lisiu napisał(a):
dobry to mamy nie tylko sklep internetowy. Inne rzeczy są bardzo dobre 🙂 No, ale to normalka, to przeciez Wrocław 🙂korel napisał(a):
Właśnie dostałem przesyłkę z Wrocławia.
Nowa wiatróweczka 4,5 mm. Macie tam dobry sklep internetowy 🙂
Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 150 z 977
korel napisał(a):
taka armatka to tylko do lasu, na łąkę, albo na strzelnicę 🙂agula napisał(a):
nie lubisz swoich sąsiadów czy ich psa?korel napisał(a):
Właśnie dostałem przesyłkę z Wrocławia.
Nowa wiatróweczka 4,5 mm. Macie tam dobry sklep internetowy 🙂
Ale fakt że sąsiedzi czują respekt 🙂
maczek napisał(a):
W końcu to WrocLove, no nie? 🙂lisiu napisał(a):
dobry to mamy nie tylko sklep internetowy. Inne rzeczy są bardzo dobre 🙂 No, ale to normalka, to przeciez Wrocław 🙂korel napisał(a):
Właśnie dostałem przesyłkę z Wrocławia.
Nowa wiatróweczka 4,5 mm. Macie tam dobry sklep internetowy 🙂
pgb1979 napisał(a):
A ja własnie sobie wczoraj myślałem o sprawieniu takiej wiatrówki. Bo jakoś tęsknię za strzelaniem... To chociaz do puszek by sie postrzelało.korel napisał(a):
taka armatka to tylko do lasu, na łąkę, albo na strzelnicę 🙂agula napisał(a):
nie lubisz swoich sąsiadów czy ich psa?
Ale fakt że sąsiedzi czują respekt 🙂
agula napisał(a):
mi wystarczy strzelanie w kolanie...pgb1979 napisał(a):
A ja własnie sobie wczoraj myślałem o sprawieniu takiej wiatrówki. Bo jakoś tęsknię za strzelaniem... To chociaz do puszek by sie postrzelało.korel napisał(a):
taka armatka to tylko do lasu, na łąkę, albo na strzelnicę 🙂
Ale fakt że sąsiedzi czują respekt 🙂
pgb1979 napisał(a):
A ja własnie sobie wczoraj myślałem o sprawieniu takiej wiatrówki. Bo jakoś tęsknię za strzelaniem... To chociaz do puszek by sie postrzelało.korel napisał(a):
taka armatka to tylko do lasu, na łąkę, albo na strzelnicę 🙂agula napisał(a):
nie lubisz swoich sąsiadów czy ich psa?
Ale fakt że sąsiedzi czują respekt 🙂
agula napisał(a):
maczek napisał(a):
lisiu napisał(a):
dobry to mamy nie tylko sklep internetowy. Inne rzeczy są bardzo dobre 🙂 No, ale to normalka, to przeciez Wrocław 🙂
W końcu to WrocLove, no nie? 🙂
chyba WróćLove
Love już nie wróci...
pgb1979 napisał(a):
A ja własnie sobie wczoraj myślałem o sprawieniu takiej wiatrówki. Bo jakoś tęsknię za strzelaniem... To chociaz do puszek by sie postrzelało.korel napisał(a):
taka armatka to tylko do lasu, na łąkę, albo na strzelnicę 🙂agula napisał(a):
nie lubisz swoich sąsiadów czy ich psa?
Ale fakt że sąsiedzi czują respekt 🙂
lisiu napisał(a):
czyli opuchlizna i kolor "nieboszczykowy" nogi powinny zaniknąć? 😉maczek napisał(a):
Działa w ten sposób, że poprawia się samopoczucie - to takie jaccuzi na nogi 😉 No i krazenie po tym jest lepsze 🙂korel napisał(a):
oprócz wspomnień czaru o Frani, na coś to w ogóle działa ? czy tylko myje nogi ? ba, jedną nogę ?
Aha - oczywiscie dziala na dwie a nie na jedna bo sie wchodzi obiema nogami do srodka.
maczek napisał(a):
agula napisał(a):
maczek napisał(a):
W końcu to WrocLove, no nie? 🙂
chyba WróćLove
Love już nie wróci...
nie bądź zgnuśniały, to się pojawia nagle i znienacka i jednak dosyć często ... jak strzelanie w kolanie 😉
lisiu napisał(a):
Tylko nie strzelajcie do dużej ilości zajęcy, dzików itp stworzeń. Będziecie przeklęci przez żony, dziewczyny, mamy itd. Wiem, bo moja siostra ma pełne zamrażarki (dwie) tych stworzeń, ja właśnie oddałam w dobre ręce zająca-podarunek. Już nie wspomnę o modlitwach siostry i mamy typu : Boże, niech Jurek dzisiaj niczego nie ustrzeli. 🙂pgb1979 napisał(a):
A ja własnie sobie wczoraj myślałem o sprawieniu takiej wiatrówki. Bo jakoś tęsknię za strzelaniem... To chociaz do puszek by sie postrzelało.korel napisał(a):
taka armatka to tylko do lasu, na łąkę, albo na strzelnicę 🙂
Ale fakt że sąsiedzi czują respekt 🙂
Ja jednak strzelam gł. do tarczy 🙂
korel napisał(a):
maczek napisał(a):
agula napisał(a):
chyba WróćLove
Love już nie wróci...
nie bądź zgnuśniały, to się pojawia nagle i znienacka i jednak dosyć często ... jak strzelanie w kolanie 😉
I równie szybko przechodzi 😛
korel napisał(a):
maczek napisał(a):
agula napisał(a):
chyba WróćLove
Love już nie wróci...
nie bądź zgnuśniały, to się pojawia nagle i znienacka i jednak dosyć często ... jak strzelanie w kolanie 😉
korel wie w końcu to ustrzeliwacz gołąbeczek...
korel napisał(a):
Zwierzyna i ptaszki giną i tak w 99,9% rozszarpane przez inne zwierzaczki i ptaszki i zostają spałaszowane przez nie żywcem. Trzeba im jakoś ulżyć 🙂lisiu napisał(a):
Tylko nie strzelajcie do dużej ilości zajęcy, dzików itp stworzeń. Będziecie przeklęci przez żony, dziewczyny, mamy itd. Wiem, bo moja siostra ma pełne zamrażarki (dwie) tych stworzeń, ja właśnie oddałam w dobre ręce zająca-podarunek. Już nie wspomnę o modlitwach siostry i mamy typu : Boże, niech Jurek dzisiaj niczego nie ustrzeli. 🙂pgb1979 napisał(a):
A ja własnie sobie wczoraj myślałem o sprawieniu takiej wiatrówki. Bo jakoś tęsknię za strzelaniem... To chociaz do puszek by sie postrzelało.
Ja jednak strzelam gł. do tarczy 🙂
maczek napisał(a):
korel napisał(a):
maczek napisał(a):
Love już nie wróci...
nie bądź zgnuśniały, to się pojawia nagle i znienacka i jednak dosyć często ... jak strzelanie w kolanie 😉
I równie szybko przechodzi 😛
Nie zawsze, bo jak Cię tak przeszyje na wskroś ... może być przyjemnie 🙂
korel napisał(a):
maczek napisał(a):
korel napisał(a):
nie bądź zgnuśniały, to się pojawia nagle i znienacka i jednak dosyć często ... jak strzelanie w kolanie 😉
I równie szybko przechodzi 😛
Nie zawsze, bo jak Cię tak przeszyje na wskroś ... może być przyjemnie 🙂
No właśnie raz już mnie tak przeszyło rozpruwając po drodze wszystkie wnętrzności. Owszem było przyjemnie, ale do czasu...
korel napisał(a):
Nie zawsze, bo jak Cię tak przeszyje na wskroś ... może być przyjemnie 🙂maczek napisał(a):
I równie szybko przechodzi 😛korel napisał(a):
nie bądź zgnuśniały, to się pojawia nagle i znienacka i jednak dosyć często ... jak strzelanie w kolanie 😉
ps, nie ma takich doświadczeń
agula napisał(a):
korel napisał(a):
maczek napisał(a):
Love już nie wróci...
nie bądź zgnuśniały, to się pojawia nagle i znienacka i jednak dosyć często ... jak strzelanie w kolanie 😉
korel wie w końcu to ustrzeliwacz gołąbeczek...
ja tam nic nie wiem, PGB na pewno wie lepiej, jego słuchajcie .... 🙂
korel napisał(a):
agula napisał(a):
korel napisał(a):
nie bądź zgnuśniały, to się pojawia nagle i znienacka i jednak dosyć często ... jak strzelanie w kolanie 😉
korel wie w końcu to ustrzeliwacz gołąbeczek...
ja tam nic nie wiem, PGB na pewno wie lepiej, jego słuchajcie .... 🙂
Ty już nie wkręcaj pgb - sam powiedziałeś że pojawia się nagle, znienacka i dosyć często...wytrawny myśliwy z Ciebie
maczek napisał(a):
korel napisał(a):
maczek napisał(a):
I równie szybko przechodzi 😛
Nie zawsze, bo jak Cię tak przeszyje na wskroś ... może być przyjemnie 🙂
No właśnie raz już mnie tak przeszyło rozpruwając po drodze wszystkie wnętrzności. Owszem było przyjemnie, ale do czasu...
jak każda przyjemność...nie trwa wiecznie niestety.nie żałuje się chwil które minęły i są tylko wspomnieniem..poza tym nic nie trwa wiecznie - wszystko ma swój początek i koniec.
agula napisał(a):
maku ładne zdjęcie 😉 i jakoś tak spoważniałeś
Maczek zamienił sie w Rysia z Klanu 🙂
agula napisał(a):
korel napisał(a):
agula napisał(a):
korel wie w końcu to ustrzeliwacz gołąbeczek...
ja tam nic nie wiem, PGB na pewno wie lepiej, jego słuchajcie .... 🙂
Ty już nie wkręcaj pgb - sam powiedziałeś że pojawia się nagle, znienacka i dosyć często...wytrawny myśliwy z Ciebie
Ja tam się nie znam na gołąbeczkach, a jedyne co miałem z nimi doczynienia to uratowanie hodowcy gołębi z tej katastrofy co to pare lat temu była...
pgb1979 napisał(a):
Maczek zamienił sie w Rysia z Klanu 🙂agula napisał(a):
maku ładne zdjęcie 😉 i jakoś tak spoważniałeś
I jaki uczuciowy. Ach ....
alakali napisał(a):
chmureeczka napisał(a):
Witajcie! Trochę późno dołączam do grona połamańców. Złamanie w stawie skokowym leczę już od marca, a jeszcze nie jest dobrze. Po domu chodzę bez kul, a poza z jedną albo dwiema, zależy od dnia. Za kierownicę usiadłam w połowie maja. Złamałam lewą nogę, więc czasem mi coś zgrzytnie w skrzyni. W każdym razie jeździ mi się lepiej niż chodzi. Pozdrawiam.
Chmureczko,jak że się cieszę,że dołączyłaś do lżejszych (zdaniem lekarzy nie naszym) przypadków.To jesteśmy już w czwórkę.Ja leczę się już 2,5 m-ca.Zrostu jeszcze nie mam,przynajmniej 1,5 tyg nie miałam. Od ok. tyg po domu latałam bez kul,ale przeprosiłam je. Zastanawiam sie czy lekarz może zakończyć leczenie jeżeli nie ma zrostu albo słabo postępuje. Tak się zastanawiam ,ponieważ pierwszy lekarz chciał zakończyć leczenie w 17 dni po zdjęciu gipsu i bez zdjęcia kontrolnego. A może chodziło mu o co innego?
Właściwie to nie wiem , jak długo potrwa moje leczenie( mija 4 miesiąc), bo rehabilitację mam dopiero w lipcu.W sierpniu mam być na kontroli. Kiedy zdjęli mi gips, to po obejrzeniu zdjęcia lekarz stwierdził,że wszystko jest w porządku i sama mam rozćwiczyć nogę.Inny na kolejnej kontroli stwierdził już całkiem co innego - rehabilitacja.W każdym razie do tej pory mogę zapomnieć o klękaniu i normalnym wchodzeniu po schodach. Dziś wyruszyłam z jedną kulą do księgarni odległej od parkingu o jakieś 500 m .Myślałam,że już nie wrócę o własnych siłach do auta.Tak więc na ulicę wybieram się tylko z dwiema kulami. Nie ma co.
sawa-z-wawa napisał(a):
Rysio ps. umyjcie rączki, to mój serialowy idol. Prosty i nieskomplikowany jak budowa cepa.pgb1979 napisał(a):
Maczek zamienił sie w Rysia z Klanu 🙂agula napisał(a):
maku ładne zdjęcie 😉 i jakoś tak spoważniałeś
I jaki uczuciowy. Ach ....
Dzieńdobry Państwu , moja kontuzja to złamanie skrętne piszczeli i strzałki , ponoć skomplikowane. Poskładał mnie dr Arek Bielecki - Ordynator Kliniki w Rzeszowie. Obecnie mija 5 tydzień po operacji i szósty po złamaniu. Złamanie miałem leczone metodą zespolenia śródszpikowego - pręt tytanowy w piszczeli złapany czterema śróbami. Z tego co czytam w necie szczególnie na tym forum, jestem chyba jakimś terminatorem. Ludzie po 3 miesiące leżą jak byki w łóżkach i cierpią. Zaczynają obciążać po 1,5 miesiącu od operacji z wielkim bólem...
Chyba nie jestem standartowym przykładem , bo ze szpitala po operacji wyszedłem w środę , a w sobotę pojechałem ponad 400 km Jeepem Wranglerem i to offroadem na mazury i w niedzielę wróciłem również około 400 km do Warszawy...
Zrobiłem tak dlatego , że jak leżałem to bolała mnie noga , jak stałem też , jedynie jak siedziałem było dobrze , więc z dwojga złego - siedzieć w domu albo w samochodzie , wybrałem to drugie. Co prawda to automat , ale za to jechałem cały czas poza asfaltami , z małymi przerywnikami ogólnie ok 70 do 30 % na rzecz Offroadu.
Po powrocie tydzień chodziłem o kulach , równo w poniedziałek kule ciepnąłem w kąt. Pod koniec tygodnia wsiadłem na motocykl na którym noge ową złamałem - KTMa Adventura i nie zsiadam do tej pory , w między czasie zrobiłem wyprawę ponad 1000 km na rajd Magam i z powrotem , na początu lipca wybieram się do Odessy przez Mołdawię i na Krym, później wracam przez Rumunię.
Co do samej kontuzji, boli mnie cały czas , ale nie bólem ciągłym , po prostu czuję że mam chorą nogę , utykam choć coraz mniej. Jak chodzę cały dzień wieczorem mam opuchliznę ale bez tragedii. Jadę za tydzień na kontrolę , więc sie okaze czy jest zrost czy chodzę na samym pręcie... Podobno jest ciężko ze zrostem bo by włożyć metal trzeba wyciągnąć szpik, więc z ukrwieniem jest kiepsko. Poza miejscem złamania boli mnie kostka , tam mam wkręcony jeden z wkrętów i myślę , że to jest powodem. Czasami pobolewają mnie również miejsca pozostałych śrób , ale naprawdę bardzo obciążam tą nogę , praktycznie w ciągu dnia cały czas chodzę , a i weekendy mam raczej zajęte.
Wychodzę z założenia , że co nas nie zabije to nas wzmocni i wcale się nie pieszczę , choć mocno czasami zaciskam zęby.
Nie wiem czy mój sposób rechabilitacji jest dobry i skuteczny - okaże się , ja po prostu nie potrafię inaczej bo całe zycie byłem aktywny.
Nie brałem leków przeciwbólowych poza tymi po operacji , ale nie ma tragedii da się wytrzymać łykałem za to środki przyspieszające zrost kości i leki przeciwzakrzepowe - zastrzyki w brzuch ale nie bolesne.
Pozdrawiam wszystkich i życzę szybkiego powrotu do sprawności.