2can napisał(a):
link zewnętrzny zablokowany -tam są zdjęcia z wyprawy jeepem i motongiem jak by ktoś chciał pooglądać 🙂
świetne fotki 🙂 rewelacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 151 z 977
2can napisał(a):
link zewnętrzny zablokowany -tam są zdjęcia z wyprawy jeepem i motongiem jak by ktoś chciał pooglądać 🙂
świetne fotki 🙂 rewelacja
pgb1979 napisał(a):
2can - nie zrobiłeś na mnie wrażenia... Ja jak sobie złamałem nogę, to wsiadłem w swoją niesamowitą syrenkę i dojechałem do szpitala oddalonego od mojej wiochy o 563 km. Tam, juz na miejscu, poprosiłem aby przeswietlili mi nogę. Okazało sie ze złamałem piszczel. Postanowili mnie operować, ale lekarz był na konkretnej bani. Wiec powiedziałem ze ja będę im pomagał, bo przeciez sie na tym znam.Naczytałem sie ksiazek za młodu. Wsadziłem wiec w swoja kosc tytanowo-diamentowy pręt. I zaszyłem nogę. Następnie wstrzyknąłem sobie kilka zastrzyków, wstałem z łózka i poszedłem do mojej syrenki. Pojechałem do domu.Ale to było mi mało. Postanowiłem przesiaśc sie do mojej super maszyny T5000 - czyli kombajn bizon. Super maszyna.Wsiadłem i przejechałem całe pole.Ale to nic, na koniec zeskoczyłem z kombajnu wprost na sianko.Nadmieniam, że kul wogóle nie widziałem na oczy. Widziała je tylko moja babcia.Ale to nic, jestem człowiekiem aktywnym na codzien. Kazdego dnia totalna orka na polu oraz zbieranie jajek w kurniku. Ostatnio nogę smaruję mascią, notabene świnską, powodującą zrost kosci. Napewno wybrałem dobrą metodę leczenia, wzak jak juz mowiłem czytałem wiele ksiązek za młodu.No i komiksów.Ostatnio bolały mnie troche miejsca śrub, wiec wziąłem śrubokręt i wykręciłem francę. Teraz jest juz ok.Dziurke po srubce zatkałem gumą do zucia, ale brat powiedział zebym przy nastepnej uzyl poksylinę.Chyba go posłucham. No nic zycze powodzenia w zrostach 😉
pgb1979 napisał(a):
2can - nie zrobiłeś na mnie wrażenia... Ja jak sobie złamałem nogę, to wsiadłem w swoją niesamowitą syrenkę i dojechałem do szpitala oddalonego od mojej wiochy o 563 km. Tam, juz na miejscu, poprosiłem aby przeswietlili mi nogę. Okazało sie ze złamałem piszczel. Postanowili mnie operować, ale lekarz był na konkretnej bani. Wiec powiedziałem ze ja będę im pomagał, bo przeciez sie na tym znam.Naczytałem sie ksiazek za młodu. Wsadziłem wiec w swoja kosc tytanowo-diamentowy pręt. I zaszyłem nogę. Następnie wstrzyknąłem sobie kilka zastrzyków, wstałem z łózka i poszedłem do mojej syrenki. Pojechałem do domu.Ale to było mi mało. Postanowiłem przesiaśc sie do mojej super maszyny T5000 - czyli kombajn bizon. Super maszyna.Wsiadłem i przejechałem całe pole.Ale to nic, na koniec zeskoczyłem z kombajnu wprost na sianko.Nadmieniam, że kul wogóle nie widziałem na oczy. Widziała je tylko moja babcia.Ale to nic, jestem człowiekiem aktywnym na codzien. Kazdego dnia totalna orka na polu oraz zbieranie jajek w kurniku. Ostatnio nogę smaruję mascią, notabene świnską, powodującą zrost kosci. Napewno wybrałem dobrą metodę leczenia, wzak jak juz mowiłem czytałem wiele ksiązek za młodu.No i komiksów.Ostatnio bolały mnie troche miejsca śrub, wiec wziąłem śrubokręt i wykręciłem francę. Teraz jest juz ok.Dziurke po srubce zatkałem gumą do zucia, ale brat powiedział zebym przy nastepnej uzyl poksylinę.Chyba go posłucham. No nic zycze powodzenia w zrostach 😉
Widze, ze towar był dobry... 😉
2can napisał(a):
Dzieńdobry Państwu , moja kontuzja to złamanie skrętne piszczeli i strzałki , ponoć skomplikowane. Poskładał mnie dr Arek Bielecki - Ordynator Kliniki w Rzeszowie. Obecnie mija 5 tydzień po operacji i szósty po złamaniu. Złamanie miałem leczone metodą zespolenia śródszpikowego - pręt tytanowy w piszczeli złapany czterema śróbami. Z tego co czytam w necie szczególnie na tym forum, jestem chyba jakimś terminatorem. Ludzie po 3 miesiące leżą jak byki w łóżkach i cierpią. Zaczynają obciążać po 1,5 miesiącu od operacji z wielkim bólem...
Chyba nie jestem standartowym przykładem , bo ze szpitala po operacji wyszedłem w środę , a w sobotę pojechałem ponad 400 km Jeepem Wranglerem i to offroadem na mazury i w niedzielę wróciłem również około 400 km do Warszawy...
Zrobiłem tak dlatego , że jak leżałem to bolała mnie noga , jak stałem też , jedynie jak siedziałem było dobrze , więc z dwojga złego - siedzieć w domu albo w samochodzie , wybrałem to drugie. Co prawda to automat , ale za to jechałem cały czas poza asfaltami , z małymi przerywnikami ogólnie ok 70 do 30 % na rzecz Offroadu.
Po powrocie tydzień chodziłem o kulach , równo w poniedziałek kule ciepnąłem w kąt. Pod koniec tygodnia wsiadłem na motocykl na którym noge ową złamałem - KTMa Adventura i nie zsiadam do tej pory , w między czasie zrobiłem wyprawę ponad 1000 km na rajd Magam i z powrotem , na początu lipca wybieram się do Odessy przez Mołdawię i na Krym, później wracam przez Rumunię.
Co do samej kontuzji, boli mnie cały czas , ale nie bólem ciągłym , po prostu czuję że mam chorą nogę , utykam choć coraz mniej. Jak chodzę cały dzień wieczorem mam opuchliznę ale bez tragedii. Jadę za tydzień na kontrolę , więc sie okaze czy jest zrost czy chodzę na samym pręcie... Podobno jest ciężko ze zrostem bo by włożyć metal trzeba wyciągnąć szpik, więc z ukrwieniem jest kiepsko. Poza miejscem złamania boli mnie kostka , tam mam wkręcony jeden z wkrętów i myślę , że to jest powodem. Czasami pobolewają mnie również miejsca pozostałych śrób , ale naprawdę bardzo obciążam tą nogę , praktycznie w ciągu dnia cały czas chodzę , a i weekendy mam raczej zajęte.
Wychodzę z założenia , że co nas nie zabije to nas wzmocni i wcale się nie pieszczę , choć mocno czasami zaciskam zęby.
Nie wiem czy mój sposób rechabilitacji jest dobry i skuteczny - okaże się , ja po prostu nie potrafię inaczej bo całe zycie byłem aktywny.
Nie brałem leków przeciwbólowych poza tymi po operacji , ale nie ma tragedii da się wytrzymać łykałem za to środki przyspieszające zrost kości i leki przeciwzakrzepowe - zastrzyki w brzuch ale nie bolesne.
Pozdrawiam wszystkich i życzę szybkiego powrotu do sprawności.
pgb1979 napisał(a):
2can - nie zrobiłeś na mnie wrażenia... Ja jak sobie złamałem nogę, to wsiadłem w swoją niesamowitą syrenkę i dojechałem do szpitala oddalonego od mojej wiochy o 563 km. Tam, juz na miejscu, poprosiłem aby przeswietlili mi nogę. Okazało sie ze złamałem piszczel. Postanowili mnie operować, ale lekarz był na konkretnej bani. Wiec powiedziałem ze ja będę im pomagał, bo przeciez sie na tym znam.Naczytałem sie ksiazek za młodu. Wsadziłem wiec w swoja kosc tytanowo-diamentowy pręt. I zaszyłem nogę. Następnie wstrzyknąłem sobie kilka zastrzyków, wstałem z łózka i poszedłem do mojej syrenki. Pojechałem do domu.Ale to było mi mało. Postanowiłem przesiaśc sie do mojej super maszyny T5000 - czyli kombajn bizon. Super maszyna.Wsiadłem i przejechałem całe pole.Ale to nic, na koniec zeskoczyłem z kombajnu wprost na sianko.Nadmieniam, że kul wogóle nie widziałem na oczy. Widziała je tylko moja babcia.Ale to nic, jestem człowiekiem aktywnym na codzien. Kazdego dnia totalna orka na polu oraz zbieranie jajek w kurniku. Ostatnio nogę smaruję mascią, notabene świnską, powodującą zrost kosci. Napewno wybrałem dobrą metodę leczenia, wzak jak juz mowiłem czytałem wiele ksiązek za młodu.No i komiksów.Ostatnio bolały mnie troche miejsca śrub, wiec wziąłem śrubokręt i wykręciłem francę. Teraz jest juz ok.Dziurke po srubce zatkałem gumą do zucia, ale brat powiedział zebym przy nastepnej uzyl poksylinę.Chyba go posłucham. No nic zycze powodzenia w zrostach 😉
korel napisał(a):
A Ty po prostu ciesz się że masz po prostu takie złamanie, które Ci na to wszystko pozwala 🙂 No i takiego lekarza, który to na jeden raz dobrze poskładał. Gratuluję, sam bym tak chciał.2can napisał(a):
Dzieńdobry Państwu , moja kontuzja to złamanie skrętne piszczeli i strzałki , ponoć skomplikowane. Poskładał mnie dr Arek Bielecki - Ordynator Kliniki w Rzeszowie. Obecnie mija 5 tydzień po operacji i szósty po złamaniu. Złamanie miałem leczone metodą zespolenia śródszpikowego - pręt tytanowy w piszczeli złapany czterema śróbami. Z tego co czytam w necie szczególnie na tym forum, jestem chyba jakimś terminatorem. Ludzie po 3 miesiące leżą jak byki w łóżkach i cierpią. Zaczynają obciążać po 1,5 miesiącu od operacji z wielkim bólem...
Chyba nie jestem standartowym przykładem , bo ze szpitala po operacji wyszedłem w środę , a w sobotę pojechałem ponad 400 km Jeepem Wranglerem i to offroadem na mazury i w niedzielę wróciłem również około 400 km do Warszawy...
Zrobiłem tak dlatego , że jak leżałem to bolała mnie noga , jak stałem też , jedynie jak siedziałem było dobrze , więc z dwojga złego - siedzieć w domu albo w samochodzie , wybrałem to drugie. Co prawda to automat , ale za to jechałem cały czas poza asfaltami , z małymi przerywnikami ogólnie ok 70 do 30 % na rzecz Offroadu.
Po powrocie tydzień chodziłem o kulach , równo w poniedziałek kule ciepnąłem w kąt. Pod koniec tygodnia wsiadłem na motocykl na którym noge ową złamałem - KTMa Adventura i nie zsiadam do tej pory , w między czasie zrobiłem wyprawę ponad 1000 km na rajd Magam i z powrotem , na początu lipca wybieram się do Odessy przez Mołdawię i na Krym, później wracam przez Rumunię.
Co do samej kontuzji, boli mnie cały czas , ale nie bólem ciągłym , po prostu czuję że mam chorą nogę , utykam choć coraz mniej. Jak chodzę cały dzień wieczorem mam opuchliznę ale bez tragedii. Jadę za tydzień na kontrolę , więc sie okaze czy jest zrost czy chodzę na samym pręcie... Podobno jest ciężko ze zrostem bo by włożyć metal trzeba wyciągnąć szpik, więc z ukrwieniem jest kiepsko. Poza miejscem złamania boli mnie kostka , tam mam wkręcony jeden z wkrętów i myślę , że to jest powodem. Czasami pobolewają mnie również miejsca pozostałych śrób , ale naprawdę bardzo obciążam tą nogę , praktycznie w ciągu dnia cały czas chodzę , a i weekendy mam raczej zajęte.
Wychodzę z założenia , że co nas nie zabije to nas wzmocni i wcale się nie pieszczę , choć mocno czasami zaciskam zęby.
Nie wiem czy mój sposób rechabilitacji jest dobry i skuteczny - okaże się , ja po prostu nie potrafię inaczej bo całe zycie byłem aktywny.
Nie brałem leków przeciwbólowych poza tymi po operacji , ale nie ma tragedii da się wytrzymać łykałem za to środki przyspieszające zrost kości i leki przeciwzakrzepowe - zastrzyki w brzuch ale nie bolesne.
Pozdrawiam wszystkich i życzę szybkiego powrotu do sprawności.
I tu nie ma hipochondryków, każdy z nas chce wrócić do normalnego życia, natychmiast ! 🙂
agula napisał(a):
dziękujemy mecenasie Korel - jak zwykle trafne określenie problemu.korel napisał(a):
A Ty po prostu ciesz się że masz po prostu takie złamanie, które Ci na to wszystko pozwala 🙂 No i takiego lekarza, który to na jeden raz dobrze poskładał. Gratuluję, sam bym tak chciał.2can napisał(a):
Dzieńdobry Państwu , moja kontuzja to złamanie skrętne piszczeli i strzałki , ponoć skomplikowane. Poskładał mnie dr Arek Bielecki - Ordynator Kliniki w Rzeszowie. Obecnie mija 5 tydzień po operacji i szósty po złamaniu. Złamanie miałem leczone metodą zespolenia śródszpikowego - pręt tytanowy w piszczeli złapany czterema śróbami. Z tego co czytam w necie szczególnie na tym forum, jestem chyba jakimś terminatorem. Ludzie po 3 miesiące leżą jak byki w łóżkach i cierpią. Zaczynają obciążać po 1,5 miesiącu od operacji z wielkim bólem...
Chyba nie jestem standartowym przykładem , bo ze szpitala po operacji wyszedłem w środę , a w sobotę pojechałem ponad 400 km Jeepem Wranglerem i to offroadem na mazury i w niedzielę wróciłem również około 400 km do Warszawy...
Zrobiłem tak dlatego , że jak leżałem to bolała mnie noga , jak stałem też , jedynie jak siedziałem było dobrze , więc z dwojga złego - siedzieć w domu albo w samochodzie , wybrałem to drugie. Co prawda to automat , ale za to jechałem cały czas poza asfaltami , z małymi przerywnikami ogólnie ok 70 do 30 % na rzecz Offroadu.
Po powrocie tydzień chodziłem o kulach , równo w poniedziałek kule ciepnąłem w kąt. Pod koniec tygodnia wsiadłem na motocykl na którym noge ową złamałem - KTMa Adventura i nie zsiadam do tej pory , w między czasie zrobiłem wyprawę ponad 1000 km na rajd Magam i z powrotem , na początu lipca wybieram się do Odessy przez Mołdawię i na Krym, później wracam przez Rumunię.
Co do samej kontuzji, boli mnie cały czas , ale nie bólem ciągłym , po prostu czuję że mam chorą nogę , utykam choć coraz mniej. Jak chodzę cały dzień wieczorem mam opuchliznę ale bez tragedii. Jadę za tydzień na kontrolę , więc sie okaze czy jest zrost czy chodzę na samym pręcie... Podobno jest ciężko ze zrostem bo by włożyć metal trzeba wyciągnąć szpik, więc z ukrwieniem jest kiepsko. Poza miejscem złamania boli mnie kostka , tam mam wkręcony jeden z wkrętów i myślę , że to jest powodem. Czasami pobolewają mnie również miejsca pozostałych śrób , ale naprawdę bardzo obciążam tą nogę , praktycznie w ciągu dnia cały czas chodzę , a i weekendy mam raczej zajęte.
Wychodzę z założenia , że co nas nie zabije to nas wzmocni i wcale się nie pieszczę , choć mocno czasami zaciskam zęby.
Nie wiem czy mój sposób rechabilitacji jest dobry i skuteczny - okaże się , ja po prostu nie potrafię inaczej bo całe zycie byłem aktywny.
Nie brałem leków przeciwbólowych poza tymi po operacji , ale nie ma tragedii da się wytrzymać łykałem za to środki przyspieszające zrost kości i leki przeciwzakrzepowe - zastrzyki w brzuch ale nie bolesne.
Pozdrawiam wszystkich i życzę szybkiego powrotu do sprawności.
I tu nie ma hipochondryków, każdy z nas chce wrócić do normalnego życia, natychmiast ! 🙂
jak się czyta takie wyczyny rajdowe to człowiek czuje sie jak prawdziwa kaleka co się tylko użala nad sobą i stanowi kamień u szyi dla bliskich.ale oczywiście to tylko chwilowa słabość 🙂
życzę wszystkim udanego weekendu = wrócę do Was za pewien czas bo robie małe party takie sobie kilku dniowe 🙂 papa i trzymajta sie połamańce...do szybkiego
mackowska napisał(a):
a mnie wczoraj nie przyjeli do szpitala bo nie bylo dla mnie meijsca, no ale cóz:-/, w ogole to ponoc od miesiąca chodze ze złamanym gwoździem( ciekawana czym ta noga sie trzymała) , wszyscy w szoku ze gwóźdz się złamał ponoc jestem pierwszym czy 2 przypadkiem u nas w szpitalu.. ogólnie noga sie zrosła bo nic nie boli chodze normanie tylko gdzies okolo 4 cm krótsza od drugiej... Boje sie oepracji jak nie wiem co 😠, niby wiem co będa robili ale wszystko do nowa, jestem ciekawa czy nie ma jakiejś innej metody zeby to jakos naprawic chociaż on cos wspomniał albo operacja albo cos innego ale nie słyszałam konkretnie co w każdym bądz razie coś zaczynające sie na "o" hehe. Chodze normalnie.. nie wiem co teraz bedzie..
korel napisał(a):
No ale w końcu jeśli chodzisz normalnie, to gdzie "wychodzi" te 4 cm różnicy ? Jakoś utykasz na jedna nogę skoro jest taka różnica ?mackowska napisał(a):
a mnie wczoraj nie przyjeli do szpitala bo nie bylo dla mnie meijsca, no ale cóz:-/, w ogole to ponoc od miesiąca chodze ze złamanym gwoździem( ciekawana czym ta noga sie trzymała) , wszyscy w szoku ze gwóźdz się złamał ponoc jestem pierwszym czy 2 przypadkiem u nas w szpitalu.. ogólnie noga sie zrosła bo nic nie boli chodze normanie tylko gdzies okolo 4 cm krótsza od drugiej... Boje sie oepracji jak nie wiem co 😠, niby wiem co będa robili ale wszystko do nowa, jestem ciekawa czy nie ma jakiejś innej metody zeby to jakos naprawic chociaż on cos wspomniał albo operacja albo cos innego ale nie słyszałam konkretnie co w każdym bądz razie coś zaczynające sie na "o" hehe. Chodze normalnie.. nie wiem co teraz bedzie..
Jeśli nie daje to żadnego efekty, to może to zostawią, i tylko wyciągną ten połamany pręt i tyle 🙂
Spokojnie, jeśli to fachowcy i dobrzy rzemieślnicy, to podadzą Ci jakieś opcje do wyboru i wtedy sama podejmiesz decyzję 🙂
Sama ich zapytaj jakie masz opcje do wyboru. Może przed konsultacją w szpitalu jeszcze poszukasz jakiegoś niezależnego konsultanta, nawet prywatnie. Zawsze dobrze jest wiedzieć więcej niż mniej 🙂
korel napisał(a):
Spokojnie, jeśli to fachowcy i dobrzy rzemieślnicy, to podadzą Ci jakieś opcje do wyboru i wtedy sama podejmiesz decyzję 🙂
Sama ich zapytaj jakie masz opcje do wyboru. Może przed konsultacją w szpitalu jeszcze poszukasz jakiegoś niezależnego konsultanta, nawet prywatnie. Zawsze dobrze jest wiedzieć więcej niż mniej 🙂
pgb1979 napisał(a):
2can - nie zrobiłeś na mnie wrażenia... Ja jak sobie złamałem nogę, to wsiadłem w swoją niesamowitą syrenkę i dojechałem do szpitala oddalonego od mojej wiochy o 563 km. Tam, juz na miejscu, poprosiłem aby przeswietlili mi nogę. Okazało sie ze złamałem piszczel. Postanowili mnie operować, ale lekarz był na konkretnej bani. Wiec powiedziałem ze ja będę im pomagał, bo przeciez sie na tym znam.Naczytałem sie ksiazek za młodu. Wsadziłem wiec w swoja kosc tytanowo-diamentowy pręt. I zaszyłem nogę. Następnie wstrzyknąłem sobie kilka zastrzyków, wstałem z łózka i poszedłem do mojej syrenki. Pojechałem do domu.Ale to było mi mało. Postanowiłem przesiaśc sie do mojej super maszyny T5000 - czyli kombajn bizon. Super maszyna.Wsiadłem i przejechałem całe pole.Ale to nic, na koniec zeskoczyłem z kombajnu wprost na sianko.Nadmieniam, że kul wogóle nie widziałem na oczy. Widziała je tylko moja babcia.Ale to nic, jestem człowiekiem aktywnym na codzien. Kazdego dnia totalna orka na polu oraz zbieranie jajek w kurniku. Ostatnio nogę smaruję mascią, notabene świnską, powodującą zrost kosci. Napewno wybrałem dobrą metodę leczenia, wzak jak juz mowiłem czytałem wiele ksiązek za młodu.No i komiksów.Ostatnio bolały mnie troche miejsca śrub, wiec wziąłem śrubokręt i wykręciłem francę. Teraz jest juz ok.Dziurke po srubce zatkałem gumą do zucia, ale brat powiedział zebym przy nastepnej uzyl poksylinę.Chyba go posłucham. No nic zycze powodzenia w zrostach 😉
Wooow, jesteś w i e l k i. Wspaniała literatura. Ty na prawdę masz wielki talent. Chłopie wykorzystaj ten czas na pisanie np. dziennika połamańca w odcinkach. Kazda gazeta to kupi. Co do 2can, no cóż, ja osobiście nigdy nie słyszałam aby ktoś normalnie funkcjonował z połamanymi kończynami. Ja chyba też kupie sobie fachową literaturę, np. mały ortopeda i powykręcam sobie w cholerę te śruby i płytki. Przecież NIC SIĘ NIE STAŁO.
mackowska napisał(a):
a mnie wczoraj nie przyjeli do szpitala bo nie bylo dla mnie meijsca, no ale cóz:-/, w ogole to ponoc od miesiąca chodze ze złamanym gwoździem( ciekawana czym ta noga sie trzymała) , wszyscy w szoku ze gwóźdz się złamał ponoc jestem pierwszym czy 2 przypadkiem u nas w szpitalu.. ogólnie noga sie zrosła bo nic nie boli chodze normanie tylko gdzies okolo 4 cm krótsza od drugiej... Boje sie oepracji jak nie wiem co 😠, niby wiem co będa robili ale wszystko do nowa, jestem ciekawa czy nie ma jakiejś innej metody zeby to jakos naprawic chociaż on cos wspomniał albo operacja albo cos innego ale nie słyszałam konkretnie co w każdym bądz razie coś zaczynające sie na "o" hehe. Chodze normalnie.. nie wiem co teraz bedzie..
Jest na to metoda - aparat Ilizarowa. Służy do wydłużania kości. Przy różnicy 4cm powinno się wydłużyć nogę tą metodą, bo inaczej szybko rozwalisz sobie staw biodrowy i będziesz musiała mieć endoprotezę. Mam nadzieję, że z tego wyjdziesz i szybko o tym zapomnisz. Trzymam kciuki Madzia :*
mackowska napisał(a):
aparat Ilizarowa Oj maczek nie dziekuje 🙂 nie skorzystam, okropieństwo już wolałabym miec operacje niż cos takiego a mierzyłam sobie noge i krótsza o 2 cm jest dokładnie 😠 a nie tyle co lekarz powiedział😠
maczek napisał(a):
Nie ma innej metody na wydłużenie nogi, i zakłada się to operacyjnie - właśnie najczęściej na kość udową, bo tam przeważnie występują skróty. Sama sobie nogi nie mierz bo Ci wyjdzie źle, chyba, że miałaś anatomię na studiach i wiesz od której głowy do której powinno się mierzyć.mackowska napisał(a):
aparat Ilizarowa Oj maczek nie dziekuje 🙂 nie skorzystam, okropieństwo już wolałabym miec operacje niż cos takiego a mierzyłam sobie noge i krótsza o 2 cm jest dokładnie 😠 a nie tyle co lekarz powiedział😠
Ale spoko, 2cm to nie jest dużo - wyrównasz sobie nosząc wkładkę ortopedyczną w bucie.
Witam wszystkich-proszę o jakąkolwiek odpowiedz.
Jak już pisałem wcześniej mam złamaną nogę w 5 miejscach-niestety jestem poza granicami kraju i w 100 % nie wiem dokładnie co mi zrobili.
Przeszedłem 3 operacje(od ostatniej minęło 3 tygodnie) i teraz leżę w gipsie w domu.
Na ten moment muszę się stawiać co tydzień w szpitalu na czyszczeniu ran.
Tydzień temu pościągali mi szwy,zrobili fotosa i lekarz powiedział,że wszystko jest w porządku.
Udałem się na ponowne założenie gipsu a tam jakaś terrorystka powyginała,powykręcała mi stopę,że aż mi się słabo zrobiło-jak zwykle usłyszałem,że tak ma być i jest ok.
Udało mi się dowiedzieć,że mam piszczel poskładany i poskręcany oraz założony mam zawias w stopie(chyba będę musiał pić olej).
Odczuwam jakieś dziwne prądy,ciarki,bóle-czy to jest normalka gdy ma się takie rany w gipsie?
Jak długo potrwa moje leczenie i czy kiedykolwiek będę chodził?
Na moje pocieszenie to lekarz powiedział mi,że gorzej w stopie rozwalić już nie mogłem.
Myślę też,że to raczej dobrze,że co tydzień ściągają gips i patrzą czy wszystko w porządku bo jak myślę to potem dopiero zagipsują mnie na dłuższy okres.
Pozdrowionka dla wszystkich połamańców-wracajcie do zdrówka!!!
ciulala69 napisał(a):
Witam wszystkich-proszę o jakąkolwiek odpowiedz.
Jak już pisałem wcześniej mam złamaną nogę w 5 miejscach-niestety jestem poza granicami kraju i w 100 % nie wiem dokładnie co mi zrobili.
Przeszedłem 3 operacje(od ostatniej minęło 3 tygodnie) i teraz leżę w gipsie w domu.
Na ten moment muszę się stawiać co tydzień w szpitalu na czyszczeniu ran.
Tydzień temu pościągali mi szwy,zrobili fotosa i lekarz powiedział,że wszystko jest w porządku.
Udałem się na ponowne założenie gipsu a tam jakaś terrorystka powyginała,powykręcała mi stopę,że aż mi się słabo zrobiło-jak zwykle usłyszałem,że tak ma być i jest ok.
Udało mi się dowiedzieć,że mam piszczel poskładany i poskręcany oraz założony mam zawias w stopie(chyba będę musiał pić olej).
Odczuwam jakieś dziwne prądy,ciarki,bóle-czy to jest normalka gdy ma się takie rany w gipsie?
Jak długo potrwa moje leczenie i czy kiedykolwiek będę chodził?
Na moje pocieszenie to lekarz powiedział mi,że gorzej w stopie rozwalić już nie mogłem.
Myślę też,że to raczej dobrze,że co tydzień ściągają gips i patrzą czy wszystko w porządku bo jak myślę to potem dopiero zagipsują mnie na dłuższy okres.
Pozdrowionka dla wszystkich połamańców-wracajcie do zdrówka!!!
mackowska napisał(a):
No wiesz chyba ze operacja od nowa 🙂 bo już taki maly zrościk jest w końcu miesiąc czasu.. to beda musieli zlamac to czy co...maczek napisał(a):
Nie ma innej metody na wydłużenie nogi, i zakłada się to operacyjnie - właśnie najczęściej na kość udową, bo tam przeważnie występują skróty. Sama sobie nogi nie mierz bo Ci wyjdzie źle, chyba, że miałaś anatomię na studiach i wiesz od której głowy do której powinno się mierzyć.mackowska napisał(a):
aparat Ilizarowa Oj maczek nie dziekuje 🙂 nie skorzystam, okropieństwo już wolałabym miec operacje niż cos takiego a mierzyłam sobie noge i krótsza o 2 cm jest dokładnie 😠 a nie tyle co lekarz powiedział😠
Ale spoko, 2cm to nie jest dużo - wyrównasz sobie nosząc wkładkę ortopedyczną w bucie.
a ja powoli dochodze dlaczego pękł.. i dlaczego w tym miejscu:) no i dodatkowo wadliwy materiał i wyszło jak wyszło..
ciacho napisał(a):
Czesc mój kumpel miał wyrównywana noge miał ubytek o 3 cm i miał płyte w srodku i wszczepioną kosc ale 8 tygodni leżał plackiem po 8 tygodniach 4miesiące o 2 kulach potem 2miesiace o 1 a musieł isc na zabiek bo ból kregosupa był juz nie do wytrzymaniamackowska napisał(a):
No wiesz chyba ze operacja od nowa 🙂 bo już taki maly zrościk jest w końcu miesiąc czasu.. to beda musieli zlamac to czy co...maczek napisał(a):
Nie ma innej metody na wydłużenie nogi, i zakłada się to operacyjnie - właśnie najczęściej na kość udową, bo tam przeważnie występują skróty. Sama sobie nogi nie mierz bo Ci wyjdzie źle, chyba, że miałaś anatomię na studiach i wiesz od której głowy do której powinno się mierzyć.
Ale spoko, 2cm to nie jest dużo - wyrównasz sobie nosząc wkładkę ortopedyczną w bucie.
a ja powoli dochodze dlaczego pękł.. i dlaczego w tym miejscu:) no i dodatkowo wadliwy materiał i wyszło jak wyszło..
pgb1979 napisał(a):
No pięknie, troszke mnie nie było a tu jakie flirciki się zawiązują...
Korel, ja stawiam na Portugalię, a Ruskie będą czarnym koniem. Jesli Twoja Hiszpania zdobędzie Mistrza to stawiam Ci piwko na spotkaniu...
Madziu, ja tez mogę ustawić sie w kolejce do masowania Twoich pośladków? :cool:
mackowska napisał(a):
No ja będe miała od nowa jednak gwoździa raczej wkładanego .. nie wiem czy wiadziłeś moje zdjęcie Rtg z piątku teraz po tym złamaniu ale staw biodrowy nie jest w tej pozycji w jakiej powinien byc, wiesz jeżlei mam sie męczyc i w ogóle to wole tego gwoździa ale dobrego jakiegos i zebym mogła chodzic boje sie troche no ale zobaczymy 🙂ciacho napisał(a):
Czesc mój kumpel miał wyrównywana noge miał ubytek o 3 cm i miał płyte w srodku i wszczepioną kosc ale 8 tygodni leżał plackiem po 8 tygodniach 4miesiące o 2 kulach potem 2miesiace o 1 a musieł isc na zabiek bo ból kregosupa był juz nie do wytrzymaniamackowska napisał(a):
No wiesz chyba ze operacja od nowa 🙂 bo już taki maly zrościk jest w końcu miesiąc czasu.. to beda musieli zlamac to czy co...
a ja powoli dochodze dlaczego pękł.. i dlaczego w tym miejscu:) no i dodatkowo wadliwy materiał i wyszło jak wyszło..