alawpr napisał(a):
Ja się śmieję,że zostaną tylko buty męża .jasmar napisał(a):
Ja nogę troszkę już obciążam-bo miało być stopniowo( wg wypisu ze szpitala). Najgorzej jest rano-noga sztywna i pod wieczór -opuchnięta. Ale dużo nie chodzę. A co to będzie jak wrócę do pracy-trzeba do niej jakoś dojść i tam kilka godzin funkcjonować na nogach. Ale to jeszcze trochę. A co do butów to jeszcze nie mierzyłam- do tej pory kicałam w jednym klapku. A po domu chodzę boso-ewentualnie w skarpetkach. Ale fakt lepiej coś po przymierzać wcześniej, czy wlezie na tę opuchniętą małpę.beat(k)a napisał(a):
Na dzien dzisiejszy chodze o 2 kulach i jeszcze przez tydzien nie wolno mi obciążać nogi. Nie powinnam na czasmi próbuje sobie delikatnie obciązyc noge - nic nie boli. Na reszte poczekam do 9 piatku.
I wiecie co zrobiłam? Mierzyłam do jakich butow mi sie noga zmieści. Stopa opuchnieta i mam niewielki wybór. Ale przy mierzeniu nie odpuściłam sobie 9 cm szpilek. I okazało sie ze tutaj stpie nic nie przeszkadzało, hahahaha
Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 552 z 977
beat(k)a napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Polecam adidaski na rzepy. Bardzo praktyczne przy dopasowywaniu spuchniętego podbicia!
Ja sie zastanawiam jak adidaski beda wygladac do mojego roboczego stroju jakim jest raczej garniturek. Moze zapoczątkuje nowe tendy w modzie biurowej. A swoja droga to ciekawe czy ktoś juz cos takiego wymyślił?
Moj problem monstrualnej opuchlizny już się skończył więc chodzę do garniturku w bucikach typu kamasz (niestety niskich) wiązanych sznurówką. Do spodni wyłącznie bo nogi mam jeszcze nie do pary.
beat(k)a napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
jasmar napisał(a):
A co do butów to jeszcze nie mierzyłam- do tej pory kicałam w jednym klapku. A po domu chodzę boso-ewentualnie w skarpetkach. Ale fakt lepiej coś po przymierzać wcześniej, czy wlezie na tę opuchniętą małpę.
Polecam adidaski na rzepy. Bardzo praktyczne przy dopasowywaniu spuchniętego podbicia!
Ja sie zastanawiam jak adidaski beda wygladac do mojego roboczego stroju jakim jest raczej garniturek. Moze zapoczątkuje nowe tendy w modzie biurowej. A swoja droga to ciekawe czy ktoś juz cos takiego wymyślił?
A powinien ktoś wymyślić, choćby dla takich połamańców jak my
LillaKorn napisał(a):
beat(k)a napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Polecam adidaski na rzepy. Bardzo praktyczne przy dopasowywaniu spuchniętego podbicia!
Ja sie zastanawiam jak adidaski beda wygladac do mojego roboczego stroju jakim jest raczej garniturek. Moze zapoczątkuje nowe tendy w modzie biurowej. A swoja droga to ciekawe czy ktoś juz cos takiego wymyślił?
Moj problem monstrualnej opuchlizny już się skończył więc chodzę do garniturku w bucikach typu kamasz (niestety niskich) wiązanych sznurówką. Do spodni wyłącznie bo nogi mam jeszcze nie do pary.
Lilla co to znaczy nie do pary-inaczej wyglądają???? A w lecie nie chodziłaś w klapkach??? I spódniczka???
LillaKorn napisał(a):
... bo nogi mam jeszcze nie do pary.
Ale sie teraz usmiałam. Wiedziałam ze coś u mnie nie tak z nogami ale nie umialam tego określić. Teraz już wiem wszystko. Dzieki Lilla 🙂
beat(k)a napisał(a):
Nie martwmy sie o obuwie jesienne. Znając naszą sezonowość w pogodzie po lecie nastąpi śnieg i mróz wiec może rozglajmy sie juz za zimówkami. Jak mi nie pójdzie w sklepie to mam w zapasie buty snowboardowe.
Ja może zmieszczę się do jakiś z zeszłego roku. I chyba będę trenować chodzenie w butach po domu, bo na boso nie wyjdę na dwór tzn z bosą złamaną nogą. Do tej pory było ciepło więc tak robiłam-chociaż w ubiegłą środe dość mocno mi zmarzła( bo ja głupia nie ubrałam jej nawet w skarpetkę).Tak było w lecie, a teraz trza się przestawić na zimę
jasmar napisał(a):
Lilla co to znaczy nie do pary-inaczej wyglądają???? A w lecie nie chodziłaś w klapkach??? I spódniczka???
Jasmar przy swoich kłopotach z nóżką unikałam niestabilnego obuwia. Chodziłam wyłącznie w sandałkach (oczywiście regulowanych). Spódniczka do kul wyglądała by śmiesznie więc w upalne dni chodziłam w szortach i rybaczkach. Nogi w lecie miałam "bardzo nie do pary" ale wtedy nie pracowałam i to jak to wygląda miałam z tyłu pleców. Cieszyłam się z faktu, że nie mam gipsu i wkładałam (poza spódniczkami) to na co miałam ochotę.
Albwik napisał(a):
Hmmm... Teraz zobaczyłem jak to wygląda w praktyce. Starsze dzieci to wiadomo jakoś sobie poradzią, ale tym młodszym trzeba coś do jedzenia zrobić, poświęcić im więcej czasu. Naprawde was podziwiam i myślę, że przez to złamanie moje podejśćie do świata zmieniło się. Oby po tej wizycie było dobrze, bo widze ile przy mnie zamieszania, a na samym początku po powrocie do domu zawsze ktoś obok mnie był. A te wizyty w szpitalu, aż mi głupio było. Około 1 tydzień po wypadku mama miała już wcześniej ustalone dwa tygonie wolnego, a zamiast odpoczywać musiała przy mnie pracować na cały etat i pocieszać mnie. Teraz już wiem co to znaczy... Może taki był cel tego wypadku, abym zrozumiał rzeczy oczywiste dla rodziców...
To piękne co piszesz- ciekawe co myśli na ten temat mój syn-też ma 15 lat(on mówi że prawie16). ale po moim wypadku widzę, że bardzo się zmienił. Choć nadal jest małomówny, ale to pewnie ten wiek
beat(k)a napisał(a):
Nie martwmy sie o obuwie jesienne. Znając naszą sezonowość w pogodzie po lecie nastąpi śnieg i mróz wiec może rozglajmy sie juz za zimówkami. Jak mi nie pójdzie w sklepie to mam w zapasie buty snowboardowe.
Cholerka ja mam wszystkie zimowe na obcasie znowu budżet domowy ucierpi.
Albwik napisał(a):
myślę, że przez to złamanie moje podejśćie do świata zmieniło się.
Nasze złamania zmieniły nas i nasze światy również. To jeden z plusów tego co mi sie przytrafiło. Na wiele spraw spojrzałam z drugiej strony. I mocno sobie odpusciłam. Mam nadzieje ze jak juz bede mogła normalnie funkcjonowac nie wróce do starych nawyków.
LillaKorn napisał(a):
Jasmar przy swoich kłopotach z nóżką unikałam niestabilnego obuwia. Chodziłam wyłącznie w sandałkach (oczywiście regulowanych). Spódniczka do kul wyglądała by śmiesznie więc w upalne dni chodziłam w szortach i rybaczkach. Nogi w lecie miałam "bardzo nie do pary" ale wtedy nie pracowałam i to jak to wygląda miałam z tyłu pleców. Cieszyłam się z faktu, że nie mam gipsu i wkładałam (poza spódniczkami) to na co miałam ochotę.jasmar napisał(a):
Lilla co to znaczy nie do pary-inaczej wyglądają???? A w lecie nie chodziłaś w klapkach??? I spódniczka???
Lilla co to znaczy nie do pary-kulałaś czy co, bo kurde jakaś głupia jestem i nie rozumiem. Patrze na te moje giczały i oprócz opuchniętych kostek, nic z nimi "nie tak" nie jest- jeśli chodzi o wygląd.
LillaKorn napisał(a):
beat(k)a napisał(a):
Nie martwmy sie o obuwie jesienne. Znając naszą sezonowość w pogodzie po lecie nastąpi śnieg i mróz wiec może rozglajmy sie juz za zimówkami. Jak mi nie pójdzie w sklepie to mam w zapasie buty snowboardowe.
Cholerka ja mam wszystkie zimowe na obcasie znowu budżet domowy ucierpi.
No cóż a zimowe są najdroższe- zainwestujesz w swoją nóżkę. Bo przecież ona jest najważniejsza. Kurde czasem swoją głaszczę i myślę jak ja jej nie doceniałam wcześniej. Chyba mi już wali na dekiel.
jasmar napisał(a):
Ale moje klapki są stabilne-płaski koturn, mocno zabudowane-nawet rehabilitant w szpitalu powiedział, że są dobre. Ale to na lato, a teraz mam nadzieję na balerinki, nim wlezę w jakieś zimowe.LillaKorn napisał(a):
Jasmar przy swoich kłopotach z nóżką unikałam niestabilnego obuwia. Chodziłam wyłącznie w sandałkach (oczywiście regulowanych). Spódniczka do kul wyglądała by śmiesznie więc w upalne dni chodziłam w szortach i rybaczkach. Nogi w lecie miałam "bardzo nie do pary" ale wtedy nie pracowałam i to jak to wygląda miałam z tyłu pleców. Cieszyłam się z faktu, że nie mam gipsu i wkładałam (poza spódniczkami) to na co miałam ochotę.jasmar napisał(a):
Lilla co to znaczy nie do pary-inaczej wyglądają???? A w lecie nie chodziłaś w klapkach??? I spódniczka???
Lilla co to znaczy nie do pary-kulałaś czy co, bo kurde jakaś głupia jestem i nie rozumiem. Patrze na te moje giczały i oprócz opuchniętych kostek, nic z nimi "nie tak" nie jest- jeśli chodzi o wygląd.
jasmar napisał(a):
Lilla co to znaczy nie do pary-kulałaś czy co, bo kurde jakaś głupia jestem i nie rozumiem. Patrze na te moje giczały i oprócz opuchniętych kostek, nic z nimi "nie tak" nie jest- jeśli chodzi o wygląd.
Chodzi mi o to, że chora noga jest nadal opuchnięta i poprostu wygląda inaczej niż ta zdrowa stąd zwrot "nie do pary" względem siebie.
Albwik napisał(a):
Ja mam tylko kolano opuchnięte. Lekarz zalecił altacet w żelu, ale efekt mało widoczny. Z 3 dni temu spałem na boku zdrowej nogi tzn. obudziłem się tak, nie wiem jak to się stało 🙂. Po tym wszystkim już nigdy nie będę spał na wznak, never! A czy ktoś z was ma inne włosy operowanej nodze? Nie wiem czego to czynnik, może tego, że przed operacją muszą ogolić kolano, ale mam bardzo dużo włosów. Stosuje też maść Cepan na gojenie blizn i działa. Jak ktoś chce mniej widoczne blizny to polecam 🙂
Maść Cepan też stosuję-właściwie stosowałam, Bo trochę mnie po niej szczypie, odczekam i znowu zacznę. A co do włosów to są pewnie jak po depilacji nic się tym nie przejmuj-jeszcze Cię wydepilują do wyjmowania śrubek.
LillaKorn napisał(a):
jasmar napisał(a):
Lilla co to znaczy nie do pary-kulałaś czy co, bo kurde jakaś głupia jestem i nie rozumiem. Patrze na te moje giczały i oprócz opuchniętych kostek, nic z nimi "nie tak" nie jest- jeśli chodzi o wygląd.
Chodzi mi o to, że chora noga jest nadal opuchnięta i poprostu wygląda inaczej niż ta zdrowa stąd zwrot "nie do pary" względem siebie.
Ale opuchnięta gdzie??? Bo ja mam tylko kostki. Nad kostkami już są takie same. Aaaaa to pewnie też zależy gdzie miałas złamanie. Czy Tobie puchnie łydka??
jasmar napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
jasmar napisał(a):
Lilla co to znaczy nie do pary-kulałaś czy co, bo kurde jakaś głupia jestem i nie rozumiem. Patrze na te moje giczały i oprócz opuchniętych kostek, nic z nimi "nie tak" nie jest- jeśli chodzi o wygląd.
Chodzi mi o to, że chora noga jest nadal opuchnięta i poprostu wygląda inaczej niż ta zdrowa stąd zwrot "nie do pary" względem siebie.
Ale opuchnięta gdzie??? Bo ja mam tylko kostki. Nad kostkami już są takie same. Aaaaa to pewnie też zależy gdzie miałas złamanie. Czy Tobie puchnie łydka??
Kostka i bezpośrednio ponad kostką (to moje miejsce zlamania). Zdrowa noga bez grama opuchlizny.
beat(k)a napisał(a):
Moja noga dostała dzisiaj w kość (ha ha ale to powiedznko tu pasuje) bo zarządziłam w domu małe przemeblowanie. Przeniosłam sobie sypialnie do najwiekszego pomieszczenia i teraz klaustrofobia mi nie zagraża. Pomimo tego ze cała rodzinka sie zaangażowala w robote a ja tylko zarzadzalam i nadzorowałam to jestem zmęczona. Życze wszystkim dobrej nocki. Jak nie bede mogała zasnąć to znowu wpadne koło 3 nad ranem poczytac wasze posty 🙂
Bardzo przydatne posunięcie. Ja się od początku przeniosłam do największego pokoju. Mój mąż dostał schizy, że mnie trąci i uszkodzi podczas snu. Ponieważ pokój, w ktorym przebywam jest otwarty to łatwo w nim zarządzać zasobami ludzkimi. Dobrej nocy życzę, pa!
beat(k)a napisał(a):
Moja noga dostała dzisiaj w kość (ha ha ale to powiedznko tu pasuje) bo zarządziłam w domu małe przemeblowanie. Przeniosłam sobie sypialnie do najwiekszego pomieszczenia i teraz klaustrofobia mi nie zagraża. Pomimo tego ze cała rodzinka sie zaangażowala w robote a ja tylko zarzadzalam i nadzorowałam to jestem zmęczona. Życze wszystkim dobrej nocki. Jak nie bede mogała zasnąć to znowu wpadne koło 3 nad ranem poczytac wasze posty 🙂
Dobranocka. Obyś spała grzecznie do rana i nie musiała czytać o 3 tylko po śniadanku.
LillaKorn napisał(a):
beat(k)a napisał(a):
Moja noga dostała dzisiaj w kość (ha ha ale to powiedznko tu pasuje) bo zarządziłam w domu małe przemeblowanie. Przeniosłam sobie sypialnie do najwiekszego pomieszczenia i teraz klaustrofobia mi nie zagraża. Pomimo tego ze cała rodzinka sie zaangażowala w robote a ja tylko zarzadzalam i nadzorowałam to jestem zmęczona. Życze wszystkim dobrej nocki. Jak nie bede mogała zasnąć to znowu wpadne koło 3 nad ranem poczytac wasze posty 🙂
Bardzo przydatne posunięcie. Ja się od początku przeniosłam do największego pokoju. Mój mąż dostał schizy, że mnie trąci i uszkodzi podczas snu. Ponieważ pokój, w ktorym przebywam jest otwarty to łatwo w nim zarządzać zasobami ludzkimi. Dobrej nocy życzę, pa!
Tobie Liluś też dobranoc ja pewnie też się zaraz zwinę
jasmar napisał(a):
Tobie Liluś też dobranoc ja pewnie też się zaraz zwinę
To pa, pa!
LillaKorn napisał(a):
beat(k)a napisał(a):
Moja noga dostała dzisiaj w kość (ha ha ale to powiedznko tu pasuje) bo zarządziłam w domu małe przemeblowanie. Przeniosłam sobie sypialnie do najwiekszego pomieszczenia i teraz klaustrofobia mi nie zagraża. Pomimo tego ze cała rodzinka sie zaangażowala w robote a ja tylko zarzadzalam i nadzorowałam to jestem zmęczona. Życze wszystkim dobrej nocki. Jak nie bede mogała zasnąć to znowu wpadne koło 3 nad ranem poczytac wasze posty 🙂
Bardzo przydatne posunięcie. Ja się od początku przeniosłam do największego pokoju. Mój mąż dostał schizy, że mnie trąci i uszkodzi podczas snu. Ponieważ pokój, w ktorym przebywam jest otwarty to łatwo w nim zarządzać zasobami ludzkimi. Dobrej nocy życzę, pa!
A u mnie po złamaniu to juz trzeci pokój w którym urzęduję i teraz mam najlepiej- tu jest komputer. Ale dalej do łazienki. Najpierw byłam też w dużym, potem w pokoju syna_blisko było do kibelka. A po wakacjach przeniosłam się już do mojej sypialni. Tylko mąż musiał wyemigrować do gościnnego.
Albwik napisał(a):
Hmmm... Teraz zobaczyłem jak to wygląda w praktyce. Starsze dzieci to wiadomo jakoś sobie poradzią, ale tym młodszym trzeba coś do jedzenia zrobić, poświęcić im więcej czasu. Naprawde was podziwiam i myślę, że przez to złamanie moje podejśćie do świata zmieniło się. Oby po tej wizycie było dobrze, bo widze ile przy mnie zamieszania, a na samym początku po powrocie do domu zawsze ktoś obok mnie był. A te wizyty w szpitalu, aż mi głupio było. Około 1 tydzień po wypadku mama miała już wcześniej ustalone dwa tygonie wolnego, a zamiast odpoczywać musiała przy mnie pracować na cały etat i pocieszać mnie. Teraz już wiem co to znaczy... Może taki był cel tego wypadku, abym zrozumiał rzeczy oczywiste dla rodziców...
Jesteś bardzo dojrzałym młodym człowiekiem.I masz dobrze w głowie poukładane.Rodzice napewno są z ciebie dumni!!
alawpr napisał(a):
Ale mnie uciszyłaś tymi szpilkami!!!!! czyli nie wszystko stracone.Będzie powrót do normalności.Lalalal!!!!beat(k)a napisał(a):
Na dzien dzisiejszy chodze o 2 kulach i jeszcze przez tydzien nie wolno mi obciążać nogi. Nie powinnam na czasmi próbuje sobie delikatnie obciązyc noge - nic nie boli. Na reszte poczekam do 9 piatku.
I wiecie co zrobiłam? Mierzyłam do jakich butow mi sie noga zmieści. Stopa opuchnieta i mam niewielki wybór. Ale przy mierzeniu nie odpuściłam sobie 9 cm szpilek. I okazało sie ze tutaj stpie nic nie przeszkadzało, hahahaha
jasmar napisał(a):
Czumu nie udało Ci się ze zwolnieniem. Ja nie mam ani dnia przerwy-wypłata w terminie(już Ci to pisałam). Lekarz nie chciał Ci dać czy co????MUSI Ci to mąż załatwić w poniedziałek. MUSI!!!!!
Kasiek, z tym zwolnieniem to nie przelewki - musi być ciągłość. Rodzinny musi Tobie dać! Mnie też specjalista teraz nie wystawił ale dał taki świstek do rodzinnego "proszę o kontynuację LZA na okres 1 m-ca" i mi moja wystawiła chociaż wkurzyła się na tamtego, że nie ma sumienia żeby mnie tak odsyłać i że sam powinien nogę złamać i nawet tam zadzwoniła, żeby go zj...ć ale niestety nikogo już tam nie było.