Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 2 z 977
Anita - pytasz czemu nie zrobili operacji od razu... Jesli masz ubytek i zrobia od razu docisk to po zroscie bedziesz miala jedna noge krotsza, wtedy trzeba na nowo kroic, zakladac aparat Ilizarowa, itd... Nieprzyjemna sprawa. Mi lekarz powiedzial, ze zawsze lepiej jest jesli organizm sam sie zregeneruje, bo kazda operacja tylko go oslabia i powinna byc zrobiona w ostatecznosci.
Agula - to normalne, ze noga puchnie. Tez tak mialem. Staraj sie nie trzymac jej w dole, tylko w gorze. Czyli np. jak siedzisz to stawiaj ja sobie na jakims stolku, a jak lezysz/spisz to na poduszkach. I duzo pracuj stopa, tak jakbys "pompowala materac" 😉 Wtedy poprawia sie ukrwienie w nodze, a jak jest dobre ukrwienie to i szybciej sie zrasta.
dzięki Maczek - dla mnie to już możesz pisać poradniki dla po(i za) łamanych :
a) swoim układem kostnym
b) służbą zdrowia
c) faktem uziemnienia
Anita nie dawaj się chociaż doskonale wiem co czujesz. ja mam wakacje z głowy. najgorsze jest to, że lekarz powie tylko - zrasta się albo nie.a ty człowieku radź sobie sam.dzisiaj się już więcej dowiedziałam z tego forum..pozdrawiam WSZYSTKICH
Ludziska, nie załamujcie się i nie poddawajcie. 5 czy 8 miesięcy to jest nic w porównaniu do całego życia - kropla w morzu. Zobaczycie, że po przejściu tego wszystkiego będziecie 10 razy silniejsi psychicznie. Wiem, że jest ciężko, czasami zajebiście ciężko i odechciewa się wszystkiego ale trzeba być cierpliwym. Ja przez pół roku jeździłem na wózku inwalidzkim, o kulach chodziłem w sumie jakieś 1,5 roku. Było mnóstwo momentów, w których traciłem nadzieję. Dalej nie wiem czy kiedykolwiek odzyskam pełną sprawność. Minęło już 41 miesięcy od wypadku i dalej mam problemy z nogą (boli jak chodzę) i ręką (boli i mam ograniczoną ruchomość).
Nie piszę tego, żeby kogoś tutaj wystraszyć. Mój przypadek był wyjątkowo beznadziejny, bo w wyniku wypadku zerwały mi się wszystkie naczynia krwionośne w kości - samochód uderzył z dużą siłą. Przez to zrastało się masakrycznie wolno. Do dzisiaj nie mam pełnego zrostu, wystarczyłby lekki upadek i kość by się złamała. Ale nie poddaje się, jest tyle innych przyjemniejszych rzeczy do roboty niż zamartwianie się 🙂 Nie opłaca się stresować - od tego włosy wypadają 😉))
Głowa do góry, zobaczycie, że wszystko się pozrasta i szybko o tym zapomnicie 🙂
Łysy nie jestem ale miałem swego czasu problem z włosami - łysienie plackowate. Ni stąd ni z owąd powypadały mi włosy w kilku miejscach na głowie i robiły się chamskie łyse placki.... 🙁 Jak byłem z tym u dermatologa to dowiedziałem się, że to ze stresu prawdopodobnie spowodowanego wypadkiem. Mój kolega, który też został potrącony przez samochód wyłysiał całkowicie na głowie i jego mama też 😠 To odrasta, ale po co przez to przechodzić? Don't worry be happy 🙂
A noga przestanie Ci puchnąć, musisz tylko nią ruszać, ćwiczyć, pompować, skakać... ups zagalopowałem się trochę 😉 Ale powaga - jak będziesz ruszać i będzie dobre ukrwienie to przestanie puchnąć. Jak zaczniesz obciążać to też będzie inaczej. Bierzesz może zastrzyki przeciwzakrzepowe?
Faktycznie to ciągłe uważanie na nogę to jest pewien dyskomfort ale nie jest tak, że obchodzę się z nią jak z jajkiem. Oto dowód (fotka zrobiona rok po wypadku - chodziłem wtedy o dwóch kulach i jeszcze nie obciążalem zbyt mocno nogi):
link zewnętrzny zablokowany
A jutro jadę nad jeziorko na 4 dni nurkować na bezdechu 🙂
agula napisał(a):
zastrzyki brałam 6 tygodni - kucie w brzuch jest wyjątkowo pociągające ale lekarz powiedział że wystarczy. teraz biorę tylko aescin, tran i osteogenon
agula napisał(a):
ja na szczęście nie łysieje...ale dzięki stresowi nie tyję,,,
Lekarz, u którego teraz się leczę też się łapał za głowę 😛 Ale poprzednie "Asy Lecznictwa Polskiego", którzy się mną zajmowali zalecali wbijanie tego badziewia w brzuch jak najdłużej... ehhh... Nigdy nie zapomnę miny ortopedy kiedy po pół roku przyszedłem na wizytę, zobaczył mój rentgen, gapił się w niego tępo przez 5 minut po czym wyszedł z gabinetu, wrócił za 20 minut i mówi - nie wiem czemu to się nie zrasta......... no comment....
Nurkować będę w Łagowie Lubuskim (niedaleko Zielonej Góry). Ponoć jest tam czysto i przejrzyście, no ale zobaczymy 😉 Zimno mi nie powinno być bo mam piankę 7mm, a ukwiecenie - mam nadzieję, że tego nie będzie 🙂
Co do fotki - mój ortopeda na szczęście jej nie widział 😛 (I ubezpieczyciel też nie, hehehe 😉))
mój poświęcił 30 sekund na rtg ...by orzec po chwili radośnie, że poczekam sobie do lipca z czerpaniem przyjemności z chodzenia.aaaa i tak "na wszelki wypadek"mam przyjść za miesiąc bo jeszcze nie wie czy będzie zdejmował z góry czy z dołu śrubeczki:(
brat nurkuje z butlą ale na Mazurach
Ja w ogóle nie miałem śrubek na dole tylko dwie u góry. Po ok. roku wykręcili mi jedną śrubę z góry przy znieczuleniu miejscowym 🙂 Nawet dali mi ją na pamiątkę 😉
Ciekaw jestem czy takie częste prześwietlenia (raz w miesiącu) wpływają negatywnie na zdrowie...
Nurkowanie to fajna sprawa 🙂 Mnie kręci freediving... ostatnio kupiłem sobie długie płetwy (94cm) i już się nie mogę doczekać jak sprawdzę je w terenie 🙂
Hmm... U mnie było tak, że jak rano się budziłem to miałem zimną nogę i zero opuchlizny, natomiast wieczorem noga była spuchnięta (ale nie była fioletowa, tylko łydka była twarda jak kamień i nabrzmiała) i wtedy też noga była ciepła. Jeśli masz niepokojące objawy to idź z tym do lekarza, zapalenie żył to bardzo poważna sprawa, nie wolno tego zlekceważyć bo może się źle skończyć. Znalazłem stronę opisuącą ten problem:
link zewnętrzny zablokowany
Zobacz czy masz podobne objawy. Z tego co wiem to te zastrzyki w brzuch powinno się brać tak długo jak się jest unieruchomionym...
dzięki Maczek - ja mam nogę wieczorem ciepłą tam gdzie było złamanie. o mojej łydce to można wiele powiedzieć ale napewno nie to, że jest twarda=wręcz przeciwnie, jest miękka tak, jakby mięśnie dawno zanikły.co do upuuchlizny to ona nachodzi jak dłużej - godzine, dwie, trzymam nogę w dole.
też właśnie słyszałam że te zastrzyki bierze się aż do unieruchomienia...
witamy w klubie...a z tymi zastrzykami to się nie przejmuj- z czasem się nauczysz.najważniejsze to wbić pewnie igłę;)tak na marginesie to uważam że kucie się jest wbrew naturze...
jak weszłam na to forum to się również trochę przeraziłam ale niestety człowiek czasem się łudzi a ponadto wierzy ślepo w swoje błyskawiczne zrosty. a tutaj nie zawsze jest tak szybko i pięknie.i wiele zależy do jakiego lekarza sie trafi...i co ciekawe jedna specjalizacja a opinii na temat rehabilitacji mnóóóóóóóóóóstwo...każda inna.pozdr