ma ktoś tak?

witch

marchewka napisał(a):

witam, dopiero dotarłam do domu. dziś oficjalnie zakończyłam leczenie, dostalam kwit. noga jest zrośnięta i przebudowana. na moje pytania o szczelinę i dziurki doktor się bardzo smiał. wszystko jest bardzo dobrze. dostałam jeszcze seta rehabilitacji na wzmocnienie nogi i cóż, koniec. mogę robic co chcę, obciążać, dawać jej w kość. podobno różnica sprzed operacji i teraz jest ogromna. wyjęcie blach i pełen nacisk zrobiły wielka robotę. teraz moge tylko dziękować doktorowi za leczenie i Bogu za wyleczenie 😉 i Wam za wsparcie w walce;-)

Następna osoba, która już może powiedzieć, że wróciła do nowego (starego) trybu życia. Żyj pełnią życia ale bądź ostrożniejsza na stokach, niech już żadne złamanie nie będzie powodem "odizolowania" od tego co lubisz. Trzymaj się i uważaj na siebie.

andzi

mirekn napisał(a):

andzi właśnie zobaczyłem sobie twoje zdjęcie zatytułowane " 3 miesiące po operacji 25.05.10" i nasunęło mi się pytanie nie miałaś jakiś problemów z gojeniem się rany ?

lekarze twierdzą że goi się rewelacyjnie a zdjęcie rany robiłam wczoraj i nie wiem co myśleć

olagda

Witam wszystkich! Wspólczuję nowym połamńcom!

..meeg..-oj ile ja wczoraj się nachodziłam! Co prawda jeszcze kuśtykam z kulami (jedynie w domu bez), co by do 1 wrzesnia byc sprawną jak najbardziej. Ale już po południu noga jak balon-nie boli, ale spuchnieta.(ciekawe kiedy to przejdzie). Co do przeżyc połamańca-to by chyba książkę napisał człowiek. Mnie w pierwszym dniu w szpitalu, zaraz po założeniu gipsu pielęgniarka wiozła z rtg. Poprosiłam,żeby zatrzymała się przy automacie z napojami-jak mnie popchnęła na tym wózku, to tą złamaną, wyciągniętą kończyną uderzyłam prosto w ten automat. Moje przemyślenia sa takie-WSZYSCY PRACUJĄCY NA ODDZIAŁACH ORTOPEDYCZNYCH powinni miec kiedyś coś złamane-NAJLEPIEJ NOGI. Może wtedy odczuwaliby choc minimalne zrozumienie.

ally...dzwoniłam do pracy i okazało sie, że nie muszę miec zaświadczenia od lekarza medycyny pracy-wystarczy zaświadczenie o zdolności do pracy od ortopedy prowadzącego. (koleżanka tez tak miała).