Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 342 z 977
Dobrodziej napisał(a):
EEE TAM Wcale ładnie ustępuje pod nożem do tapet. A jeszcze łatwiej się go po prostu odwija, tylko trzeba dobrze zacząckorel napisał(a):
Znowu mam plastikowy. Rzeczywiście też nie słyszałem o przypadku żeby ktoś sam sobie go rozciął. Zdolna jesteś 🙂ojacie napisał(a):
Plastikowy masz? Miałam to kiedyś na skręconą nogę i fajny jest, ale chirurg się dziwił, że jestem pierwszą osobą której udało się go rozwalić 🙂
Generalnie nie ma szans tego złamać i przeciąć w warunkach domowych. Rozcinają to piła tarczową oscylacyjną.
Dobrodziej napisał(a):
A byłeś już po tej amputacji u lekarza? Jak zareagował?
jade za tydzien w czwartek.moze juz go nie bede miał bo mija 4 miesiace jak mam gips.wiec zobaczymy co powie
Dobrodziej napisał(a):
DWUNASTY TYDZIEŃ GIPSA !!! Dziś mija. Gonię Lillę.
I Vtx-a!!!!!!
80% mojej wiedzy ortopedycznej pochodzi z tego wątku. Kości udowe są grubsze i otoczone mięśniami. Lepiej ukrwione niż piszczelowe / a tutaj piszczelowcy głównie goszczą / zatem i rehabilitacja powinna byc szybsza.
Żeby chodzic kości nie muszą byc zrośnięte. Tyle wiemy a cała reszta zależy od rodzaju urazu, zastosowanej techniki zespolenia a przede wszystkim od jakości wykonanego zabiegu. Czynniki powyższe są rzecz jasna u każdego inne.
Opisz się szczegółowiej to ktoś Ci na pewno coś mądrego tu doradzi. Jak wspomniałem czerpię swą wiedzę od innych i w porównaniu z nimi to ja tu jestem ogromnym dyletantem.
kasiunia171185 napisał(a):
A czy te druty beda wyciagane czy zostaja do konca zycia?Nie opisze szczegolowo bo to nie o mnie chodzi dobrodzieju..;-)I dziekuje
mysle ze do roku będą wyciągniete.zalezy od zrostu.
wiolka87 napisał(a):
hej trafiłam na to forum przez przypadek i dowiedziałam sie wiele ciekawych rzeczy, zlamana nóżke mam już 14 m-cy najpierw mialam 7 m-cy stabilizator zewnetrzny potem przeszczep kości i gps, i o dziwo zaczeło sie zrastać lecz stanęło w miejscu gipsik mam już 5 m-cy od 2 m-cy nie widać żadnej poprawy , kierują mnie na następna operacje tym razem gwóźć śrudszpikowy ale mam nadzieje ze nóżka sie zrośnie i nie beda mnie kroić po raz 3
Ja również współczuję... To przerażające, co piszesZ. Takie wieści mrożą mi krew w żyłach... Do tej pory moim postrachem na zbytni optymizm był Korel, no i przypadek Lili też mobilizował do pokory i umiarkowanego optymizmu. A teraz jeszcze coś takiego!! Mam stabilizator zewnętrzny od 6,5 miesiąca, kolejna ocena zrostu 3 sierpnia; do tej pory szału nie było, chociaż ortopeda oczami wyobraźni coś tam dobrego widział, podobno... Chodzę prawie normalnie i nie wyobrażam sobie, że miano by mnie zdegradować do gipsu i to na pięć!! miesięcy!!! Mam gipsofobię. Miałam gips przez trzy dni, czułam sie jakbym cała była w nim zamknięta i po operacji ważne było dla mnie tylko to, czy bede potrzebować gipsu czy nie... Brrr. Jeszcze raz wyrazy współczucia i POWODZENIA w dalszym zroście!!!
Polamana Kaska napisał(a):
Hej Adamku123 🙂adamek123 napisał(a):
witam ja z pytaniem czy ktos mial aparat lizarowa . mam polamane kosci w maju 29 mialem wypadek kosc szczalkowa i piszczelowa zlamana jak dluko sie goi takie zlamanie
Szczęśliwie nie mam tego aparatu, ale mój orto- jest specjalistą od tej metody. Pewnie wiesz, że aparat ten zakłada się przy wydłużaniu/skracaniu kości lub przy powikłaniach pourazowych...
LillaKorn napisał(a):
A skąd mnie to wiedzieć Dobrodzieju Kochany! Wzięli, wrzucili do karetki potem na łożko i zrobili co uważali. Myślę, że poprostu trafiliśmy do różnych szkół gipsowania. Po założeniu gipsu miałam od razu po całości rozcięcie z przodu piłą tarczową. Było to przydatne w pierwszej dobie, bo jak zaczęło mnie rąbać to lekarz po obchodzie zadecydował o lekkim rozsunięciu gipsu z pomocą tej szpary i od razu była poprawa. Potem po 4 tygodniach gipsu dodatkowo zawinięto opaski z gipsu i owo rozcięcie zostało zasłonięte. Co do spania to ja w ciężkim gipsie mogłam spać jedynie na plecach i praktycznie przez 2 m-ce spalam jedynie 2-3 godziny. Potem ze spaniem było lepiej w lekkim gipse. Praktycznie po jego zdjęciu dopiero teraz to wszystko odsypiam. Mimo wszystko najgorzej znosiłam uwięzienie w domu w 2 pierwszych miesiącach gipsu nr 1. To mentalnie było nie do wytrzymania!Dobrodziej napisał(a):
Lilla, a czemu Ty miałaś w tym pierwszym WIELKIM GIPSIE tak wygiętą nogę? Bo jak patrzyłem na zdjęcie to mi się wydaje, że ona nie była wyprostowana.
Ja w gipsie numer 1 miałem nogę prostą i pomijając jego gabaryty to było ok. w gipsie numer 2 dogtor nogę mi zgiął właśnie tak trochę i awaria jest. Nie mogę stąpac pewnie stawac, ani wygodnie usiąśc. Leżenie tylko bokiem wchodzi w rachubę.
Przed chwilą zebrałem od rodziny, że cały czas wku...wiony chodzę. A ja już normalnie nie mogę wytrzymac. Porażka psiakrew.
vtx napisał(a):
Moje dwa gipsy noga w kolanie też lekko zgięta od początku czyli 16 tyg.C.D.N.
16 tyg...BRRRRR...!!!!
justeena napisał(a):
vtx napisał(a):
Moje dwa gipsy noga w kolanie też lekko zgięta od początku czyli 16 tyg.C.D.N.
16 tyg...BRRRRR...!!!!
W wysokim 3x BRRRRRRRR!!!!!!!!!!!
No tak... pesymistycznie się zrobiło. A mam takie pytanko do was, może i naiwne, ale tak się zastanawiam, jak to jest. Mianowicie do tej pory bywałem u lekarza ortopedy tak jak przykazano mi w szpitalu w takiej przychodni przyszpitalnej, darmowej. Następną wizytę tam mam wyznaczoną na 13 sierpnia. Czytałem że większośc z was konsultowała swoje przypadki u dwóch lekarzy, więc wymyśliłem sobie, że pójdę prywatnie do ordynatora ortopedii owego szpitala.
No i teraz się zastanawiam co będzie jak tenże ordynator wyda inna opinię, zastosuje inne leczenie czy cóś. Mam nie wracac do tej pierwszej przychodni? Są tam moje papiery dotyczące przebiegu choroby, one będą potrzebne przecież do odszkodowania. Tam mi wypisują zwolnienie z pracy itp. Jak to rozwiązywałyście - liście ? Bo tu utknąłem.
Oczywiście chcę iśc prywatnie z dwóch powodów. Pierwszy - grzech zaniechania, drugi - wyżebrac zgodę na skrócenie chocby gipsa, bo naskórek mi się w środku przesypuje.
LillaKorn napisał(a):
justeena napisał(a):
vtx napisał(a):
Moje dwa gipsy noga w kolanie też lekko zgięta od początku czyli 16 tyg.C.D.N.
16 tyg...BRRRRR...!!!!
W wysokim 3x BRRRRRRRR!!!!!!!!!!!
A wizyta u ortopedy za 2 tyg. będzie nowy rekord 18 tyg. w DŁUGIM gipsiku
vtx napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
justeena napisał(a):
16 tyg...BRRRRR...!!!!
W wysokim 3x BRRRRRRRR!!!!!!!!!!!
A wizyta u ortopedy za 2 tyg. będzie nowy rekord 18 tyg. w DŁUGIM gipsiku
Brrrrrrrrr!!!!!!!!!
LillaKorn napisał(a):
Brrrrrrrrr!!!!!!!!!vtx napisał(a):
A wizyta u ortopedy za 2 tyg. będzie nowy rekord 18 tyg. w DŁUGIM gipsikuLillaKorn napisał(a):
W wysokim 3x BRRRRRRRR!!!!!!!!!!!
Ja dopiero 4 tydzień w długim gipsie:( a już mam serdecznie dość......
Jak będzie u mnie 10 tydzień to chyba już wszyscy w domku ześwirujemy;))
Dobrodziej napisał(a):
No tak... pesymistycznie się zrobiło. A mam takie pytanko do was, może i naiwne, ale tak się zastanawiam, jak to jest. Mianowicie do tej pory bywałem u lekarza ortopedy tak jak przykazano mi w szpitalu w takiej przychodni przyszpitalnej, darmowej. Następną wizytę tam mam wyznaczoną na 13 sierpnia. Czytałem że większośc z was konsultowała swoje przypadki u dwóch lekarzy, więc wymyśliłem sobie, że pójdę prywatnie do ordynatora ortopedii owego szpitala.
No i teraz się zastanawiam co będzie jak tenże ordynator wyda inna opinię, zastosuje inne leczenie czy cóś. Mam nie wracac do tej pierwszej przychodni? Są tam moje papiery dotyczące przebiegu choroby, one będą potrzebne przecież do odszkodowania. Tam mi wypisują zwolnienie z pracy itp. Jak to rozwiązywałyście - liście ? Bo tu utknąłem.
Oczywiście chcę iśc prywatnie z dwóch powodów. Pierwszy - grzech zaniechania, drugi - wyżebrac zgodę na skrócenie chocby gipsa, bo naskórek mi się w środku przesypuje.
justeena napisał(a):
Dobrodziej napisał(a):
Oczywiście chcę iśc prywatnie z dwóch powodów. Pierwszy - grzech zaniechania, drugi - wyżebrac zgodę na skrócenie chocby gipsa, bo naskórek mi się w środku przesypuje.
Zmianę lekarza polecałabym tylko w przypadku, gdy ten poprzednie nie budzi zaufania kompletnie, za grosz. W innym przypadku takie zmianianie lekarzy może prowadzić do zbędnych frustracji, bo tak to już jakoś jest, że nic tak polskiego medyka nie wartościuje, jak powiedzenie, że jego poprzednik to głąb, i że wszystko zrobił źle, i że jutro by się umarło z pewnością, gdyby się nie przyszło do tego jedynego, najlepszego... A roztrzygnąć i tak się nie da, kto ma rację, bo metod wiele i przypadek medyczny każdy inny... W gruncie rzeczy często nawet nie da sie porównać różnych trędów leczenia, są różne poprostu, ani lepsze, ani gorsze. Najważniejsze, aby ten kto nas leczy miała doswiadczenie w metodzie, którą stosuje w naszym przypadku i czy wyraża choć trochę zaintwresowania. Jak tak to ok. Sama kiedyś się zastanawiałam nad pójściem do innego orto. Mój obecny jest chyba ok, ani dobry ani zły, wydaje sie wywiazywać ze swoich obowiazków. W efekcie pozoztałam jego pacjentką, bałam się usłyszeć na etapie 4 czy 5 miesiąca leczenia, że wszystko do tej pory było zrabane...
Zgadzam się z Justeeną, że zmiana lekarza powinna nastąpić z powodu gdy do poprzedniego traci się zaufanie. U mnie był podbny motyw na początku leczenia po drugim tygodniu od złamania. Pierwszy lekarz na dzień dobry wrzeszczał na mnie, że nie umiem chodzić o kulach (7 dni od złamania i nikt w szpitalu mnie nie uczył!) oraz zastrzyki przeciwzakrzepowe mogę brać wg własnego uznania. Muszę powiedzieć, że wszystko było na nie u tego faceta! Lekarza zmieniłam od razu z tym, że zrobiłam wywiad, który z ortopedów jest sensowny i chyba wybrałam dobrze (trochę za późno do niego trafiłam bo gdybym poszła na pierwszą wizytę do niego to byłabym zespolona i być może już zrośnięta). Uważam podobnie jak Juzteena, że chodzenie do dwóch równolegle tylko mąci w głowie. Dobrodzieju i tak zrobisz wg własnego uznania. Wydaje mi się, że po tak relatywnie długim czasie od złamania kolejny lekarz nawet geniusz raczej nie podejmie decyzji o innej metodzie leczenia chyba, że zdjęcie RTG wskazywałyby na przemieszczenie odłamów kostnych. Co do innych spraw to zwolnienie lekarskie otrzymasz w gabinecie prywatnym również a dokumentację medyczną weźmiesz poprostu z obu miejsc. Mam pytanie czy zdjęcia robione w poradni masz u siebie w domu czy tylko dostępne są w poradni?
aga-ka16 napisał(a):
Ale straszycie......
Ja dopiero 4 tydzień w długim gipsie:( a już mam serdecznie dość......
Jak będzie u mnie 10 tydzień to chyba już wszyscy w domku ześwirujemy;))
Dobrodziej napisał(a):
No tak... pesymistycznie się zrobiło. A mam takie pytanko do was, może i naiwne, ale tak się zastanawiam, jak to jest. Mianowicie do tej pory bywałem u lekarza ortopedy tak jak przykazano mi w szpitalu w takiej przychodni przyszpitalnej, darmowej. Następną wizytę tam mam wyznaczoną na 13 sierpnia. Czytałem że większośc z was konsultowała swoje przypadki u dwóch lekarzy, więc wymyśliłem sobie, że pójdę prywatnie do ordynatora ortopedii owego szpitala.
No i teraz się zastanawiam co będzie jak tenże ordynator wyda inna opinię, zastosuje inne leczenie czy cóś. Mam nie wracac do tej pierwszej przychodni? Są tam moje papiery dotyczące przebiegu choroby, one będą potrzebne przecież do odszkodowania. Tam mi wypisują zwolnienie z pracy itp. Jak to rozwiązywałyście - liście ? Bo tu utknąłem.
Oczywiście chcę iśc prywatnie z dwóch powodów. Pierwszy - grzech zaniechania, drugi - wyżebrac zgodę na skrócenie chocby gipsa, bo naskórek mi się w środku przesypuje.
Ale swoim zwyczajem drążyłem temat dalej, szkoda że za późno się za to wziąłem. Już na pierwszej konsultacji u innych lekarzy, po paru tygodniach, od razu orzekli że jest źle skoro nie ścisnęli od razu odłamów do kupy i proponują natychmiast poprawkową operację. Potem byłem u kolejnych, i u następnych. Opinia ta sama - moje obawy niestety potwierdziły się.
Więc nie popełnij błędu zaniechania ! 🙂
Pamiętaj, niektórzy lekarze też ściągali na zajęciach od innych 😠
Dobrodziej napisał(a):
No tak... pesymistycznie się zrobiło. A mam takie pytanko do was, może i naiwne, ale tak się zastanawiam, jak to jest. Mianowicie do tej pory bywałem u lekarza ortopedy tak jak przykazano mi w szpitalu w takiej przychodni przyszpitalnej, darmowej. Następną wizytę tam mam wyznaczoną na 13 sierpnia. Czytałem że większośc z was konsultowała swoje przypadki u dwóch lekarzy, więc wymyśliłem sobie, że pójdę prywatnie do ordynatora ortopedii owego szpitala.
No i teraz się zastanawiam co będzie jak tenże ordynator wyda inna opinię, zastosuje inne leczenie czy cóś. Mam nie wracac do tej pierwszej przychodni? Są tam moje papiery dotyczące przebiegu choroby, one będą potrzebne przecież do odszkodowania. Tam mi wypisują zwolnienie z pracy itp. Jak to rozwiązywałyście - liście ? Bo tu utknąłem.
Oczywiście chcę iśc prywatnie z dwóch powodów. Pierwszy - grzech zaniechania, drugi - wyżebrac zgodę na skrócenie chocby gipsa, bo naskórek mi się w środku przesypuje.
Ale jednak chyba gips był albo bardzo cienki, albo rozwarstwiony, bo u mnie poszczególne warstwy zlepiły się ze sobą i bez piły ani rusz. Poza tym że mnie skrócili pod kolano, to mam rozcięty z dwóch stron z góry do dołu, żebym mógł go sobie czasem zdjąć. Więc tak naprawdę mam takie dwie łupki obwiązywane bandażem elastycznym - dla unieruchomienia efekt ten sam 🙂